Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us

Archive for the ‘Felietony i inne’ Category

Luty-20-18

Monolog z moją Matką. – Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

Rozmowa bez końca.

Ta rozmowa właściwie nigdy się nie zaczęła, ani też nie została dokończona. Rozmowa o przyczynach bycia, takim jakim się jest. Po Twojej śmierci wciąż nurtuje mnie pytanie, dlaczego nigdy nie pokazałaś mi listów od Twojego Ojca, a mojego dziadka do Kimby, mojej babci. Wzruszające pisane dziwnym, graficznym pismem, pełne troski o Ciebie i pełne zrozumienia, że babcia zakochała się w kimś innym. Wciąż pozostaje to pytanie otwarte, chociaż zbieram coraz więcej faktów, które powoli niczym puzzle, zaczynają pasować do siebie. Niedawno odkryłam, patrząc na Twój akt zgonu, że byłaś dzieckiem nieślubnym, chociaż może to dotyczyło ślubu Twoich rodziców w Kościele Polskim, którego rodzina nie chciała uznać ? Muszę sama odkryć tę prawdę, bo po śmierci mojego brata pozostałam tylko ja.

Luty-19-18

Strata czasu – Agnieszka Battelli.

posted by Agnieszka

Dzisiejszy dzień, jak chyba większość poniedziałkowych poranków rozpoczął się w biegu. Kawa, toaleta i myśl czy wszystko wzięłam. I jeszcze to. Akurat rano, przecież to strata czasu. Niby drobiazg, zapięcie zegarka na metalowej bransoletce musiało się odpiąć. Czas biegnie, a tu trzeba coś montować by udało się zapiąć tę cholerną bransoletkę. Ja wiem w telefonie też jest zegarek, ale chyba jestem starej daty, bo bez zegarka ani rusz. Strata czasu. Ale zaraz, zaraz. Czy to akurat tak? Ten zegarek niezwykle piękny płaski, o klasycznym wyglądzie, żadnej nachalności, cienka, subtelna bransoletka. Elegancja nie rzucająca się w oczy. Moja Mama była z niego niezwykle dumna. Był spełnieniem Jej marzeń o dobrach luksusowych. Gdy ostatni raz rozmawiałyśmy w szpitalu miała go na ręku. Rankiem po wyjęciu wszystkich rurek, odłączeniu maszyn zastępujących życie, oddano mi przedmioty, a wśród nich zegarek. Noszę go już prawie dziesięć lat i czy ta poranna chwila to naprawdę strata czasu?

Między prawdą a kłamstwem

.

W latach 2007-2016 odbyło się w Łodzi dziesięć ogólnopolskich konferencji medialnych pod wspólnym hasłem Dziennikarz między prawdą a kłamstwem. Zorganizował je Łódzki Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Podczas konferencyjnej dekady wygłoszonych zostało około 110 wykładów i referatów koncentrujących się wokół takich zagadnień ogólnych, jak Destrukcja tożsamości, W obronie godności, Granice kompromisu, Ku czemu zmierza globalizacja, Kościół w przestrzeni publicznej, Pamięć i tożsamość Polaków – dziś. Dokonano wspólnie kompleksowej, politologiczno-socjologiczno-kulturoznawczej analizy kondycji polskiego państwa od momentu tzw. transformacji do połowy bieżącego dziesięciolecia, przyjrzano się zarazem stanowi świadomości społeczeństwa – obie kwestie ujęte zostały zresztą na tle sytuacji w Europie.

Łódzkie zgrupowania dostarczyły konstatacji o sporym ciężarze gatunkowym, w większości wszakże nienapawających optymizmem. Wystarczy wspomnieć o podkreśleniu destrukcyjnych skutków prowadzonej przez środowiska lewicowo-liberalne walki z narodową tożsamością, tradycją, religią, kościołem, rodziną. Narzucaniu fałszywego obrazu rzeczywistości służyła (i wciąż służy) medialna manipulacja publikatorów mainstreamowych, której poświęcono wiele uwagi.

