Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us

Archive for Lipiec, 2010

Lipiec-30-10

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

Janusz Janyst

.

Strofy o historii najnowszej

.

Ukazał się tomik wierszy Zdzisława Szczepaniaka pt. Podziemne ptaki, wydany nakładem Regionalnej Izby Gospodarczej w Łodzi. Autor jest znanym łódzkim dziennikarzem, publicystą, poetą, zapalonym podróżnikiem. Ma w dorobku m.in. scenariusze filmowe, opowiadania, zbiory reportaży. W stanie wojennym został usunięty z „Dziennika Łódzkiego” i internowany w Łowiczu. Do zawodu dziennikarskiego mógł powrócić dopiero w 1990 roku.

„Mimo, że w tamtym czasie uniemożliwiono mi oficjalną działalność zawodową – napisał w posłowiu – to niejako z dziennikarskiego obowiązku starałem się być świadkiem wielu wydarzeń i doświadczeń społecznych, jakie miały miejsce zarówno podczas stanu wojennego, jak i w latach późniejszych. Swoje obserwacje i przeżycia zapisywałem w formie tekstów poetyckich. To m.in właśnie te wiersze, przekazywane niegdyś nieznanym czytelnikom w formie anonimowej „bibuły”, złożyły się na zbiór pt. Podziemne ptaki.”

Od razu należy wyjaśnić, że tytuł tomiku, będący zarazem tytułem jednego z wierszy, odnosi się właśnie do owej „bibuły”.

Cały wybór zawiera ponad trzydzieści utworów. Jest czymś na kształt osadzonego w najnowszej historii Polski pamiętnika, którego rozdziały, podporządkowane chronologii, zatytułowane zostały: Stało się, Z dnia na dzień, Wolność, Pod grubą kreską… Nuta heroiczna, patetyczna, pobrzmiewa tu niejednokrotnie (Zaufaj pieśni, lepiej umrzeć stojąc/ Niż iść na klęczkach przez spodlony świat). Szczepaniak, reprezentujący pokolenie Pierwszej „Solidarności”, koncentruje się na problematyce, którą najprościej nazwać patriotyczną. W tymże kręgu myśli i odczuć rodził się w latach osiemdziesiątych bunt i gniew, ale i troska o to, co będzie dalej (Dręczy mnie lęk, że ciągle przewidzieć nie umiem/ Jaka na krwawej ziemi wyrośnie Ojczyzna?). Wiersze odnoszą się do bolesnych przeżyć własnych, jak aresztowanie, internowanie, czasem bohaterami są też inni ludzie, i to nie tylko bliscy, ale i należący do świata „wron”. Jeden z tekstów poświęcony został nawet maszynie do pisania, „aresztowanej” razem z jej właścicielem. Strofy pisane w czasie pozbawionym nadziei, a więc również po zniesieniu stanu wojennego, tchną pesymizmem. Okres tuż po odzyskaniu wolności też nie budził tylko uczuć radosnych. W styczniu 1993 roku, a więc już po obaleniu rządu Olszewskiego, w Modlitwie dedykowanej ks. Stefanowi Miecznikowskiemu poeta sformułował prośbę: Ześlij mi Panie iskierkę nadziei/ aby gdy zwątpię mogła mnie ocalić.

Wiersze, utrzymane w tradycyjnej konwencji warsztatowej – co wynika zapewne z pełnionej przez nie kiedyś doraźnej funkcji komentatorskiej i szerokiego kręgu adresatów – są wypowiedziami żarliwymi, zaangażowanymi, tchnącymi autentyzmem wpisanych w nie emocji. Ich lektura może być źródłem prawdziwych wzruszeń dla tych, którzy czasy „Solidarności” pamiętają. Dla pozostałych, a więc młodszych, ma szansę stać się połączeniem interesujących doznań literackich z lekcją historii, poczynając od stanu wojennego.

Podziemne ptaki wzbogacone zostały przez wydawcę rysunkami Sławomira Łuczyńskiego, stanowiącymi rodzaj wizualnej publicystyki politycznej związanej z rzeczonym okresem.

Lipiec-29-10

Hanna Prosnak – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

XXX

.

zamykają się nieba

gasną słońca

nasz ślad kto rozpozna

na brzegu wód

komu Hermes przyniesie wieść

od Boga

że między nami nie nóż

lecz pajęcza nić słów

Lipiec-11-10

Agnieszka Battelli – Lato

posted by Agnieszka

***

Lato w pełni, na stronie wiersze Pana  Andrzeja Pyrczka. Pan Andrzej jest leśniczym a, że zaprzyjaźniony z moimi przyjaciółmi Barbarą Ur i Andrzejem Piwarskim, to coś w tym jest. Wiersze Pana Andrzeja na dzisiejszy upał chyba najlepsze, zawsze kontakt z przyrodą , nawet internetowy ,różnym komputeromaniakom się przyda. Miłego dnia i pamietajmy  o piciu wody. Dla mnie pocieszające, że podobno gazowana tak strasznie nie szkodzi, a tę lubię szczególnie. Agnieszka Battelli:)

Lipiec-11-10

Andrzej Pyrczek

posted by Agnieszka

***

Sroka złodziejka ?

.

Czarno-biała bystra sroka,

co złodziejskie ma zwyczaje.

Świat lustruje wciąż z wysoka,

co tu ukraść, gdzie się najeść.

.

Bystrym oczkiem zawsze widzi,

co się błyskiem słońca świeci.

Ukraść nigdy się nie wstydzi,

dla swej żony i dla dzieci.

.

Gniazdko zdobi zdobyczami,

które czymś się wyróżniają.

Czasem bawi się wręcz z nami,

różne rzeczy ukrywając.

.

Gdy znajdziemy miejsce gniazda

i zajrzymy weń głęboko.

Zdziwi sroka tym nas każda,

co schowała tam wysoko.

.

Jest tam kolorowa szmatka,

jest kamyków różnych zbiór,

jest zegarek stary dziadka,

kolorowy zbiorek piór.

.

Bo pan sroka tak się starał,

zdobyć serce swojej żony.

Nie grozi mu zatem kara,

gdyż jest usprawiedliwiony.

Nowogard, dnia 2005-08-10


Lipiec-11-10

Andrzej Pyrczek

posted by Agnieszka

***

Truskawka i ślimak

.

Pewien ślimak na swej drodze

spotkał śliczną truskaweczkę.

Więc wysunął ślimak rogi

popróbuję zjeść troszeczkę.

.

Truskaweczka krzyk podniosła

toż to rozbój jest na drodze.

Jeśli mnie nadgryziesz trochę,

boleć mnie to będzie srodze.

.

Idź więc dalej swoją drogą

i poszukaj coś lepszego.

Popatrz tam jest liść sałaty,

idź więc dalej i „smacznego”!

.

Szczecin, dnia 2009-06-02


Lipiec-8-10

Tomasz Bieszczad

posted by Agnieszka

***

Ziemia Obiecana

.

kronika

.

Zachciało się marzenia snuć

trzem biznesmenom.

Więc założyli miasto Łódź -

z pożyczek jeno.

Potem nawieźli skąd się da

przędzę i krosna.

Niskie podatki klepnął car,

fortuna rosła.

.

Najbardziej sprytni: Moryc Welt,

i Borowiecki

w mig wyznaczyli miastu cel:

Szyjemy kiecki!

Potem do kiecek doszedł dżins

i z kreszu dresy.

Nad miastem snuł się bury dym,

pęczniały kiesy.

.

Czółenka biegły tam i siam,

tworząc historię.

Pan Reymont je opisał nam,

miastu na glorię.

Los po kieszeni często bił,

firmy padały.

Gdyby tak Scheibler dzisiaj żył,

żyłby pomału…

.

Gdzie Wawel, Giewont, Nowy Świat,

gdzie Plac Wolności?

Specjalność domu – piwny pub

zaprasza gości.

