Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us

Archive for Czerwiec, 2009

Czerwiec-29-09

Daniela Ewa Zajączkowska – CENTAURO

posted by Agnieszka

Wywiad z Judaszem


jakie miałem powody

że niby chęć zysku

bez przesady

tak to spora kwota

ale nie aż tak


że niby zawiść

kto by chciał takiej sławy

heretyka i dysydenta

niby go kochano

ale co warta taka miłość

bezrozumna


a kto go rozumiał

lepiej niż ja

tę jego słabość do ludu

i przemożną chęć bycia

kochanym


chciał władzy serc

to nie mogło się

dobrze skończyć

dla nikogo


bo niby co to jest miłość

nieprecyzyjne pojęcie

czysta egzaltacja


on był niebezpieczny

wierzył w świat

którego nie ma i

nie będzie


ja jestem realistą

wolę wymierne zło

niż niewymierne dobro

te internacjonalne idee

gdy naród pod okupacją

ten Bóg dla wszystkich

bez wyjątku to

dewaluacja wartości


ja to przemyślałem

ktoś musiał to powstrzymać

za to co było później

nie ponoszę winy

nawet nie próbował się bronić

a ta egzekucja

to był błąd kapłanów

niepotrzebny rozgłos


tak było mi go żal

i że się w to wdałem

mógł to zrobić ktoś inny

pieniądze zwróciłem

nie byłem płatnym agentem

nigdy mi tego nie udowodniono

Tags:
Czerwiec-27-09

Daniela Ewa Zajączkowska – CENTAURO

posted by Agnieszka

Arena dziejów


ten fetor i hałas

że też tłuszcza to lubi

ryczą głośniej niż lwy

Cesarz wzgardliwie krzywi usta

przygląda się swojej

wypielęgnowanej dłoni

dla dobra sprawy

trzeba to przetrzymać

to gorsze niż bitwa

przytyka do nosa pachnącą

chusteczkę


nie może przecież

za wcześnie opuścić widowni

nie po to zarządził igrzyska

do czego zdolny jest fanatyzm

klęczą śpiewają

są i tacy co próbują

uciekać

tłum woli ich

są zabawniejsi


a jednak ta sekta

szerzy się jak zaraza

głównie wśród hołoty

ale niekiedy…


Cesarz marszczy brwi

żeby takie zacne rody…

chociaż to bywa przydatne

kiedy trzeba się kogoś pozbyć

gdy budżet ma deficyt

Cesarz się uśmiecha

swojemu Bogu życie

a mnie majątek

obaj jesteśmy zadowoleni

ich Bóg nie ma powodu

się mścić

poza tym jest sam jeden

moi bogowie mają przewagę

liczebną

i są na swoim terenie

po prostu nie mogą przegrać


a jeśli nawet mogą

jeśli nawet

ja robię tylko to

co do mnie należy

bronię imperium i wiary

Tags:
Czerwiec-26-09

Maria Grudzińska-Grzegorczyk – CENTAURO

posted by Agnieszka

FRASZKI

(z życia wzięte)

Nieszczęśliwa

Ponieważ sama w miłości

szczęścia nie miała,

więc się „miłością ” innych

zajmowała…

Eliksir młodości

Miłość jej skrzydła przyprawiła…

odmłodniała, wypiękniała, odżyła.

Wzdychanie

Im więcej ona do niego wzdycha,

tym bardziej on na nią… kicha.

Tort i zakalec

Lepiej zjeść tort

wśród nieproszonych gości

niż zakalec w… samotności.

Dowód miłości

Najbardziej ją to złości,

gdy on od niej żąda

dowodu miłości…

Kanapka

Zjadłbym ciebie jak kanapkę,

taką mam na ciebie chrapkę.

Na lipę

(Nie Kochanowskiego )

Ach, żebyśmy kiedyś

tej chwili dożyli,

z tą „lipą” wreszcie skończyli.

Mędrcy

„Mędrzec polityką nie powinien się zajmować”-

powiedział kiedyś Seneka.

Lecz mędrców mamy coraz mniej,

większość z nich do… polityki ucieka.

Afery

Jak niestety to z naszych doświadczeń wynika,

afera dotyczy każdego polityka.

Szczerość

Będę z panem dziś szczery:

„Z jednej do drugiej pan wpada afery”.