Podsumowaniu łódzkich konferencji poświęcona została, wydana przez AKME, książka Janusza Janysta pt. Dziennikarz między prawdą a kłamstwem. Panorama myśli społeczno-politycznej. Składa się na nią 11 rozdziałów omawiających wszystkie konferencyjne wystąpienia naukowców oraz publicystów. Czyta się tę książkę bardzo dobrze. Autor uzyskał narracyjną płynność dzięki odpowiedniemu uszeregowaniu zagadnień i sprowadzeniu wszystkich omówień do mniej więcej jednakowych, „felietonowych” rozmiarów.

Janyst, który wszystkie konferencje relacjonował wcześniej w prasie katolickiej, trzykrotnie był też na konferencjach jednym z panelistów wygłaszających referat. Zajął się wówczas charakterystyką kultury jako stanu subiektywnego, świadczącego o dążności człowieka do wyższej i szlachetniejszej formy egzystencji, także globalizacją w sztuce i oderwaniem się twórczości od aksjologicznych korzeni. Jego zdaniem: – do miana dzieła artystycznego może pretendować dziś cokolwiek, na co tylko artysta zechce łaskawie wskazać. Do wszystkich obszarów twórczości wkroczył kicz, stając się z jednej strony świadomie eksploatowanym, „postmodernistycznym” środkiem wypowiedzi, z drugiej zaś plagą komercyjnej rzeczywistości audiowizualnej. W różnych dziedzinach pojawia się pseudoartystyczna hochsztaplerka, niekiedy są to zwykłe ekscesy i wybryki. Często mają one charakter antyreligijny, a należałoby powiedzieć dokładniej – antychrześcijański.

Autor w swej pracy nawiązuje również do powstałych w trakcie konferencyjnej dekady książek napisanych i opublikowanych przez uczestników łódzkich sesji, m.in. Stanisława Michalkiewicza, Mariana Miszalskiego, Bronisława Wildsteina, zmarłego ostatnio prof. Bogusława Wolniewicza, Rafała Ziemkiewicza, prof. Andrzeja Zybertowicza.

Dodatkiem są solidnie opracowane notki biograficzne wszystkich wykładowców, a także wkładki ze zrobionymi przez autora zdjęciami z konferencji.

.

Hanna Gudzinowicz

Luty-27-16

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

Najmłodszym Bohaterom Powstania

.

Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi wydała tomik wierszy Zdzisława Szczepaniaka. Tytuł zbiorku – Za każdy kamień twój… – stanowi cytat z popularnej pieśni z Powstania Warszawskiego ze słowami Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego „Goliarda” i muzyką Andrzeja Panufnika.

Zdzisław Szczepaniak to znany łódzki dziennikarz, przez prawie całe życie zawodowe związany z „Dziennikiem Łódzkim”. To także pisarz mający w dorobku liczne opowiadania, cztery tomy reportaży, scenariusze filmowe etc. oraz poeta, adresujący wiersze zarówno do dorosłych, by wspomnieć o zbiorach Podziemne ptaki, Na progu nadziei…, jak i do dzieci. W stanie wojennym był internowany. Niedawno obchodził półwiecze pracy twórczej. Jest laureatem m.in. Złotej Honorowej Odznaki Stowarzyszenia Księgarzy Polskich.

Tomik Za każdy kamień twój… zawiera prawie 20 utworów, na ogół rymowanych. W przedmowie autor pisze: chciałem w tych wierszach przedstawić młodych i najmłodszych – nieletnich – ale jakże wspaniałych uczestników Powstania Warszawskiego. Pokazać ich w różnych rolach i sytuacjach, aby poprzez ich przeżycia można było spojrzeć na Powstanie i ocenić je inaczej, niż na to pozwala prezentacja i ocena działań ludzi dorosłych.

I rzeczywiście, wiersze różne role i sytuacje Warszawskich Dzieci opisują, przedstawiają w sposób sugestywny ich przeżycia, włącznie z rozterkami moralnymi, kiedy to np. młodego bojownika po zastrzeleniu Niemca dręczy myśl: „a jeżeli ten Niemiec miał syna?”

