Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us
Luty-20-18

Monolog z moją Matką. – Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

Rozmowa bez końca.

Ta rozmowa właściwie nigdy się nie zaczęła, ani też nie została dokończona. Rozmowa o przyczynach bycia, takim jakim się jest. Po Twojej śmierci wciąż nurtuje mnie pytanie, dlaczego nigdy nie pokazałaś mi listów od Twojego Ojca, a mojego dziadka do Kimby, mojej babci. Wzruszające pisane dziwnym, graficznym pismem, pełne troski o Ciebie i pełne zrozumienia, że babcia zakochała się w kimś innym. Wciąż pozostaje to pytanie otwarte, chociaż zbieram coraz więcej faktów, które powoli niczym puzzle, zaczynają pasować do siebie. Niedawno odkryłam, patrząc na Twój akt zgonu, że byłaś dzieckiem nieślubnym, chociaż może to dotyczyło ślubu Twoich rodziców w Kościele Polskim, którego rodzina nie chciała uznać ? Muszę sama odkryć tę prawdę, bo po śmierci mojego brata pozostałam tylko ja.

Luty-19-18

Strata czasu – Agnieszka Battelli.

posted by Agnieszka

Dzisiejszy dzień, jak chyba większość poniedziałkowych poranków rozpoczął się w biegu. Kawa, toaleta i myśl czy wszystko wzięłam. I jeszcze to. Akurat rano, przecież to strata czasu. Niby drobiazg, zapięcie zegarka na metalowej bransoletce musiało się odpiąć. Czas biegnie, a tu trzeba coś montować by udało się zapiąć tę cholerną bransoletkę. Ja wiem w telefonie też jest zegarek, ale chyba jestem starej daty, bo bez zegarka ani rusz. Strata czasu. Ale zaraz, zaraz. Czy to akurat tak? Ten zegarek niezwykle piękny płaski, o klasycznym wyglądzie, żadnej nachalności, cienka, subtelna bransoletka. Elegancja nie rzucająca się w oczy. Moja Mama była z niego niezwykle dumna. Był spełnieniem Jej marzeń o dobrach luksusowych. Gdy ostatni raz rozmawiałyśmy w szpitalu miała go na ręku. Rankiem po wyjęciu wszystkich rurek, odłączeniu maszyn zastępujących życie, oddano mi przedmioty, a wśród nich zegarek. Noszę go już prawie dziesięć lat i czy ta poranna chwila to naprawdę strata czasu?

Między prawdą a kłamstwem

.

W latach 2007-2016 odbyło się w Łodzi dziesięć ogólnopolskich konferencji medialnych pod wspólnym hasłem Dziennikarz między prawdą a kłamstwem. Zorganizował je Łódzki Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Podczas konferencyjnej dekady wygłoszonych zostało około 110 wykładów i referatów koncentrujących się wokół takich zagadnień ogólnych, jak Destrukcja tożsamości, W obronie godności, Granice kompromisu, Ku czemu zmierza globalizacja, Kościół w przestrzeni publicznej, Pamięć i tożsamość Polaków – dziś. Dokonano wspólnie kompleksowej, politologiczno-socjologiczno-kulturoznawczej analizy kondycji polskiego państwa od momentu tzw. transformacji do połowy bieżącego dziesięciolecia, przyjrzano się zarazem stanowi świadomości społeczeństwa – obie kwestie ujęte zostały zresztą na tle sytuacji w Europie.

Łódzkie zgrupowania dostarczyły konstatacji o sporym ciężarze gatunkowym, w większości wszakże nienapawających optymizmem. Wystarczy wspomnieć o podkreśleniu destrukcyjnych skutków prowadzonej przez środowiska lewicowo-liberalne walki z narodową tożsamością, tradycją, religią, kościołem, rodziną. Narzucaniu fałszywego obrazu rzeczywistości służyła (i wciąż służy) medialna manipulacja publikatorów mainstreamowych, której poświęcono wiele uwagi.

Podsumowaniu łódzkich konferencji poświęcona została, wydana przez AKME, książka Janusza Janysta pt. Dziennikarz między prawdą a kłamstwem. Panorama myśli społeczno-politycznej. Składa się na nią 11 rozdziałów omawiających wszystkie konferencyjne wystąpienia naukowców oraz publicystów. Czyta się tę książkę bardzo dobrze. Autor uzyskał narracyjną płynność dzięki odpowiedniemu uszeregowaniu zagadnień i sprowadzeniu wszystkich omówień do mniej więcej jednakowych, „felietonowych” rozmiarów.