Tags:
Czerwiec-25-09

posted by Agnieszka

Za oknem deszczowo, taka pogoda powoduje, że mamy trochę więcej czasu na myślenie.Przeglądając almanach poetycki grupy literackiej „CENTAURO”  „26 marzeń” , trafiłam na tekst Sylwii Hetman , myślę,że to recepta na dzisiejszy dzień. Nawet jesli nie wszyscy piszą wiersze, to może warto założyć wzorem przedwojennym dziennik i spisywać codzienne sprawy.Pozwoli to zatrzymać się na chwilę w biegu  codzienności. Taka mała chwila dla nas . I tak nie zdążymy w życiu zrobić wszystkiego, bo nieuchronność losu zatrzyma nas kiedy będzie chciała. I nic i nikt tego nie zmieni. Może i ja też zapiszę dwa zdania wieczorem, jak wytrwam to po latach może być to nawet ciekawa lektura.Pozdrawiam z nadzieją patrząc na niebo, że się trochę przejaśni. Mój pies nie lubi spacerować po deszczu, wcale mu się nie dziwię. Agnieszka Battelli:)

Tags:
Czerwiec-23-09

29 czerwca-CENTAURO

posted by Agnieszka

CENTAURO
29 czerwca godz. 17.00
jeszcze jedno przedwakacyjne spotkanie na Siedleckiej w formie WOLNEJ TRYBUNY
Zapraszamy.
Ośrodek Kultury GÓRNA, ul. Siedlecka 1,

Tags:
Czerwiec-22-09

Konkurs Poetycki -do 30 czerwca

posted by Agnieszka

Z przyjemnością umieszczam wiadomość przesłaną o Konkursie Poetyckim organizowanym  przez MDK w Przedborzu.Termin bardzo bliski bo do 30 czerwca, POECI DO PIÓR:)

Miejski Dom Kultury oraz Towarzystwo im. Marii Konopnickiej informują o XX Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim o Mojej Ojczyźnie. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest nadesłanie w terminie do 30 czerwca dwóch niepublikowanych dotąd utworów poetyckich o tematyce patriotycznej. Dokładne informacje znajdują się w regulaminie konkursu oraz na naszej stronie http://www.mdkprzedborz.cba.pl w zakładce KONKURSY FESTIWALE.
Pozdrawiam
Agnieszka
MDK Przedbórz

Tags:
Czerwiec-18-09

Maria Grudzińska-Grzegorczyk-CENTAURO

posted by Agnieszka

Utracony raj


Utracony raj podarował wiośnie

moc tworzenia piękna

Duch czasu zatrzymał się

w ciepłych promieniach słońca


Rozchylone kielichy kwiatów

kolorami się mienią

Z brązowych pąków drzew

wyłoniło się mnóstwo liści

Zamglone pola i łąki

zieloną rosą oddychają


Szkoda, że nie ma Ewy

Zerwałaby kwiat jabłoni

i żylibyśmy w wiecznej szczęśliwości


Piękno wyzwolone

z uścisków zimy

przyśpiesza serca bicie


Szukam spokojnego zakątka

aby namiastkę raju

zatrzymać w rozbudzonych oczach.


Tags:
Czerwiec-11-09

Zdzisław Muchowicz-15 czerwca

posted by Agnieszka
Czerwiec-7-09

13 czerwca

posted by Agnieszka
Gdzie w Łodzi artyści mogliby wyjść z żywym słowem poetyckim ku
miastu swemu jak nie na Wschodnią, pod skrzydłami "Białych Gawronów",
fundacji patronującej żywej kulturze tej ulicy.Tak tez się zadzieje
dn. 13 czerwca o godz 17-19 na gościnnej posesji ul. Wschodnia 50
W ramach "Święta ulicy Wschodniej" zapraszamy mieszkańców Łodzi
lubiących dawne klimaty na happening poetycki gr. "Centauro" i recital
poezji śpiewanej Agnieszki Battelli.

Wystąpią:  Agnieszka Battelli-poetka, piosenkarka,autorka tekstów
                  Anna Kowalska    -poetka,której pomysł happeningu w
duszy zagrał
                  Daniela Zajączkowska -poetka, recenzentka
                  Andrzej K.Brzozowski-poeta, recytator
                  Henryk Zasławski -poeta , animator kultury, przew.
"Centauro"
                  Paweł Kuleczka    -poeta, pianista
                  Rafał Zięba          -poeta, kulturoznawca
                  Szymon Jakuć       poeta nie całkiem pokorny