Niektóre utwory poświęcone zostały konkretnym postaciom, bohaterskim powstańcom mającym w chwili śmierci od 11 do 16 lat: – Zbyszkowi Banasiowi, Antosiowi Godlewskiemu, Staszkowi Justyniakowi, Jurkowi Kotuszewskiemu, Jurkowi Kryńskiemu, Witkowi Modelskiemu. Oni oddali swe młode życie za upragnioną wolność, oddali je dla Polski, która była dla nich wartością naczelną. Trzeba podkreślić, że mówiąca o ofierze krwi poetycka narracja – obrazowa, ale też szlachetna w zastosowanych środkach językowych – wciąga czytelnika od pierwszej strony, nierzadko silnie porusza.

W odautorskim posłowiu znalazła się informacja, że w Powstaniu walczyli też łodzianie – co najmniej 150 osób. Byli to m.in. pochodzący z Łodzi studenci stołecznych uczelni, były też łódzkie dzieci, pełniące rolę łączników, listonoszy, tragarzy żywności, bystrych wywiadowców itp.

Na zakończenie Szczepaniak pyta retorycznie, czy Polska byłaby teraz inna, gdyby przez wiele lat swojego życia mogli dla niej pracować ci wspaniali ludzie – zresztą nie tylko powstańcy, ale i wymazywani z narodowej pamięci żołnierze „wyklęci, lecz niezłomni”. Na to pytanie każdy czytelnik już sam sobie musi odpowiedzieć.

***

Niesłusznie zapomniana rocznica – manifest Rady Regencyjnej

.

Siódmego października 1918 roku, pięć tygodni przed przyjętym później Dniem Niepodległości, Rada Regencyjna Królestwa Polskiego w wydanym manifeście zapowiedziała utworzenie niepodległego państwa polskiego. Rozwiązała też Radę stanu złożoną ze 110 posłów, która funkcjonowała od kwietnia 1918 roku oraz zapowiedziała powołanie rządu międzypartyjnego i rozpisanie wyborów do Sejmu. Oczekując na przejęcie całkowitej władzy z rąk niemieckiego i austriackiego okupanta Rada Regencyjna organizowała administrację cywilną, służbę bezpieczeństwa i wojsko. Wówczas w Polsce jedyną zorganizowaną i umundurowaną siłą zbrojną był pięciotysięczny korpus utworzony w 1917 roku z przyzwolenia Niemców. Rada Regencyjna odebrała dowództwo nad nim niemieckiemu generał-gubernatorowi Hansowi von Beselerowi i powierzyła je generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu, późniejszemu pierwszemu szefowi Sztabu Generalnego Odrodzonej Polski. To posunięcie umożliwiło dalszą rozbudowę Polskiej Siły Zbrojnej, która w ten sposób stała się pierwszym zalążkiem wojska polskiego w kraju. Podjęto akcję werbunkową, która w samej tylko Łodzi dala kilkuset ochotników.

.

Warto przy tym wiedzieć, że Rada Miejska w Łodzi zdecydowanie popierała Radę Regencyjną i jej posunięcia, co wyraziła w rezolucji z 5 listopada. Nawet wieści o utworzeniu rządu ludowego w Lublinie z Ignacym Daszyńskim na czele, które dotarły do Łodzi 8 listopada, nie wpłynęły na zmianę układu sił w Łodzi. Zarząd Miasta do końca uznawał wyłączną zwierzchność Rady Regencyjnej, aż do jej samorozwiązania 14 listopada  1918 roku.

.

Opisane powyżej fakty miały bez wątpienia fundamentalne znaczenie dla późniejszego listopadowego upadku panowania niemieckiego w Kongresówce, zwłaszcza że Niemcy na tym terenie w garnizonach posiadali łącznie 80 tysięcy wojska. Tymczasem dla większości Polaków istnienie i działalność Rady Regencyjnej jest wielką białą plamą. Nic w tym dziwnego, albowiem ani w Polsce międzywojennej, od  roku 1926 zdominowanej przez piłsudczyków, ani tym bardziej za rządów komunistycznych, ani nawet później nie przywiązywano oficjalnie wagi do manifestu Rady Regencyjnej z 7 października. Jej trzyosobowy skład był bowiem zdecydowanie konserwatywny. Złożona zaś była Rada z arcybiskupa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego, księcia Zdzisława Lubomirskiego, ówczesnego prezydenta Warszawy, i prawnika, hrabiego Józefa Ostrowskiego.

