Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us

Archive for Listopad, 2009

Listopad-8-09

Wkrótce 10 000 wejść:)

posted by Agnieszka

***

Szanowni Państwo patrząc na dynamikę wejść na stronę www.poetika.pl  dosłownie kilka godzin dzieli stronę od dziesięciotysięcznej wizyty. Postaram się skontaktować z osobą, która wejdzie na stronę jako dziesięciotysięczny odwiedzający, ponieważ będę chciała przesłać temu komuś swój tomik wierszy, oraz Almanach Grupy Literackiej Centauro „26 marzenie”. Pozdrawiam Agnieszka Battelli

Listopad-6-09

posted by Agnieszka

***

Zapraszam na promocję mojego tomiku wierszy „Małe miasteczka” 9 listopada godz.18.15 w Ośrodku Kultury Górna , Siedlecka 1
W programie wiersze, oraz mini recital piosenki autorskiej.
Wykonawcy: Agnieszka Battelli-śpiew, Paweł Kuleczka -instrument klawiszowy, prowadzenie Henryk Zasławski.

Listopad-6-09

Agnieszka Battelli – Monolog z moją Matką

posted by Agnieszka

***

Rozdział siódmy . Monolog z moją Matką. Dobre wychowanie.

Rozmawiałam ostatnio ze swoim znajomym o pewnych naszych zachowaniach, na które miało wpływ tak zwane dobre wychowanie. Niezwykle to piękna sprawa takie dobre wychowanie. Ale.
Właśnie to ale, było czasami przedmiotem moich dyskusji z Mamą.
Tłumaczyłam Mamie to, że jako Rodzice nie nauczyli mnie bycia bezczelną, nie pozwalali
na rozwinięcie tupetu. Starali się bym miała szacunek dla starszych. Dopiero po latach zorientowałam się, że nie zawsze starszy znaczy mądry i dobry. Powinnam ustępować w przejściu, w tramwaju, pomagać dźwigać zakupy. Moi Rodzice oczywiście nie mieli nic złego na myśli, chcieli jak najlepiej dla mnie. Ale jednocześnie wpoili mi takie przeświadczenie, że zawsze jest obok mnie ktoś , kto jest mądrzejszy i wie lepiej.
Wiele razy rozmawiałam z moją Mamą na ten temat i właściwie ta rozmowa jest niedokończona.
Sporo jest takich rozmów niedokończonych. Bo tak właściwie podjęłyśmy różne trudne dyskusje dopiero w momencie, gdy ja już stałam się bardzo doświadczoną osobą, nie tylko ze względu na wiek, ale także na swoje życiowe doświadczenie. Przez długi czas była we mnie taka wiara, jak u mojej Mamy, że wykształcenie i moja wiedza, będzie doceniona przez innych. Siedź spokojnie, jak coś umiesz to i tak zostaniesz zauważony.
Właściwie nigdy nie rozmawiałyśmy o miłości . Mama nie nauczyła mnie jak rozróżnić miłość od seksualnej fascynacji. Sama zresztą nie miała o tym pojęcia.
Taki balast dobrego wychowania powoduje, że wciąż tkwimy w kokonie braku samodzielności, niczym ćma obijamy się o jakieś żarówki, o różnym natężeniu,aż wreszcie trafimy na tę która, albo nas sparzy i zginiemy, albo uda nam się od niej odbić.
Ten nasz ostatni spacer po plaży dla mojej Mamy był właśnie takim lotem.
Rozmawiałyśmy o tym co ważne, słuchałyśmy morza i jeszcze tyle było tych rozmów przed nami.
Tak przynajmniej mnie się wydawało, teraz mam wrażenie, że moja Mama wiedziała, że to ostatnie nasze rozmowy. Brakuje mi niezwykle tych codziennych rozmów, ze względu na odległość przez gg, lub telefon. Często proste zdania, zawsze zaczynające się od puk, puk co tam? Mama odpowiadała, że pije kawę, czasem umieszczała obrazek, ja akurat o tej porze też piję kawę, mam to po swojej Mamie. Obiecywała, że zadzwoni później i pogadamy o wszystkim, pogodzie, co gotujemy na obiad , jak. Takie proste pogaduszki, przyjaciółek, matki z córką.
Dopiero całkiem dorosłe życie pozwoliło nam na takie bliskie rozmowy,
gdy jeszcze chodziłam do szkoły, a później studiowałam i musiałam podejmować swoje najważniejsze życiowe decyzje, nie mogłyśmy rozmawiać.
Były to niestety czasy, gdy po kilkanaście godzin czekało się na połączenie telefoniczne, które było podsłuchiwane.
A moja Mama jako działacz walczący o wolność Polski, podejmująca strajki pod ambasadą, pisząca różne protesty i będąca Przedstawicielem Rządu Polskiego w Londynie na Westwalię,
musiała być pod specjalnym nadzorem.
Dowiedziałam się oczywiście tego znacznie później i wtedy stało się dla mnie jasne dlaczego przez wiele lat nie mogłam otrzymać paszportu.

Listopad-5-09

Małgorzata Skwarek Gałęska – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

rozmyślania o śmierci

* * *

każdy opłakuje własną
nieznaną z doświadczenia
a przeczuwaną pilnie
nie ma jej póki
a jak jest to nas nie ma
więc nie słyszymy
czy bije dzwon a jeśli…
to falstart
nie może nierozpoznawalne
być podstawą ale mit może
być częścią nadziei
jeśli zechcę

* * *

pójść sobie tak nagle
na zawsze odejść w mgłę
wejść w ramy podążać drogą
piaszczystą bez końca
pójść za horyzont ale dlaczego
odejść zabrać myśli i słowa
spowodować zniknięcie świata
pójść sobie ale dokąd
niewyobrażalne

Listopad-5-09

Małgorzata Skwarek Gałęska – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

pamięć czy szczęście

wszystkie drzazgi wszystkie grudki
układane jak węgiel w piwnicy
jak ziemniaki w pryzmach czekają
na poruszenie żeby zasypać wolną
przestrzeń goszczącą muzykę kolory
każdy zgrzyt zawiasów grozi lawiną
tego co za plecami kurzu może dlatego
czas szybciej płynie ściśnięty przyparty
do muru naglący skurczony do rozmiaru
biologicznego istnienia

Listopad-5-09

Małgorzata Skwarek Gałęska – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

pociągi

kiedy kolejny przedział zapełnia się
walizkami zagrożenie rośnie
kiedy docierasz do końca składu
(bywa że dołączą wagon)
możesz wysiąść w objęcia demencji
lub włączyć muzykę głośno i jechać
dalej aż skończą się tory możesz
pociągnąć hamulec i dać się zasypać
bywa że nie masz wyboru
udowodnią że jedziesz bez biletu
mandat podziwiasz w pokorze
stojąc na pustkowiu oddychasz
lekko póki nie zabraknie tlenu

Listopad-2-09

Zaduszki

posted by Agnieszka

***

Wszystkich Świętych i Zaduszki wywołują w nas wspomnienia. Wiele osób ma te wspomnienia związane z czasami wojny. Nasz kolega Wiesław Kowalski przeczytał na ostatnim spotkaniu wiersz „Jak trwoga to do Boga”, który pozwalam sobie umieścić. Agnieszka Battelli

Listopad-2-09

Wiesław Kowalski-CENTAURO

posted by Agnieszka

***

Jak trwoga to do Boga

W piwnicy stłoczeni staliśmy.
Szmer modlitw półgłosem szeptanych.
Pytania czy okna otwarte?
I bombowce już lecą. Na rany
Chrystusa i mękę – błagamy,
I Zdrowaś Maryjo – nas ratuj !
Modlitwy – pod sam strop ceglany.
Wybuchy bomb coraz bliżej.
I modlitw głos – wznosi się wyżej.
I huk bomb świdruje nam w uszach,
A po chwili się od nas oddala.
I głos modlitw – już tylko szeptanych,
Ale znów leci następna fala.
Huk motorów nad nami potężny.
I bomby znów bliżej.
Wciąż głośniej Się modlą do Boga Wszechmocy
Wszyscy – nie ma niewierzących,
Wiele razy – każdej takiej nocy.

Listopad-1-09

Wiesław Kowalski – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

Umieranie
jest ludzką rzeczą
i się wyłgać od tego nie uda.
Jest i było od tysiącleci,
że kiedyś inaczej – ułuda
Tu surmy i chmura czarna
nad całym miastem wyrasta.
A gdzieś – salwa w zielonej głuszy,
lub nagłe uderzenie
w centrum tłocznego miasta.

Budzi i smutek i gniew i nadzieje.
Tyle różnych namiętności.
A to zwykła matematyka:
limes – równanie – ludzkości.
Więc naprzód poeto ! Przekaż potomnym !
myśli – coś w swym hodował łonie.
Choć „ non omnis moriar”,
cóż po tym Ci będzie,
- tam – po drugiej stronie ?