z pozdrowieniami Anna Kowalska
Tags:
Czerwiec-4-09

Lalka Dudek

posted by Agnieszka

„ Przyjaciel „

Długo nie mogła zasnąć przez ból głowy, który męczył ją cały dzień. Usypiała, gdy zbudził ją dzwonek telefonu. Nie odebrała, z obawy przed wybudzeniem. Dzwonienie umilkło. Jednak po chwili telefon odezwał się ponownie. Wstała, i na wyświetlaczu aparatu przeczytała „unknown number”. Nie podniosła słuchawki – pomyślała, że nie ma ochoty rozmawiać w środku nocy z nieznajomym. Położyła się do łóżka, ale myśl
o tajemniczym telefonie rozbudziła ją całkowicie. Zapaliła lampkę; wzięła książkę , wsunęła nogi pod kołdrę i próbowała czytać. Niestety, sen nie wracał. Włączyła telewizor w nadziei, że on ześle upragnioną senność.

Rano, zaraz po przebudzeniu podniosła słuchawkę by sprawdzić, o której wydzwaniał ów „nocny nieznajomy”. Założyła okulary i wówczas spostrzegła, że to było połączenie zamiejscowe. Całe przedpołudnie zastanawiała się – kto to mógł dzwonić ?

Gdy zamotała szal wokół szyi – przypomniała sobie, że powinna jeszcze zadzwonić do mamy.

W pośpiechu nacisnęła na słuchawce automatyczne łączenie z ostatnim numerem i … osłupiała; telefonu nie odebrała jej mama.

Niepewnym głosem zapytała:

- Czy mogę rozmawiać z panią Stefanią ?

Po chwili zawahania, mężczyzna pytającym tonem – odezwał się:

- Lalka ? Cześć, mówi Grzegorz.

I wtedy dotarło do niej, że spiesząc się, nacisnęła w telefonie nie ten przycisk. W ten sposób połączyła się z numerem, który zbudził ją w nocy.

Po krótkiej rozmowie, ustalili wstępnie termin spotkania.

Kolejne dwa dni telefon milczał. Podenerwowana brakiem jakiejkolwiek wiadomości,
a jednocześnie zniecierpliwiona oczekiwaniem – zadzwoniła sama. Okazało się, że jego pobyt w Polsce, uruchomił pewne nieprzewidziane mechanizmy, które nie pozwoliły mu na ścisłe przestrzeganie, wcześniej zaplanowanych terminów.

Tak było właśnie z tym spotkaniem, bo zadzwoniono do niego z radia z prośbą o wywiad.

Podał jej dokładny czas nadania audycji. Mimo, że miał być emitowany dopiero następnego dnia wieczorem, ona natychmiast usiadła do odbiornika, by od razu ustawić stację na odpowiednich falach.

Z entuzjazmem, a zarazem w wielkim napięciu słuchała słów redaktorki, która rozpoczynała rozmowę-wywiad mówiąc, iż ma zaszczyt przedstawić – gościa specjalnego, a zarazem nadzwyczajnego.

W skupieniu wsłuchiwała się w głos mówiącego, który przytaczał fakty ze swojego życia,
o których w ogóle nic nie wiedziała.

Wieszała pranie, gdy zadzwonił telefon. W słuchawce odezwał się głos Grzegorza:

- Wiesz, przyjadę po południu.

Była zaskoczona tym nagłym telefonem. Miała zaledwie kilka godzin na zorganizowanie wszystkiego; zdała sobie sprawę, że nie zdąży przygotować tego spotkania w taki sposób,
w jaki sobie wcześniej zaplanowała.

W pośpiechu zaproponowała:

- Myślę, że może najpierw wybierzemy się na obiad, a później zastanowimy się, co dalej.

Kiedy stanął w drzwiach … oboje byli szczęśliwi. W tym powitalnym uścisku, poczuła się młodsza o prawie czterdzieści lat. Popatrzyli na siebie z radością
w oczach, że po tylu latach mogli się spotkać.

W restauracji Grzegorz zadzwonił po Annę; kiedyś nie była w ich paczce, ale teraz przyjaźni się z Lalką. Mimo, że nie miała za wiele czasu, bo umówiona była na wizytę do pacjenta, to jednak zajrzała na chwilę.

Początek spotkania zdominowały pytania:

- Co u Wojtka … ?

- Czy macie jakieś wiadomości o Krystynie i Sławku ?

- Kto ma kontakt z Jolą ?

- Gdzie mieszka Bronek ?

- Kto będzie … ?

Odpowiedzi były zdawkowe, a rozmowa pełna emocji.