Z tych trzech postaci szczególna rolę odegrał, tak wówczas, jak i w 1920 roku, arcybiskup Aleksander Kakowski. Urodzony w 1862 roku, mając 23 lata uzyskał we Włoszech doktorat prawa kanonicznego, a rok później w Warszawie otrzymał święcenia kapłańskie. W latach 1910-1913 był rektorem Akademii Duchownej w Petersburgu, zaś w 1913 roku został arcybiskupem warszawskim. W latach wojny światowej bywał w Łodzi. W czasie niemieckiej okupacji wojskowej Kongresówki zachowywał się powściągliwie i nawet w liście pasterskim z 30 lipca 1915 roku zakazał duchowieństwu wszelkiej działalności politycznej, ale gdy potem część społeczeństwa przystąpiła do organizowania życia publicznego, arcybiskup zalecił współdziałanie w tych pracach, zwłaszcza w radach i dozorach szkolnych. Miał więc początkowo raczej negatywny stosunek do okupantów, ale postawa jego uległa zmianie pod wpływem wypadków rewolucyjnych w Rosji. Jego list pasterski z 16 kwietnia 1917 roku utrzymany był w duchu współpracy duchowieństwa z władzami. Gdy zaś na skutek nastrojów rewolucyjnych płynących z Rosji, zarówno władze okupacyjne jak i pewne grupy społeczeństwa polskiego dążyły do wzajemnego porozumienia, doszło 12 października 1917 roku do utworzenia Rady Regencyjnej, do której pod wpływem innych biskupów wszedł Aleksander Kakowski, jako przedstawiciel hierarchii kościelnej. Na wniosek arcybiskupa członkowie Rady Regencyjnej postanowili pracować honorowo, zrzekając się wyznaczonej pensji. W przełomowych dniach listopada 1918 roku najdłużej w łonie Rady Regencyjnej opierał się przekazaniu władzy zwierzchniej Józefowi Piłsudskiemu, uważając, że może ją przejąć dopiero sejm ustawodawczy.

.

Dla zrozumienia głębokiego patriotyzmu arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego – a od 1919 roku kardynała – w okresie najazdu bolszewickiego, warte przytoczenia są fragmenty listu wysłanego 9 lipca 1920 roku do duchowieństwa w sprawie wykonywania obowiązków obywatelskich. Kardynał Kakowski polecał, aby ‘wiernych zachęcać z ambon i na zebraniach, do wypełnienia zaleceń zawartych w odezwie generała Hallera, aby propagować usilniej kupowanie pożyczki Odrodzenia Polski, aby tworzyć we wszystkich parafiach, głównie na prowincji, komitety parafialne opieki nad rodzinami walczących na froncie rodaków’. Zezwalał także, aby w tej wyjątkowej sytuacji ludność wiejska wykonywała w niedzielę prace w polu o ile tylko wcześniej tego dnia uczestniczyła we Mszy Świętej. Swoją drogą ciekawe, ilu dzisiejszych polityków oskarżyłoby kardynała o ‘mieszanie się do polityki’, choć przecież polityka to działanie dla dobra wspólnego.

.

Dla lepszego zrozumienia przełomowego dla tamtych dni znaczenia manifestu Rady Regencyjnej załączam pełną jego treść poniżej, albowiem w obecnych czasach, czasach polityki egoistycznej i nie zważającej na dobro Narodu i Państwa, nabiera on dodatkowego dziejowego znaczenia.

.

Jan Szałowski

Październik-7-15

Manifest Rady Regencyjnej do narodu polskiego

posted by Agnieszka

***

Manifest Rady Regencyjnej do narodu polskiego

.

Wielka godzina, na którą cały Naród Polski czekał z upragnieniem, już wybija.

Zbliża się pokój a wraz z nim ziszczenie nigdy nie przedawnionych dążeń Narodu Polskiego do zupełnej niepodległości.

W tej godzinie wola Narodu Polskiego jest jasna, stanowcza i jednomyślna.

Odczuwając tę wolę i na niej opierając to wezwanie, stajemy na  podstawie ogólnych zasad pokojowych, ogłoszonych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, a obecnie przyjętych przez świat cały jako podstawa do urządzenia nowego współżycia narodów.

