Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us

Archive for Styczeń, 2010

Styczeń-31-10

Andrzej Jekiel – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

9151

Życzę miłego dnia powiedziała wieczność do nicości

Dziękuję odpowiedziała strojąc się

W ptasie pióra i odeszła w dal tam gdzie wszystkie drzwi

Są otwarte i nie ma okien

Styczeń-31-10

Danuta Mucha

posted by Agnieszka

***

Zamieć

*

a zalotnie tak

tańczyła

a przelotnie tak

niańczyła

jakby górą jakąś

była

jedną chwilą

całą sobą

kłębem pierza

białą mocą

Styczeń-31-10

Wiesław Kowalski – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

Niespodziewana miłość

*

Panienka z okienka!

Tak zwana pocztówka.

W okienku widoczna

Prześliczna jej główka.

By kibić zobaczyć,

Jej nóżki – jak chodzi,

To trzeba przed pocztą

Postać parę godzin.

Gdy wreszcie ją ujrzysz

Z kwiatuszkiem podchodzisz

Na kawę zapraszasz

Czy Pani się zgodzi.

By poznać się bliżej

Nie tylko przy listach

By z Panią pogadać

Wysłałem już trzysta.

To koszt jest ogromny

Tyle poleconych.

Wysłanych dla Pani

Z tej – tu – drugiej strony.

I tak się zaczyna

Znajomość z okienka

A potem czas długi

Już tylko udręka:

Czy ona mnie kocha,

Czy to ta wyśniona,

Czy lubi, czy będzie

Znajoma, czy żona.

Styczeń-31-10

Henryk Zasławski – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

BEZBRONNOŚĆ

*

z długiego milczenia

narodzi się

biały wiersz

drzewo raju zakwitnie biało

*

biały tampon mgły

zakryje

krwawiące ciało wiersza

*

biała chorągiew

załopocze

nad bezbronnym domem poety

16 IV 1982

Styczeń-31-10

Teresa Czyżewicz – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

Jesień życia

*

Idę wśród drzew

pod nogami mam

miękkość mchu

spoglądam na konary

na ułożone pięterkami

gałęzie

pod stopami pożółkłe

liście

czas nie przemija

ludzie przechodzą obok

widzą jak jesień

maluje się na twarzach

kobiet i mężczyzn

Styczeń-31-10

Wojciech Tworko

posted by Agnieszka

***


Odwołanie Józefa K.
*
Z uwagi na:
*
Artykuł – ustęp i punkt
Dziennika Ustaw -numer z dnia
z późniejszymi zmianami
i ze względu na artykuł i ustęp
uchylony rozstrzygnięciem
Trybunału- z dnia i roku
jako skutku zapytania prawnego
Sądu  w rozprawie odwoławczej
sygnatura akt – numer łamany na rok
oraz ze względu na wyrok
Trybunału
o niezgodności tejże ustawy
z uchwałą tegoż Trybunału
w sprawie – sygnatura z roku
i Dyrektywą Komisji
a także nowelizacją
uchylającej ten ustęp za punktem
(co wywołało publiczny
ostry spór wybitnego profesora z jednej strony
z profesorem wybitnym z drugiej strony
o interpretację owego ustępu)
bowiem… aby zachować jego spójność logiczną
z rozporządzeniem Ministra z dnia
należałoby przyjąć wykładnię która by była
w sprzeczności z punktem co do którego
jego konieczność uznano za bezdyskusyjną
uważam podstawę prawną mojego skazania
za nietrafną i stojącą w oczywistej sprzeczności
z aktualnym stanem prawa
*
i wnoszę:
w myśl artykułu Ustawy z dnia i roku
popartej artykułem Konwencji Praw z roku
o:
uchylenie wyroku w całości
oraz rozpatrzenie sprawy ponownie
niniejszym także
biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg postępowania
w oparciu o punkt Kodeksu K i punkt Kodeksu C
wymawiam pełnomocnictwo
swojemu dotychczasowemu adwokatowi
*

Z poważaniem
Józef K.

Styczeń-30-10

Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

***

Wczorajsze spotkanie poetów na „ Turnieju o puchar wina”, przyniosło nie tylko przyjemność słuchania i prezentowania wierszy, ale także tak zwane rozmowy kuluarowe. Jedna z takich rozmów w oczekiwaniu na werdykt jury, dotyczyła posiadania zwierząt. Moja rozmówczyni chciałaby bardzo mieć kota, ale obawia się, że ma zbyt mało miejsca i że kotek może brudzić się od farb, bo ta przemiła osoba para się także malarstwem. Powiedziałam, że najprościej zwierzę znaleźć na ulicy, przygarnąć i problem ciasnoty czy innych sytuacji sam z siebie się rozwiązuje. Dzisiaj wpadła mi jeszcze jedna myśl, którą pragnę się z Państwem podzielić. Gdy znajdziemy kota przymarzniętego do lodu, z obszarpanym uchem przez jakiegoś psa, lub inne koty z okiem wydłubanym przez ptaki i weźmiemy go do domu, gdzie go odchuchamy, wyleczymy, wykarmimy na tyle , że będzie już siadać nam na kolanach będzie nam już łatwiej. Łatwiej, bo to kalekie zwierzę udowodni nam swoim przywiązaniem, że to my jesteśmy kalecy ze swoim sposobem myślenia. Poszukując świata idealnego, starając się tworzyć warunki naszym bliskim, zaharowując się na śmierć, nie mamy czasu posiedzieć nawet z tymi naszymi bliskimi. I czy na pewno to jeszcze są bliscy, skoro w kołowrocie zapewniania dóbr materialnych już nawet nie pamiętamy jak pachną ? Koty mają pewnie lepiej i prościej, potrzebują tylko kolan swojego właściciela. A może są mądrzejsze od nas?

