Poetika - Portal Poetycki - Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Twórczość Agnieszki Battelli i innych grup literackich

Subscribe to Poetika - Portal Poetycki - Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us

***

Wieczór Henryka Wrożyńskiego

Poezja HENRYKA WROŻYŃSKIEGO w pałacu Roberta Schweikerta w Łodzi

.
. Dzięki Agnieszce Batelli – Łódź zna i ceni jej dokonania artystyczne oraz niezwykłą aktywność w propagowaniu poezji – znalazłem się po pięćdziesięciu latach we wnętrzach pałacu Roberta Schweikerta. Pani Agnieszka powiadomiła mnie bowiem, że 12 maja, o godz. 18:00 odbędzie się tam wieczór autorski Henryka Wrożyńskiego zatytułowany Sekrety „Mahoniowego Pudełka”.
.
. Boże! Ileż mam wspomnień związanych z tym budynkiem! Bohater spotkania też uważa, że pewne miejsca mają przedziwną moc i że chyba kryją duchy wspomnień. Mówiły również o tym jego wiersze. Nim jednak napiszę parę słów o samym spotkaniu, nie mogę się powstrzymać, aby nie dodać, z czym mnie osobiście kojarzy się obecna siedziba Instytutu Europejskiego przy ul. Piotrkowskiej 262/264.
.
. Jako nastolatek biegałem tu regularnie na zbiórki harcerskie. To był dla mnie niezwykły okres aktywności, zapału, uniesień ideowych i uczestnictwa w czymś, co do dzisiaj zostało we wspomnieniach, jako coś wyjątkowo pięknego i szlachetnego. W tym pałacu była bowiem siedziba Komendy Hufca ZHP Łódź- Śródmieście. Najpierw powierzono mi prowadzenie drużyny harcerskiej, potem zostałem Kierownikiem Referatu Drużyn Młodszoharcerskich i redaktorem biuletynu „Szmery Hufca”. Z ukończeniem 18 lat życia zezwolono mi na samodzielne prowadzenie, pierwszego w moim życiu, obozu harcerskiego. Na Sali, na której teraz zasiedli widzowie organizowałem harcerskie bale sylwestrowe. Wiodłem korowody taneczne, organizowałem zbiórki… Ach! Łza się w oku kręci.
.
.Pałac został zbudowany przez Roberta Schweikerta w 1910 r. Podczas wojny był tu bank niemiecki, a po wojnie kolejno siedziby PPR, ZHP i ZSMP i od 1991 r. Ośrodek Studiów Europejskich Uniwersytetu Łódzkiego. Od 1993 r. budynek zajmuje Instytut Europejski.
.
. I właśnie tu i teraz, w odnowionych wnętrzach, zdobnych w kolumny, stylowe żyrandole i piękne witraże, wypełniona po brzegi sala słuchała w skupieniu poezji Henryka Wrożyńskiego, który doskonale wyreżyserował swój spektakl.
.
. Henryk Wrożyński urodził się w Szczecinku. Obecnie, od 1988 r. mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest poetą nagradzanym i uznanym. Ma duży dorobek literacki. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz w Państwowej Szkole Teatralnej w Krakowie na Wydziale Aktorskim. Pracował jako aktor i asystent reżysera w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. W Stanach reżyseruje własne adaptacje, wykłada, prowadzi niezależny Teatr Studio21. Zainteresowanych odsyłam do Internetu. .
.
. Wiersze Wrożyńskiego wspaniale brzmiały dzisiaj w wykonaniu pani Kamili Sammler (aktorka Teatru im Jaracza), Sławomiry Kozieniec (aktorka Teatru Polskiego z Istambułu) i samego autora. Nastrój potęgowała piękna muzyka Bogdana Mazura – skrzypce. W repertuarze znalazły się wiersze z tomików autora, BIAŁE PODKOLANÓWKI, TA ZIEMIA LUBI POLSKĄ KREW i KAMIEŃ WYSTRZELONY Z PR0CY. Po raz pierwszy został zaprezentowany cykl utworów pt. TRYPTYK ZIEMIAŃSKI, którego źródłem inspiracji były zdjęcia starego dworu w Bełdowie koło Aleksandrowa Łódzkiego.
.
. Prezentowane utwory zapadają w pamięć, jest w nich nostalgia za tym, co przeminęło, troska o ojczystą historię, wiara w opatrzność i nadzieja w zwycięstwo dobra nad złem. Na sali wyczuwało się skupienie, a była to przecież wybredna publiczność. Wśród zgromadzonych dostrzec można było między innymi osobę duchowną, posła, senatorów, ludzi nauki i kultury, poetów i miłośników literatury.
.
. Po spektaklu można było nabyć tomiki z autografem autora.
.
. Następnie zebrani zostali zaproszeni do sali obok na lampkę wina i smaczne kanapki.
.
. Organizatorem spotkania było Polskie Towarzystwo Ziemiańskie im. Sługi Bożej Wandy Malczewskiej. Prowadził i zadbał o rozpropagowanie imprezy Tomasz Bieszczad.