Janyst, który wszystkie konferencje relacjonował wcześniej w prasie katolickiej, trzykrotnie był też na konferencjach jednym z panelistów wygłaszających referat. Zajął się wówczas charakterystyką kultury jako stanu subiektywnego, świadczącego o dążności człowieka do wyższej i szlachetniejszej formy egzystencji, także globalizacją w sztuce i oderwaniem się twórczości od aksjologicznych korzeni. Jego zdaniem: – do miana dzieła artystycznego może pretendować dziś cokolwiek, na co tylko artysta zechce łaskawie wskazać. Do wszystkich obszarów twórczości wkroczył kicz, stając się z jednej strony świadomie eksploatowanym, „postmodernistycznym” środkiem wypowiedzi, z drugiej zaś plagą komercyjnej rzeczywistości audiowizualnej. W różnych dziedzinach pojawia się pseudoartystyczna hochsztaplerka, niekiedy są to zwykłe ekscesy i wybryki. Często mają one charakter antyreligijny, a należałoby powiedzieć dokładniej – antychrześcijański.

Autor w swej pracy nawiązuje również do powstałych w trakcie konferencyjnej dekady książek napisanych i opublikowanych przez uczestników łódzkich sesji, m.in. Stanisława Michalkiewicza, Mariana Miszalskiego, Bronisława Wildsteina, zmarłego ostatnio prof. Bogusława Wolniewicza, Rafała Ziemkiewicza, prof. Andrzeja Zybertowicza.

Dodatkiem są solidnie opracowane notki biograficzne wszystkich wykładowców, a także wkładki ze zrobionymi przez autora zdjęciami z konferencji.

.

Hanna Gudzinowicz

Listopad-1-17

Agnieszka Battelli- Paciorki

posted by Agnieszka

Paciorki

.

Paciorki łez
niczym, słowa
różańca opadają
na twe, martwe
dłonie.
Jeszcze
lekko ciepłe
tak, jakby miały
za chwilę, blade
usta powiedzieć,
słowa.
Jeszcze tęsknię,
a wspomnienie
chwili zaciera
pamięć wspólnego
życia.
Może to już
modlitwa,
która oddala złość.

.

Agnieszka Battelli

31.10.2017r.

Luty-27-16

Magdalena Cybulska

posted by Agnieszka

***

Portrety łodzian w limerykach zawarte

.

 

Czytanie książki powinno rozpocząć się od pierwszej strony, a nie od indeksu, jednak w przypadku „Limeryków dla moich znajomych” Janusza Janysta rzut oka na indeks pozwoli nam od razu dowiedzieć się ogólnie, kim są znajomi tego łódzkiego dziennikarza i recenzenta.

W tomiku odnajdziemy łódzkich artystów: plastyków, aktorów, muzyków, tancerzy a także poetów, pisarzy, dziennikarzy, naukowców i pedagogów. Czyli jest to taka, można by rzec, śmietanka intelektualno-kulturalna Łodzi. W kilku limerykach występuje bohater zbiorowy – członkowie kameralnego zespołu muzycznego, zespołu redakcyjnego lub znana miłośnikom poezji grupa literacka Centauro, która działa pod przewodnictwem Henryka Zasławskiego. Pojawiają się też osoby mniej znane, ot choćby sprzedawczyni z marketu. Autora inspirują przede wszystkim ludzie, ich zachowanie, ale przy okazji pisze on też o wydarzeniach kulturalnych dziejących się w naszym mieście, o wydanych książkach etc.

Limeryk to – jak wiadomo – forma lekka, krótka (pięciowersowa), posiadająca ścisłe założenia formalne, które są tu przestrzegane rygorystycznie. 200 miniaturek zawartych w zbiorze określić można mianem błyskotliwie namalowanych słowem portretów. Janyst uważnie obserwuje rzeczywistość i ludzi wokół siebie, w swoich znajomych umie odnajdywać ich wady i zalety, ich śmiesznostki i nałogi. Niejeden bohater dostał delikatnego prztyczka w nos, mógł również przeczytać o sobie coś, czego może wcześniej nie wiedział. Generalnie jednak utworki te pozbawione są złośliwości, znajomi potraktowani zostali łagodnie i z życzliwością.

Z limerykami próbowało zmierzyć się już wielu, m.in. polskich twórców, wśród nich Wisława Szymborska, Stanisław Barańczak, Michał Rusinek, Bronisław Maj, a także związany z Łodzią Julian Tuwim. Limeryki dla moich znajomych, będące fabularnymi anegdotami o łodzianach, tę konkurencję wytrzymują.

Autor zaznaczył we wstępie, że bawi się formą limeryku, a i my nieźle się bawimy przy ich czytaniu. Można się nieraz w trakcie lektury szczerze pośmiać.

Warto również podkreślić, że książka jest starannie wydana, a w środku natrafimy na ciekawe rysunki Urszuli Klechty. I niecierpliwie czekamy na kolejny tom limeryków Janusza Janysta, bo podobno ma się taki ukazać i zawierać akcenty „pikantne”.

 

.

MAGDALENA CYBULSKA

.

Janusz Janyst, Limeryki dla moich znajomych, Wydawnictwo Exall, Łódź 2015

Luty-27-16

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

Najmłodszym Bohaterom Powstania

.

Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi wydała tomik wierszy Zdzisława Szczepaniaka. Tytuł zbiorku – Za każdy kamień twój… – stanowi cytat z popularnej pieśni z Powstania Warszawskiego ze słowami Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego „Goliarda” i muzyką Andrzeja Panufnika.

Zdzisław Szczepaniak to znany łódzki dziennikarz, przez prawie całe życie zawodowe związany z „Dziennikiem Łódzkim”. To także pisarz mający w dorobku liczne opowiadania, cztery tomy reportaży, scenariusze filmowe etc. oraz poeta, adresujący wiersze zarówno do dorosłych, by wspomnieć o zbiorach Podziemne ptaki, Na progu nadziei…, jak i do dzieci. W stanie wojennym był internowany. Niedawno obchodził półwiecze pracy twórczej. Jest laureatem m.in. Złotej Honorowej Odznaki Stowarzyszenia Księgarzy Polskich.

Tomik Za każdy kamień twój… zawiera prawie 20 utworów, na ogół rymowanych. W przedmowie autor pisze: chciałem w tych wierszach przedstawić młodych i najmłodszych – nieletnich – ale jakże wspaniałych uczestników Powstania Warszawskiego. Pokazać ich w różnych rolach i sytuacjach, aby poprzez ich przeżycia można było spojrzeć na Powstanie i ocenić je inaczej, niż na to pozwala prezentacja i ocena działań ludzi dorosłych.

I rzeczywiście, wiersze różne role i sytuacje Warszawskich Dzieci opisują, przedstawiają w sposób sugestywny ich przeżycia, włącznie z rozterkami moralnymi, kiedy to np. młodego bojownika po zastrzeleniu Niemca dręczy myśl: „a jeżeli ten Niemiec miał syna?”

Niektóre utwory poświęcone zostały konkretnym postaciom, bohaterskim powstańcom mającym w chwili śmierci od 11 do 16 lat: – Zbyszkowi Banasiowi, Antosiowi Godlewskiemu, Staszkowi Justyniakowi, Jurkowi Kotuszewskiemu, Jurkowi Kryńskiemu, Witkowi Modelskiemu. Oni oddali swe młode życie za upragnioną wolność, oddali je dla Polski, która była dla nich wartością naczelną. Trzeba podkreślić, że mówiąca o ofierze krwi poetycka narracja – obrazowa, ale też szlachetna w zastosowanych środkach językowych – wciąga czytelnika od pierwszej strony, nierzadko silnie porusza.

W odautorskim posłowiu znalazła się informacja, że w Powstaniu walczyli też łodzianie – co najmniej 150 osób. Byli to m.in. pochodzący z Łodzi studenci stołecznych uczelni, były też łódzkie dzieci, pełniące rolę łączników, listonoszy, tragarzy żywności, bystrych wywiadowców itp.

Na zakończenie Szczepaniak pyta retorycznie, czy Polska byłaby teraz inna, gdyby przez wiele lat swojego życia mogli dla niej pracować ci wspaniali ludzie – zresztą nie tylko powstańcy, ale i wymazywani z narodowej pamięci żołnierze „wyklęci, lecz niezłomni”. Na to pytanie każdy czytelnik już sam sobie musi odpowiedzieć.

Luty-21-16

Teresa Urbańska (Lalka Dudek)

posted by Agnieszka

***

Światowy Dzień Języka Ojczystego – dziś, obchodzimy na całym globie,
to język, który pierwszy, przyswajamy sobie.
Mnie forma potoczna, nie zawsze pasuje,
bo „nara” czy „pozdro”, język polski psuje.
Cieszy, że – literacka i potoczna – istnieją wciąż obie.

 

 

 

Teresa Urbańska (Lalka Dudek)_www.lalkadudek.com

Luty-21-16

Krystyna Kondek

posted by Agnieszka

***

Znużona drżeniem głowa

leży na poduszce

dłonie na kołdrze

odpoczywają

sen nachodzi powoli

leniwie

delikatnie mgła

zasnuwa oczy

witaj nocy

i ty srebrzysty

księżycu

Luty-21-16

Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

***

Obiecałeś mi ziemię,

zapach pól.

Deszcz,

gdy nie muszę chodzić,

po łąkach.

I słońca tyle,

by kwiaty nie więdły.

Obiecałeś bycie sobą

i dojście do celu.

Nie powiedziałeś tylko,

ze to wszystko otrzymam,

gdy oddam swój oddech.

Przy pierwszym,

zamilkłeś.

A może nie istniejesz?

Luty-20-16

Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

***

Jazz

 

.

gwiazdy niebyt,

nietrwale plącze się

ku dźwiękom

jak lekkie

koła młyńskie

opada i brzaskiem

łapie sny ospałe

w puch mlecznej

zastawy chwyta

igliwia pachnące

by stać się

czwórką koni

zaprzęgu gwiazdozbioru

jazz.