Styczeń-30-10

Agnieszka Battelli- Monolog z moją Matką.

posted by Agnieszka

***

Monolog z moją Matką – rozdział dziesiąty – Książka.

Wiedziałam ,że tego dnia sporo czasu spędzę w środkach komunikacji i w urzędzie. Przed wyjściem postanowiłam sięgnąć po książkę. Zawsze coś przeczytam w tramwaju i stojąc w kolejce w urzędzie, pozwoli mi to też nie angażować się w jałowe kolejkowe dyskusje, które poza banalnymi stwierdzeniami, nic nie zmieniają w moim życiu, ani też ogółu. Nie akurat żeby branie książki to było coś nadzwyczajnego, bo do książek jestem przyzwyczajona i najczęściej targają mną wyrzuty sumienia, że czytam zbyt mało. Mam takie skryte marzenie by przeczytać wszystkie książki w domu zaczynając od najwyższej półki na przykład od lewej strony. I nie odkładać książki, która mnie nudzi, ale niczym odkrywca przebrnąć przez flegmatyczną treść opisów przyrody, gdy słońce wstaje po tysiąc razy, a jego promienie kładą się na czymś tam. Ale nie o tym chciałam napisać, jaki jest mój pogląd na literaturę, ale o pewnej kartce znalezionej w książce. Wybranej zresztą przypadkowo, bo mieściła się do torebki, książka oczywiście. Ani tytuł tu nie ma znaczenia, ani też autorka zresztą znana i poczytna. Książka ta należała jeszcze do mojej Mamy. Zawsze, gdy Mama przyjeżdżała do Polski Jej wyjazd kończył się ogromnym pakowaniem książek. Walizki robiły się wtedy pierońsko ciężkie. Dzisiaj część tych książek jest u mnie i tak sięgnęłam po tę, która miała mi pomóc znieść trudy dnia. Kartka, a raczej reklama z księgarni służyła mojej Mamie jako zakładka, wyraźnie widać miejsce na której stronie Mama skończyła czytać. Była to Jej ostatnia książka. Na odwrocie kartki zapisała dwa numery telefonów komórkowych mój i nowy swój na kartę. Tak sobie myślę, że są to takie właściwie irracjonalne sytuacje, gdy jakiś drobiazg powoduje powrót wspomnień. Ta kartka na nowo przywołała w mojej pamięci, ostatnie godziny razem. Ogromnego szacunku do książek nauczyła mnie też moja Babcia. Nie wyobrażałam sobie by usiąść do czytania książki z brudnymi rękoma, by zaginać strony, coś podkreślać, czy kłaść książkę do góry grzbietem. To nie mieściło się w mojej mentalności. Zawsze gdy powracają takie wspomnienia, przypomina mi się taki fragment z „ Kwiatów polskich” Tuwima o szufladzie. Mnie też jest strasznie trudno wyrzucić coś, jakieś zapisane skrawki papieru, szczególnie te, których znam historię. Mam taką karteczkę w kratkę gdzie mój Tata zapisał adres i telefon, a kilka tygodni później zmarł i ta karteczka ma dla mnie ogromne znaczenie. Chociaż czasem czuję się wyalienowana ze współczesności. W internecie codziennie można obejrzeć mieszkania „gwiazd”. A jakie to „gwiazdy” skoro w ich domach najlepiej widać lodówki, kominki , schody , telewizory i kanapy, a nie ma biblioteki. Kącika w którym byłby skromny regał z książkami. Nie śmiem nawet myśleć już tutaj o czymś bardziej wyrafinowanym, czyli pokoju zwanym biblioteką z miejscem do czytania z wygodnym fotelem i lampą. I tak wychodzi, że albo mnie Rodzice źle wychowali, albo coś w tym naszym polskim świecie jest nie tak. Pewnie tego problemu nie rozwiążę, bo moje gadanie przypomina te dyskusje w kolejkach,których sama unikam.Jedno jest pewne, że moi Rodzice wychowując mnie w ten sposób albo uczynili mi krzywdę,albo,  ja jednak mam nadzieję, że uchronili mnie przed byciem jakąś nie daj Boże „gwiazdą”

Styczeń-29-10

Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

***

Dziewczynka w czerwonej czapce.

*

Dziewczynka w czerwonej czapce,

zjeżdża na sankach.

Śnieg chrzęści pod stopami.

Ktoś spytał,

czy pamiętam,

chwile szczęścia z tobą ?

Słowa wbite w ciało,

gesty,

drżenia.

Nic,

co można by nienawidzić.

Nie pamiętam,

gdy biegłeś,

by mnie zabić.

A dzisiaj śnieg.

Na śniegu dobrze widać krew.

I może lepiej nie pamiętać.

Styczeń-28-10

Agnieszka Battelli

posted by Agnieszka

***

Chciałbyś kochać się z poetką.

A ja jestem dziwka,

z różą we włosach.

Tylko ciało mogę dać.

A poezję ?

Wziąć od ciebie.

Bo ty jesteś poetą,

tej chwili.