.

Bogumił Pijanowski

maj-12-12

Warsztaty 11 maja 2012 r

opublikowane przez Agnieszka

***
Piątkowe warsztaty przyniosły mirochłady. Mirochłady dwuwiersz stworzony przez Juliana Tuwima.
Atuli mirochłady, grobowe ucichy.
mój młodnia, moje mulle i moje pupichy.

Wg. Tuwima Mirochłady układ głosek dzieki któremu tworzą się niby wyrazy, na podstawie przekształcenia.
.
Oto nasze warsztatowe mirochłady

Anna Banasiak
.
W hesperiach harmonii
W snuciosennych przestwodźwiękach
srebrnosaturnieniach strunodzwonnych przetworzeniach
rozsnuwanych snemstrumieniach
soczystorozdźwięcznione w hesperiach harmonii
dźwiękowzrostach drewnicichych półciszą skrzydlatą
wykorzeniam się wyciszeniem
.
.
Anna Banasiak
.
Dymadama
Drobnodymna Scylla
z Charybdą czasuje
w zawietrznoprzestrzeni
symetrioznaczona
sobierajem wybajstruje
roztchnieniem wielbiona
dymadama nieskończenie
w samouwielbienie!
.
.
Agnieszka Battelli
.
Ustosmaczność

.
W brzegościennym rzekospadzie,
wiatrogrzęzna swiergotliwość,
dżwiękopszczelną lepkosłodycz kładzie
w kosze miodopszczelne.
Miodolepkość palcośliska
płynie w chlebopszenność złotochrupką
dając razem ustosmaczność.
.
.
Jolanta Miśkiewicz
.
Do Henryka
.
Brodolity mężczyźniku
merdolisz w słowopiśmiku
o starozyźni i kroczowisku
nie ocząc paniek przyblisko.
.
.
O Hani
.
Ściętowłosa mądrogłowa,
nauczkuje dziwosłowa.
Spokojnisto, taktoliście
oświetlika uparciście.
.
.
Do Agi
.
Lekcyjnoście nieodrobiste,
śpiewogłos ci bliskobłyście,
kabaretornia ukochliwa
drwiokpi ze społeczliwa.
.
.
O Ani L.
.
Smutnotliwa, cudnopisna
dziewczoludka srebromglista.
Zacichuśko uśmiechliwie -
miśkolubna wielochciwie.
.
.
O Annie Barbarze
.
Pisnowielce śmiechotliwa,
zagublisto adreściwa,
Annulinda Barbarella,
nieśmipłocha dziewczynella.
.
.
Do Beaty J.
.
Chcialuśko pójścisto chętliła,
smutareszt nie nazdjęciła.
Pośliźnił się stykoczas,
napusto śliczniałka klikplask.
.
.
O wikingu
.
Metaluśny, rogalisty,
nieczas gnuśnouporczysty.
Łagościwy niemstny,
słodkonieagresny.
.
.
DO Gosi G-S
.
Biblioczytnico urodeczna
poecianno nawieczna
przeludecznie lubiasta
życzuluję ci latkasta.