W stosunku do Polski zasady te prowadzą do utworzenia niepodległego państwa, obejmującego wszystkie ziemie polskie, z dostępem do morza, z polityczną i gospodarczą niezależnością, jako też z terytorialną nienaruszalnością, co przez traktaty międzynarodowe zagwarantowanym będzie.

Aby ten program ziścić, musi Naród Polski stanąć jako mąż jeden i wytężyć wszystkie siły, by jego wola została zrozumiana i uznana przez świat cały.

.

W tym celu stanowimy:

1. Radę Stanu rozwiązać,

2. Powołać zaraz rząd, złożony z przedstawicieli najszerszych warstw Narodu i kierunków politycznych,

3. Włożyć na ten rząd obowiązek wypracowania wspólnie z przedstawicielami grup politycznych ustawy wyborczej do Sejmu polskiego, opartej na szerokich zasadach demokratycznych, i ustawę tę najpóźniej w ciągu miesiąca do zatwierdzenia i ogłoszenia Radzie Regencyjnej przedstawić,

4. Sejm niezwłocznie potem zwołać i poddać jego postanowieniu dalsze urządzenie władzy zwierzchniej państwowej, w której ręce Rada Regencyjna, zgodnie ze złożoną przysięgą, władzę swoją ma złożyć.

.

Polacy!

Obecnie już losy nasze w znacznej mierze w naszych spoczywają rękach. Okażmy się godnymi tych potężnych nadziei, które z górą przez wiek żywili wśród ucisku i niedoli ojcowie nasi. Niech zamilknie wszystko, co nas wzajemnie dzielić może, a niech zabrzmi jeden wielki głos: Polska Zjednoczona Niepodległa!

 

.

Warszawa, 7 października 1918 r.

Wrzesień-6-15

Strofy tematycznie bogate- Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

Strofy tematycznie bogate

 

.

Ukazał się kolejny zbiór wierszy jednej z najciekawszych łódzkich poetek, Danieli Ewy Zajączkowskiej.

Autorka jest łodzianką. Debiutowała w 1994 roku tomem Rzeczy znikome, zdobywając tym wyborem poetyckim nagrodę główną w Ogólnopolskim Konkursie Literackim w Toruniu. Następne jej zbiory wierszy to Czciciele słońca, Wagabunda i księżyc, Bursztyny w piasku, Po leśmianowskich ogrodach, Na północ od Edenu, Namiętności. Ma także w dorobku prozę poetycką, opowiadania, dwie książki dla dzieci: Bajeczki dla Ineczki oraz Czary wróżki Poezji. Notabene swoje pierwsze tomiki Zajączkowska opublikowała jeszcze przed rozpoczęciem studiów polonistycznych w Uniwersytecie Łódzkim. Poza poezją pisze recenzje, opracowuje teksty dla wydawców. Współpracuje z periodykami literackimi, zajmuje się promocją dokonań poetów i pisarzy łódzkich. Należy do Związku Literatów Polskich.

Najnowszy, zawierający ponad 30 utworów tomik zatytułowany Równanie milczenia, wydany został nakładem Bałuckiego Ośrodka Kultury „Na Żubardzkiej” (wyboru wierszy dokonał Andrzej Hynas). Już w wierszu tytułowym poetka odnosi się do ważnych dla niej problemów egzystencjalnych i etycznych, do kondycji człowieka uwięzionego w swym czasie i uwięzionego w sobie, stykającego sie ze złem a pragnącego dobra, piękna i szczęścia. Pytanie, które podmiot liryczny stawia w innym miejscu, brzmi: co ja robię na tej planecie /wśród brutali, chciwców i głupców. Jest wszakże i odmienna strona świadomości – afirmatywna w stosunku do świata. Bo, w kontekście ziemskim, niebo ma dwa pokoje /kuchnię i łazienkę, oczywiście, gdy mieszka się z ukochanym człowiekiem.