Może na Capri łatwiej żyć,

Lub gdzieś w Sorrento.

My chcemy tu prząść życia nić -

przędzą pod ręką.


.

Tomasz Bieszczad – 1995

Lipiec-8-10

Tomasz Bieszczad

posted by Agnieszka

***

Schronisko dla bezdomnych ptaków.


.

Ostatnio wsiąkłem (dość przypadkowo) w środowisko łódzkich poetów i zauważyłem, że są to bodaj najtańsi w utrzymaniu nasi artyści. Już choćby z tego względu zasługują na ochronę i zainteresowanie. Przemieszczają się po mieście pieszo „zażenowani swym anielstwem” (jak pisał Tuwim), ciągle polując na natchnienie i zupełnie nie rzucając się w oczy. Kiedy na ulicy mijamy Basię Lauks albo Jacka Łuczaka, od razu wiemy: „Szalone nożyczki”, Teatr Powszechny. Nasza mapa świata ma górę i dół, ręce i nogi. Jesteśmy w domu (wewnętrzny: 415). Natomiast kiedy mijamy Agnieszkę Battelli, Danielę Zajączkowską albo Henia Zasławskiego, nie wiemy nic. Wyglądają zupełnie tak samo, jak poeci w Szegedzie, czy w Bari. A czy ktoś zna poetę z Bari? Nikt. Dopiero kiedy jesteś z nimi bliżej, orientujesz się, ile traciłeś, nie partycypując w ich mikroskopijnych splendorach i satysfakcjach – tak różnych od narcystycznego klangoru różnych pseudo-artystów…

Wróćmy jednak do kosztów utrzymania. O ile niebieskim ptakom do życia potrzebny jest kilometr sześcienny powietrza, to poetom wystarczy: strona internetowa, na której będą umieszczać swoje wiersze i tomik wydany na ksero raz na dwa lata. Zdaje się, że poeci już prawie nic nie jedzą i – prawie nie mając potrzeb materialnych – kosztują nas znacznie mniej, niż na przykład reżyserzy, czy projektanci fontann. Żeby powstał słaby film fabularny, potrzeba wielu milionów złotych (nie mówiąc o fontannach). A żeby powstał dobry wiersz o Łodzi, wystarczy kubek gorzkiej herbaty i kanapka z dżemem (prawdziwy poeta o honoraria w Łodzi nie pyta). Ile kosztuje kanapka z dżemem? Proszę państwa, nie bądźmy małostkowi, nie bawmy się w audyt. Sponsorem poety może być nawet bar mleczny!

Jest taki – jeden z ostatnich, bar „Smakosz” na Struga 7. Z jakichś tajemniczych powodów (bo finanse nie są tu jedynym motywem) poeci uparli się na to wnętrze, animując w nim wieczory autorskie i promocje tomików. Też lubię czasem uchylić drzwi i atawistycznie zajrzeć np. do baru „Oaza” przy Dworcu Fabrycznym (w czasie studiów nazywaliśmy go „Ritz”), albo do baru „Anna” – naprzeciw dawnego kina „Gdynia” (dziś pustostan). Bar trwa. Kiedyś latała po nim papuga typu ara, przysiadając na krawędziach boazerii (gdy kracząc, przelatywała nade mną, odruchowo zasłaniałem dłonią kufel). Czy dobrze zakonserwowany wystrój barów mlecznych jest dla poetów faustowską namiastką utraconej młodości..?

Miejscem spotkań łódzkich poetów jest też przytulny pokoik w kawiarnia „Lawendowe Pola”, w bramie przy Piotrkowskiej 107. Sojusz gastronomii z poezją przynosi ciekawe owoce. Może jest to zaczątek życia klubowego – opartego nie na hektolitrach piwa, ale na autentycznej wspólnocie (nawet jeśli każdy uczestnik zasłuchany będzie trochę we własne myśli). Pomóżmy poetom, czytając ich wiersze. A gdy przyjdą po parę groszy, nie wyganiajmy. Bo to byłby grzech.