Kiedy zaspokoili pierwszą ciekawość – Anna dopiła kawę, pożegnała się z nimi, pojechała do chorego.

Oni zostali jeszcze w restauracji; siedzieli naprzeciwko siebie.

Mówił do niej niskim, trochę ostrym, a może szorstkim, ale łagodnym głosem.

Podekscytowana słuchała relacji z planu zdjęciowego do „Królowej Bony” – filmu, w którym grał jedną z ról.

Głowę podparł otwartą dłonią, a palce zanurzył w krótkie, ciemne włosy, bez śladu siwizny. Patrzył zza okularów brązowymi, spokojnymi oczyma. Twarz miał dokładnie ogoloną, lekko opaloną. Nos prosty z niewielkim garbkiem. Czoło gładkie, z jedną głęboką zmarszczką między szerokimi, czarnymi brwiami. Usta blade, robiące wrażenie ciągle uśmiechniętych.

Spod rozpiętej pod szyją dżinsowej koszuli, ujrzała owłosiony skrawek torsu.

Patrząc uważnie w twarz Grzegorza – zdała sobie sprawę, że to, co szczególnie ją w nim urzeka, to nie pełna uroku męska fizyczność, ale wspólne zainteresowania, podobne postrzeganie świata, identyczna wrażliwość na ludzi, piękno; zbieżne poglądy na życie, to samo montypython’owskie poczucie humoru, wyobraźnia twórcza, jednakowa spontaniczność, fantazja, tolerancja, inteligencja.

To dzięki nim – zawsze dobrze czuła się w jego towarzystwie i one zadecydowały o ich wyjątkowej przyjaźni.

Widząc, że pogrążyła się w myślach, które nie mają żadnego związku
z jego opowieściami – zapytał:

- Chyba musimy już wyjść, bo nie zdążymy do galerii ?

Było zimno, mglisto i prószył śnieg. I choć w czasie takiej pogody, niechętnie wychodzi się na spacer – oni ruszyli przed siebie nie odczuwając ani chłodu, ani wilgoci, która oblepiała im twarze.

Idąc – ciągle jedno drugiemu przerywało, mówiąc:

- A pamiętasz, tu kiedyś …

- W tamtej, narożnej kamienicy była …

- Nie, to było …

- …

Punktualnie o siedemnastej zjawili się na wernisażu.

Oboje związani ze sztuką; ona – emocjonalnie, on – zawodowo. On – aktor, syn malarza, ona – bez studiów, córka ciężko pracujących fizycznie rodziców. Jednak mimo tych różnic, każde
z nich – w środku, w duszy – jednakowo wrażliwe i czułe w odbiorze sztuki.

Na wystawie zaprezentowano: malarstwo, grafiki, linoryty, fotografie i rzeźby.

Zaproszeni goście tłoczyli się w grupkach – jedni, by móc porozmawiać z artystami – drudzy, by korzystając z okazji spotkania, wieść towarzyskie dysputy.

Oni również porozmawiali z kilkoma artystami, znajomymi Lalki, z którymi wymienili uwagi na temat oglądanych prac i kondycji sztuki współczesnej.

Niewątpliwie, na obojgu duże wrażenie zrobiły obejrzane na wystawie grafiki, bo jeszcze wchodząc po schodach do jej mieszkania, z wielkim ożywieniem toczyli spór – czy przedstawione postacie były wzorowane na sztuce etruskiej czy prekolumbijskiej; co do jednego byli zgodni – przedstawiały na pewno figurki wotywne.

Przy herbacie, wrócili do wspomnień. Jednak brak czasu ograniczał możliwość normalnej rozmowy. W pośpiechu sygnalizowali jedynie najważniejsze tematy, myśl goniła myśl, w głowach mieli ogromny chaos. Wiedzieli, że ta godzina, jaka im została do wyjazdu Grzegorza, nie pozwoli na opowiedzenie wszystkiego, co wydarzyło się przez te lata. Byli też świadomi, że zbliża się trudna chwila – chwila rozstania, a jednocześnie moment, kiedy musi zapaść dręczące ich pytanie:

- kiedy się znowu zobaczą ?

Żegnając się – zapytała:

- Czy odwiedzisz mnie jeszcze przed wylotem z Polski ?

Nie dał jej jednoznacznej odpowiedzi. Gdy wyszedł na klatkę, odwrócił się jeszcze i dodał jedynie:

- Zawsze, kiedy przyjeżdżam do Polski, jesteś pierwszą osobą, do której dzwonię.

Tags: