Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us
Maj-1-13

Po warsztatach 12 kwietnia 2013

posted by Agnieszka

***

Janina Maria Sypniewska

z cyklu: Na ceremonię picia herbaty

W kształcie serca

wypłukany na bałtyckiej plaży twardym piasku
zalśnił bryłką żółtego kwarcu
powitany okrzykiem radości: bursztyn!
pieszczotliwie gładzony z czułością
wzdłuż wyżłobienia
okazał się miniaturą serca
znakiem ówczesnego lata
ze światełkiem w głębi
na wpół przezroczysty
słoneczny kamyk przyturlałam do Łodzi
serdeczności przypomni przypomni

Podaj dalej

świeci słońca odpryskiem
żółtego kwarcu okruch
wykołysany przez Bałtyk
pod nogi się potoczył by go zauważyć
na bursztynowe serduszko modelowany
dotykiem czułym zagnieździł się
przywarł w stuleniu dłoni
całowaniem fal wypolerowany
w łańcuch wzajemnego obdarowania
chciałby mnie włączyć
żarliwie przekonuje:
będę sercem na ręce Twej
w rytmach morza mój puls
czujesz?
podaj podaj
dalej …

Łódź, marzec 2013 r.

Jan Iwański

* * *

przemijanie
zaczyna
dzień urodzenia
pierwsze
niepewne kroki
nieporadne słowa
dorastanie
odkrywanie uczuć i fascynacje
wtedy przemijanie cieszy
później budzi się żal
za mijaniem życia
pojawia się powolna zmiana
nie widać codziennych
nowych zmarszczek
kłopotów ze zdrowiem
zdjęcia są coraz gorsze
i częste milczenie w rozmowach
i rzadkie rad udzielanie
też rezygnacja z marzeń
co wcześniej spać nie dały
odkrywana
łagodność
tolerancja
cierpliwość
w myślach o dzieci troska
a wnuki budzą wzruszenie
dzięki dzieciom i wnukom
to dobre zmiany
dobre
lepsze niż przemijanie


Tarka 1

To zwykły przedmiot kuchenny
Nie używany codziennie.

Ma ścianki z cienkiej blachy,
Nie czuć go żadnym zapachem.

Na palce uważać trzeba,
Ostre otwory ma, chleba

Lub jarzyn głośno rozdrobisz.
Uważaj kiedy to robisz.

Tarka 2

Tak często się zastanawiam
Co ja, naprawdę, wyprawiam.

Wyjmują mnie kiedy trzeba
Zetrzeć coś z warzyw lub chleba

Lub bułki tak bardzo suchej,
Że nawet nie mogę słuchać

Tego co ze mną tu robią.
To nie jest miłą przygodą.

Świt

czekanie
lekki półsen
od zmierzchu
przypływa
odpływa
co chwilę
jeszcze
daleko do
świtu

splątane dłonie
niecierpliwe
wreszcie dotykają
włosów
twarzy
warg
nie spieszą się
jeszcze nieba
nie różowi
brzask

coraz bardziej
ociężałe ruchy ciał
zaczynają żałować
upływu czasu
myśli chcą go zatrzymać
na dłużej
słychać pierwsze ptaki
zaczyna
świtać

łza wymyka się
budzi żal
coraz jaśniej
słońce wygląda nieśmiało
zza horyzontu
za wcześnie nastaje
świt

słychać pieśń cichą
za oknem
ciepła radość
pojawia się w sercu
znów będzie czekanie
na nowy zmierzch
nowy
poranek

nie do wiary
to tęsknota śpiewana
uśmiechnięta
radosna
budzi się nadzieja
na następne
nocą trwanie
następne
świtanie