maj-11-12

Janusz Janyst - Wieczór z Pawłem Kuleczką

opublikowane przez Agnieszka

***
Wieczór z Pawłem Kuleczką
.

W Bałuckim Ośrodku Kultury „Rondo” odbył się wieczór autorski Pawła Kuleczki, połączony z promocją jego – wydanego przez „Rondo” właśnie - zeszytu poetyckiego „Wstęp czyli Chili”.
.
Paweł Kuleczka ukończył studia w Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi. Dał się poznać na estradach – nie tylko krajowych - jako śpiewający aktor, skrzypek, pianista. W reżyserowanych nieraz przez siebie spektaklach wykorzystywał własne teksty oraz muzykę. Od wielu lat związany jest z grupą literacką „Centauro”. Ma na swym koncie I nagrodę (za wiersz „Bal”) w konkursie literackim zorganizowanym pod patronatem Urzędu Miasta Łodzi. Wśród jego licznych form aktywności znalazło się również miejsce na pełnienie funkcji organisty kościelnego.
„Wstęp czyli Chili” zawiera 40 drobnych utworów poetyckich, w których Kuleczka dotyka różnych aspektów rzeczywistości. Dominują wszakże spostrzeżenia i refleksje egzystencjalne. Mają one charakter ogólny (i nie znam tego „co na mnie czeka”/ i nie wiem kiedy wypowiem „amen”), ale też wiążą się z relacjami międzyludzkimi (samotność towarzyszy twórcom/ com niekiedy odczuł), funkcjonowaniem w świecie zawodowym (uparcie tworzę „image”, „postać”), dotyczą tego, co w życiu prywatnym najważniejsze (znajdujemy/ w swych ramionach/ siebie…/ na zawsze). Nie wszystkie wiersze są tematycznie poważne. Poza tymi, w których autor „rozlicza się” z losem, w których dotyka bliskiej mu sfery sztuki, są też żartobliwe drobiazgi, jak choćby zamykająca antologię „Legenda powstania nazw rzeczek/strug-strumieni łódzkich”.
Twórca nie ma już złudzeń co do tego, że wchodzi w jesień życia. Jednak jego, przejawiający się m.in. właśnie w ujętym w formę poetycką pisarstwie, optymizm każe mu traktować ten okres nie tylko jako porę rozliczeń i podsumowań, ale i czas uśmiechu oraz, co równie ważne, nowych planów.
Wspomniany wieczór autorski miał wyjątkowo atrakcyjną formę. Kuleczka nie tylko recytował teksty z wydanego tomiku i zawartych w brulionach „zapasów” - także śpiewał oraz grał (ze swingowym zacięciem) na skrzypcach wraz z towarzyszącymi mu muzykami z Kapeli Bałuckiej: gitarzystą Czesławem Grąckim i akordeonistą Ryszardem Ściburem. Śpiewała też gościnnie Romualda Thomsen.
Janusz Janyst

kwiecień-22-12

Poetka w areszcie

opublikowane przez Agnieszka

***
Poetka w areszcie
.
Tak, byłam w Areszcie Śledczym w Łodzi, przy ul. Smutnej. Ale nie martwcie się moi przyjaciele i nie cieszcie wrogowie – nie zamknęli mnie. Zostałam zaproszona przez panią kapitan Dorotę Wątłą-Bechaj na spotkanie autorskie „Miłość sercem pisze”. Dotąd gościły w tym przybytku gwiazdy disco polo, sportu i inne sławy. Poezji jeszcze nie było. Do zwykłej tremy doszedł jeszcze niepokój, kiedy dowiedziałam się, że będę zamknięta z ok. 50 osadzonymi. Mam znajomych, którzy pracowali w areszcie, nasłuchałam się i naczytałam przeróżnych opowieści. Koledzy żartowali ze mnie, że mam się ubrać „na zakonnicę”. Głupstwa wygadywali, a ja chociaż wiem, ze piękna i młoda to byłam dawno temu, ale pewność siebie jakoś u mnie malała. Jednak, ze strzeżonego Pan Bóg strzeże odziałam się w golfik i buty na płaskim obcasie. Bardziej jednak bałam się tego, że osadzeni mogą chcieć wykorzystać okazję takiego spotkania do własnych celów, np. przedstawienia jakichś swoich roszczeń. W zamieszaniu i ja mogłabym oberwać. Niepotrzebnie się niepokoiłam. Pani kapitan, która włożyła mnóstwo pracy i czasu w przygotowanie spotkania przekazała mnie w kompetentne ręce kpt Michała Falkowskiego. Pod fachową opieką przystojnego mężczyzny poczułam się bezpiecznie i podreptałam z nim do sali. Bramy i furty, które mijaliśmy robiły wrażenie. W spotkaniu uczestniczyło ok. 40 osadzonych. Okazało się, że było im miło posłuchać liryki miłosnej, ciepłych i sercem pisanych wierszy. Przeplatałam je satyrą, która wywoływała śmiech i brawa. Nie było tego szmeru rozmów świadczącego o znudzeniu. Kiedy jeden z panów uznał, że może przestać być miły odpowiedziałam mu wierszem, który okazał się trafiony, bo pan przestał przeszkadzać. Zresztą inni również go uspokajali, bo rzeczywiście chcieli słuchać. W chwili przerwy pogadałam trochę ze słuchaczami. Pytałam, czy również piszą – nie chcieli się przyznać. Odpowiadali żartem, ze piszą ale skargi i petycje do dyrektora. Po spotkaniu niektórzy z panów podziękowali mi i prosili o wiersze. To było bardzo miłe. Ucieszyłam się, ze zostałam zaproszona do stałej współpracy i ze nie była to ostatnia wizyta.

kwiecień-21-12

Kabaret Literacki „Pętla Ósemki”

opublikowane przez Agnieszka

***
WSZYSTKIE BILETY SPRZEDANE

.
Kabaret Literacki
„Pętla Ósemki”

ZAPRASZA NA PREMIEROWY SPEKTAKL pt.
,,GLUKOZA”

W programie (między innymi) mnóstwo pożytecznych informacji:
Jak znaleźć ciekawą pracę w Burkina Faso i Hondurasie? Jak naprawić felgę?
Jak poprawić frekwencję na stadionach podczas Euro’ 2012?
Jak uwieść szefową ruskiej mafii i przeżyć? Jak spędzić całe życie w knajpie?
Jak załatwić sobie dotację unijną na fryzjera? Jak się leczyć glukozą?
Jak być młodym, wykształconym, z dużego miasta – w Londynie?
Jak wypożyczyć tkaninę maskującą z wojska? Jak wyczyścić to szambo? Jak żyć?

Wystąpią:
Agnieszka Battelli, Urszula Paczyńska, Piotr Adamus, Tomasz Bieszczad, Andrzej Korytkowski, Jarosław Paczyński. GOŚĆ SPECJALNY: Wiesław Kowalski.

MIEJSCE:
Pętla tramwaju linii 8 (Chochoła) – świetlica O.S.P. Mikołajew, ul. Plonowa 18

DNIA: 25.04.2012 r. O GODZ.: 19:15

Ceny wejściówek w przedsprzedaży: do 20 kwietnia 2012 r – 20 zł/1os
po 20 kwietnia 2012 r i przed spektaklem – 25 zł/1os