Zajączkowska patrzy na rzeczywistość pod różnym kątem, zajmuje się naturą i kulturą, tematy dostrzega w przyrodzie, sferze (post)industrialnej, inspiruje ją literatura. W niebanalny sposób charakteryzuje np. miejske drzewa, kiedy indziej pisze o Azorku, patrzącym nie w gwiazdy, lecz w oczy właściciela. Gdy się czyta strofy o starej fabryce, dziś głuchej, ślepej i milczacej, wywołującej wspomnienia u patrzącego na nią dawnego pracownika, trudno nie pomyśleć o Łodzi. Kolejne wiersze poświecone zostaly bohemie, personalnie też poecie Stefanowi Napierskiemu (którego sentencja stała się zresztą mottem tomiku). Autorka jest przekonująca zarówno w wierszach religijnych (dwa tego rodzaju utwory znalazły sie w zbiorze), jak i wtedy, gdy poświęca uwagę żebrzącemu pijakowi lub nieletniej narkomance.

Równanie milczenia to tomik ciekawy nie tylko ze względu na rozległą tematykę, ale i z formalnego punktu widzenia. W czasach, gdy poezją stają się w praktyce rozpisane na wersy zdania oznajmujące, Zajączkowska udowadnia, że można pisać w sposób przystający do wspólczesności stosując rymy i dbając o rytm. I chwała jej za to.

 

.

JANUSZ JANYST

Kwiecień-3-15

WESOŁYCH ŚWIĄT

posted by Agnieszka

***
Najlepsze życzenia radosnych Świąt Wielkanocnych składa wszystkim sympatykom, przyjaciołom, poetom i tym, dla których słowo ma wielką moc składa Agnieszka Battelli.