Patronat medialny: www.poetika.pl www.ospmikolajew.pl

Realizacja: Studio „Plener” Bilety: tel. 501 48 34 57 oraz Andrzej1955@op.pl

kwiecień-19-12

Szymon Domagała-Jakuć

opublikowane przez Agnieszka

***
Kamila Anna
.
Tak, 26 marca 2011 roku po Chrystusie (Ewangelie mówią, że nigdy nie jest po Chrystusie)
około 22 na rogu Marynarskiej i Wojska Polskiego w Łodzi
krzyczałem na Boga żywego - krzyczałem do Boga żywego, aby wziął za mnie odpowiedzialność.
Ja nie potrafię. Trudno mi ją objąć, śliska, przebija wszystko, co do tej pory widziałem
(oprócz matki mojej, gdy wróciła pewnej zimowej nocy 1984 roku,
patrzyłem na nią w zdumieniu, gdyż wydawało mi się, że widzę kogoś innego.
Moje oczy przewróciły matkę moją i tę drugą też. Boże, co za widok).
Jezus Chrystus usprawiedliwiał mnie, gdy krzyczałem.
Z bólu byłem gotów odgryźć sobie język, nie byłem gotów strzelić sobie w skroń
(to nie jest pewne, gdyż pocisk może tylko zahaczyć o nerw wzrokowy - Günsche miał rację).
Piszę na papierze z recyklingu, to mniej boli. Oxford przebija wszystko, tylko nie tusz.
Byłem pewien, że jeszcze chwila i będę kreślił jelitami koła wcieleń w pomarszczonym asfalcie,
byle przestano mi przypominać, że uciekałem przed ostatecznym rozwiązaniem,
mentosami, brązowym, skórzanym fotelem i jarzeniówkami świecącymi w cielęce źrenice.
Myślałem furią: teraz żądam litości, zasłużonej czy nie, natychmiast.
Żądam cudu, przejścia z bólu, stanę wyżej jeśli trzeba.
Póki trwa, jest sztywny, a wije się, ogonem uderza w wiatę przystanku.
Przychodzi jak kazirodca, rozsiada się w twoich otworach,
jest ścianą. Przepuszcza wiele lamentu mojego.
Dzięki temu ja, stworzenie wełniste, strzyżone,
jadąc tramwajem numer 6 do placu Niepodległości,
osuwam się modlitwą interesowną, bo cuchnącą.
Dziewczyna w dresie rybaka (słyszę w głowie jej tytuł) zapędziła się we współczucie
(nie potrafię go sobie przypomnieć). Ból odwirowuje mnie, pośladek uderza o ucho,
zgrzyt przecieka przez głowę. Uciekam w dwóch kierunkach.
A całe to pismo z powodu lewej dolnej piątki.

kwiecień-19-12

Szymon Domagała-Jakuć

opublikowane przez Agnieszka

***
Karmi mnie

.
Nie wypatruj Chrystusa, nie przyjdzie, on zjawi się
kiedy się nie spodziewasz, zostaniesz zaskoczona, zostaniesz obskoczona,
telefon zadzwoni, twój ojciec uwierzy i odzyska słuch.
W pierwszych sekundach to będzie Blitzkrieg, następnie zamieni się w Wyścig Pokoju.
Wyśledzonym zmieni się numery na miejscówkach. Będą się zastanawiać tak jak ja teraz.
Całkowity rozkład wiary bywa konsternacją. Demobilizacja sensu. I po co żeś mnie wykoleił?
Zgromadziłem się wtedy wokół szyi. Dlaczego żeś mi się napatoczył, gdy szedłem po mój koniec,
po wyzwanie daleko od domu,
wierzyłem, że można polec aż po palec, nie drzemać w struchleniu, przestać truchtać.
Mój umysł pomylił Ciebie z kobietą, aż doznał samozapłonu.
Potrzebuję tylko 200 mg dziennie, zaszczepiam się
przeciwko temu, co mnie tropi.
Solian otwiera, kiedy chcę, by pozostało zamknięte, zamyka las łagiewnicki przede mną,
nie pozwala na wytrzeszcz, ten las to moja szansa,
jeszcze chwila i wyniosą ostatnie naczynia ze świątyni,
mój spacerniak przed powrotem na ulicę Poznańską.
Ta sobota byłaby hołdem, gdyby nie Solian (de labore solis)
który więzi Dobrą Nowinę, zabiera satysfakcję z czerwonych viceroyów.
Teraz niedzielnym przedpołudniem wypłukuję umysł Tvn-em.
Zmieniam ten kanał, na Polsacie idzie Ania z Zielonego Wzgórza.
Panna Shirley prowadzi mnie w przeszłość, do pokoju na Umińskiego,
do zadrzewionego przedszkola nr 76.
W jego ubikacji śpiewałem piosenkę o tym, że matka przyjdzie jako ta, która przenika.
Zbawiciel ma twarz Megan Follows.

kwiecień-19-12

Szymon Domagała-Jakuć

opublikowane przez Agnieszka

***
Jestem taksówkarzem maszynowego świata
właśnie zdałem egzamin z topografii upadłego Berlina.
Składam raport do centrali nr 1945.
Na dziś wieczór spod kancelarii Rzeszy wiozę ostatniego klienta.
Pod jego wojskowym płaszczem tkwią prawdy wiary,
naboje z luf jego byłych kochanków.
W zębach Reichstagu ktoś umieścił dwie flagi. Na miasto spadł brunatny kurz,
okala Potsdamerplatz i unosi się wzdłuż Wilhelmstrasse,
gruzy wzdłuż ulicy wyglądają jak niedokończone popiersia.
Mój klient na resztki twarzy nasunął trupią czapkę,
teraz ta twarz to jego okolice intymne.
Wiem kim jest. Przy Unter der Linden napotykamy amerykański posterunek,
żandarmi przepuszczają nas bez słowa jak pod wpływem hipnozy,
pustych obietnic 1000-letniego Raju. Dokąd go wiozę? Do Polski?
O punkcie docelowym dowiem się na wysokości Sprewy.
Cichnie by zbudować od nowa wilczy szaniec.

kwiecień-16-12

Warsztatowe dokonania

opublikowane przez Agnieszka

***
Piątkowe warsztaty 13-tego kwietnia zdominowała swoją twórczością Jola Miśkiewicz. Ba nawet została pochwalona przez naszą prowadzącą doktor Hannę Prosnak i podana za przykład godny naśladowania.,literacko oczywiście. Mimo, iż warsztaty zgromadziły wielu słuchaczy to tylko Jola sprostała tematowi, ja osobiście zostałam zobowiązana do nadrobienia zaległości, a pozostali towarzysze “niedoli” muszą co nieco poprawić.Poniżej wiersze Joli Miśkiewicz. Miłej lektury w ten deszczowy dzień. A następne warsztaty 11 maja g.17:15 w Bibliotece na Andrzeja Struga.
.
Jolanta Miśkiewicz
.

.
Życie warte zachodu (anakreontyk)
.
Kochaj szczęśliwie,

gwałtownie, leniwie,

byle mocno tak z całych sił.

Kochaj prawdziwie,

smutki top w piwie,

byle radosny ten dzień był.

.

Drwij sobie z plotek,

gadania cnotek,

ty wiesz, co natury jest zew.

Zrezygnuj z blotek,

fałszywych złotek,

twój jest mężczyzna, wino, śpiew.

.

Asa w rękawie

los ci zostawił,

nie patrz na znaczoną kartę.

Toń w oczu stawie

i śnij na jawie -

życie zachodu jest warte!
***
.
.
Dobrolubnie (słowotwórstwo)
.
Drobleństwo malutycie

smutkuje łezkoleniem.

Napoco nibyżycie,

zabiegłe tęsknolenie?

Staraństwo cudnosne,

wzdychlenia wpatrzalne,

słoranek cmokwiosny,

marznostki mijorealne?

Wartecznie zamiłować!

Trudnościsto odklęcznić…

Bezpewniście ustować…

Pewniście zawiecznić…

Nieby stułownie, gościsto,

nieć sakramentliwie,

bylko dobrolubnie szepczysto,

wiekopamiętliwie!
***
.
.
Żabelka (słowotwórstwo)

Nie smutkaj się łzawo

żabelko zielona

pluskostaw mroczny

wpław dziś pokonasz.

.

Siądziesz na zielonym

liliowodnym liściu

i królewicz z bajkosnu

łapkę twą uściśnie

.

Na twym zielonoliczku

złoży cmok ust namiętnych,

do kumkorechotu w trawie

z tobą nader chętny.
.

Zmienisz się w człowiecznicę

i królewną staniesz

na trawiotkim kobiercu

z rosoperłą w wianie.

.
Zwycięży żabelka zielona

czaromarownicę,

zamieszka w snozamku

z lubokrólewiczem.

kwiecień-14-12

Jolanta Miśkiewicz odwiedziła łódzki areszt śledczy

opublikowane przez Agnieszka

***
Jolanta Miśkiewicz odwiedziła łódzki areszt śledczy (© SW)
.
Znana łódzka poetka, Jolanta Miśkiewicz, odwiedziła w piątek( 13 kwietnia 2012) areszt śledczy w Łodzi. W spotkaniu autorskim uczestniczyło blisko czterdziestu skazanych przebywających w łódzkim areszcie.
Osadzeni wysłuchali wierszy czytanych przez poetkę, która zaprezentowała zarówno lirykę, jak i utwory satyryczne oraz fraszki, pochodzące z jej najnowszego tomu poezji “Miłość sercem pisze”. Poezja wiceprzewodniczącej Grupy Poetyckiej AKANT i członkini Stowarzyszenia Autorów Polskich, na tyle przypadła słuchaczom do gustu, że zaprosili oni autorkę do ponownej wizyty w przyszłości.