Styczeń-20-15

JANUSZ JANYST-Magdalena Nowakowska-Sieroszewska

posted by Agnieszka

***

Poetyckie impresje i sensy

W sali konferencyjnej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego odbyło się w połowie grudnia spotkanie z Magdaleną Nowakowską-Sieroszewską. Okazję stanowiły 90. urodziny poetki oraz promocja nowego jej tomiku „…ale miłość właśnie”.
Bohaterka wieczoru jest postacią barwną. Maturę uzyskała podczas okupacji na tajnych kompletach w Warszawie, gdzie była też zaangażowana w ruch oporu (odznaczono ją Krzyżem Armii Krajowej). Po wojnie ukończyła w Łodzi Szkołę Baletową – nauce towarzyszył udział w spektaklach Teatru Muzycznego „Lutnia”. Odbyła następnie studia aktorskie. Jako aktorka występowała w teatrach dramatycznych Wrocławia, Rzeszowa i Łodzi. Natomiast swoje wiersze publikowała najpierw w periodykach (m.in. łódzkich „Odgłosach”, bydgoskim „Akancie”, toruńskim „Przeglądzie Artrystyczno-Literackim”), później w tomikach poetyckich. Przetłumaczyła dwie sztuki teatralne – z języka francuskiego i angielskiego. Obecnie pracuje nad książką prozatorską.
Podczas spotkania, prowadzonego przez dr. Henryka Pustkowskiego a okraszonego dyskretnie muzyką (od baroku po impresjonizm) przez dwie utalentowane instrumentalistki – pianistkę Małgorzatę Jabłońską i saksofonistkę Julię Mielczarek, Solenizantka czytała wiersze składające się na …ale miłość właśnie.
To czwarty tomik Magdaleny Nowakowskiej-Sieroszewskiej. Wydany został przez krakowskie Signo. Zawiera prawie 50 utworów, zróżnicowanych pod względem rozmiarów (wiersze pisane w konwencji „wolnej” mają od kilku do kilkudziesięciu wersów), ale i gatunku, gdyż do tomiku włączone też zostały cztery minifelietoniki, grawitujące w stronę prozy poetyckiej.
Poetka podzieliła całość na trzy cykle. W Fiołkach i różach pomieściła lirykę najbardziej osobistą, mówiącą o potrzebie miłości, bliskości, czułości w sytuacji, gdy samotność nadchodzi utykając z wiekiem pod rękę, gdy po trochu tracimy pamięć, siły i urodę a bliskich osób już nie ma (odejść tak nagle to nie fair). Ze zbędną krzątaniną, cechującą w dużej mierze zwaną życiem komedię, związane są popełniane przez nas błędy, które rodzą tęsknotę, by rozpocząć raz jeszcze. Ale… trawą porośniemy, koniczyną zielskiem. A co zostanie? Buty zostaną.
W Impresjach pojawiają się refleksje etyczne. Jest pytanie o obyczaje naszych praojców, jest wiersz poświęcony Janowi Pawłowi II z konstatacją, że wszyscy go czczą, a naśladują z rzadka niektórzy. Są odniesienia do zbrodni czasu wojny, za które ludzie szlachetni nie muszą przepraszać. Wątpliwość czytelnika może tylko budzić relatywizacja: agresja czy obrona – zależy od strony, z której się spoziera. Na szczęście historia nie wojnami stoi, liczą się dokonania ludzi mądrych i dobrych. Tyle, że głupiec ma siłę przebicia, czemu mądry siada w cieniu?
Trzeci cykl, Sensy, przynosi m.in. tematykę związaną ze sztuką i poezją. Wiersz to nie układanka – pisze Nowakowska-Sieroszewska – nie trzeba go rozbierać na części, to muzyka, którą się rozumie i czuje. Dziś jednak odbiegliśmy od poetyckiej muzyki sensu stricto, poeci lepią klocki ze strzępów myśli i majaków, zresztą obyczaj ścisły, kanoniczny odmieniony został nie tylko w poezji (notabene w tym właśnie wierszu poetka rymuje). Nowa sztuka sprowadza się nieraz tylko do przesłania buntu wobec sztuki zastanej. A wartości ludzkie wytracają się i w życiu codziennym, czego dotyczą dwa ze wspomnianych minifelietoników. Urozmaicony treściowo, w przekazie precyzyjny i komunikatywny tomik poetka puentuje strofą aforystyczną: tacy jesteśmy nędzni i mali/ a jednak z nas czasem wyrwie się motyl/ w słońce poleci skrzydła opali.
Biblioteka im Piłsudskiego poświęciła Jubilatce 153 (7/2014) numer Biuletynu Informacji Bibliotecznych i Kulturalnych „BIBiK”, w którym przeczytać można wybrane wiersze z jej poprzednich zbiorów, wraz z komentarzami filologicznymi, i obejrzeć zdjęcia dokumentujące działalność aktorską Magdaleny Nowakowskiej-Sieroszewskiej. Szkoda, że nie obyło się bez „kwiatków” w postaci „informacji”, że spotkanie odbywa się z okazji 90. rocznicy urodzin (wszak urodziny są właśnie rocznicą dnia narodzin), lub że… na saksofon komponowali twórcy barokowi.
Ogólnie – zarówno poetycki wieczór, jak i późniejsza, domowa lektura …ale miłości właśnie okazały się ciekawe, pouczające i przyjemne. Jubilatce życzymy „dwustu lat…”

JANUSZ JANYST

Październik-24-14

Zmarła Maria Grudzińska – Grzegorczyk

posted by Agnieszka

Otrzymałam dzisiaj niezwykle smutną wiadomość. Wczoraj 24 października 2014 roku zmarła na zawał serca nasza koleżanka, poetka Maria Grudzińska – Grzegorczyk. Marysiu pozostały wiersze…..

Dzika plaża
*

Rozpłakane morze huczy
Bezdenna głębia
Wyrzuca na plażę
Nieregularne bursztyny
Złocistego koloru
Niespełnione marzenie ludzi

Nad ranem cichnie i pokornieje
Biała piana podskokami
zwija się i wydłuża
Powolnym ruchem
Pieści plażę
Na chwile martwieje w bezruchu
By jednym susem zniknąć w falującej toni
Południe
Żar niesamowity
Słońce w symbiozie z niebieska tonią
Wypluwa rozżarzone iskierki w kosmos
Gorący piasek wulkanem bucha

Patrzę na mokry piasek
Szukam wzrokiem błyszczącego żółtawego kamyka
Anielskie złoto skrywa swą tajemnicę
Wędrujący piasek marszczy brwi
Głęboko gdzieś w czeluści
Jantar śpi
Opuszczam plażę
Wrócę!
Moje oczy zakwitną w dojrzałość…
*

Listopad 2008