Jolanta Miśkiewicz

Rozmawiam z ogniem

Rozmawiam z ogniem. Może dlatego, że nie mam z kim? Siedzę w fotelu ustawionym tak, abym widział ekran telewizora, kominek i drzwi wejściowe. Co prawda nie wiem, czy to, że je widzę czemuś służy. Jeśli nawet wejdzie przez nie złodziej i ja go zobaczę to co to zmieni? Nie wstanę. Zabierze telefon nim zdążę wystukać numer i jestem bezbronny. Pozwolę mu wziąć, co chce i nawet się nie ucieszę, jeśli zostawi mi życie. Czemu ono tak uparcie się mnie trzyma? Niczego nie mogę i nikomu nie jestem potrzebny. Siedzę na tym fotelu z pieluchą jak wąsaty, półłysy niemowlak i mogę tylko sięgnąć ręką do stolika na którym mam pilot i telefon. Nie kładą mi tu książek ani gazet. Po co? I tak ich nie przeczytam. Czasem próbuję jedno, drugie słowo, a trzecie rozmywa się jak moje życie. Nie umiem już czytać ani pisać. Zapomniany laptop pokrywa się kurzem na biurku, które omijają przy odkurzaniu kolejne opiekunki. Ciekawe czemu tak łatwo im przejechać miotełką po stole czy telewizorze, a tak trudno sięgnąć do biurka. Może dlatego, że stoi w wygodnej niszy, która kiedyś była dla mnie schronieniem? Teraz już mogę schronić się tylko w siebie, udawać, że mnie nie ma. Wtedy nie maja do mnie pretensji „ojciec ciągle gada, oj, zawraca tata głowę, zaraz, dziadek ciągle czegoś chce”. Milczę więc i patrzę sobie na nich, kiedy jak mrówki biegają wokół swoich ważnych spraw. Ja tez miałem ważne sprawy, które musiałem natychmiast załatwić. Ojciec nie żył, tylko matka „zawracała mi głowę, ciągle czegoś chciała, upominała mnie i gadała”. A teraz ja… Już nie mam ważnych spraw, świat spokojnie obchodzi się beze mnie. Jak to możliwe zastanawiam się często. Wydawało się, że jest tylu ludzi, którzy się beze mnie nie obejdą, tyle rzeczy, które tylko ja mogę zrobić. Teraz oni zostawiają mnie z pilotem i telefonem pod ręką. Właściwie to ani jeden ani drugi nie jest mi już potrzebny. Euro 2012 wychodzi mi wszystkimi porami skóry. Ile można? Kiedyś byłem zagorzałym kibicem. Teraz nie lubię oglądać meczy. Nie mogę podskakiwać i wrzeszczeć „Goooool!!!” Nie bawią mnie już dorosli faceci uganiający się za kawałkiem skóry. Zapominam kto i ile bramek strzelił. To nie jest zabawne. Pozostają wiadomości, które przynoszą wciąż nowe kłótnie i straszne wydarzenia. To nie jest budujące. Nudzi mnie. Filmy tez mnie nudzą. Kiedy chcę obejrzeć kryminał to okazuje się on zabawą w ciuciubabkę i wyścigi samochodowe mafii z policją. Komedie romantyczne to trochę bardziej przykryte porno, w dodatku nie śmieszne. Thrillery są gorsze niż horrory – strzępy ciał i morze krwi. Prawdziwe erotyki też mnie nie zajmują, jestem bezwładny od pasa w dół, to co kiedyś kochało pół Łodzi, a nawet nie chwaląc się dwie trzecie dzisiaj nie panuje nawet nad siusianiem. Po co mi więc pilot? Nie włączam ostatnio telewizora. I telefon też nie jest potrzebny. Starzy poumierali, młodzi nie mają czasu, nikt do mnie nie dzwoni i ja nie mam do kogo. Rozmawiam więc z ogniem. Nigdy się ze mną nie kłóci, nie mówi, że za dużo gadam, spokojnie wysłuchuje moich przemyśleń i wspomnień. Opowiadam mu, jaki byłem samodzielny, silny, młody. Przeżyłem biedę, głód, wojnę. Przeżyłem budowanie własnej firmy i oddanie jej dzieciom i wnukom. Ogień słucha, trzaska potakująco i mruga ze zdziwieniem. On jeden jest zainteresowany tym, co ja mam do powiedzenia. Co widziałem i co przeżyłem. Ostatnio przeżyłem wylew, tylko nadal nie wiem po co i dlaczego go przeżyłem? Może właśnie po to, aby rozmawiać z ogniem, bo z nim też nikt inny nie rozmawia?


Jest ktoś…

Jest ktoś, kogo nie cieszy

Jutrzenki różanopalcej blask

kto nie chciałby się spieszyć…

Alba – to świt, to brzask.

Jest ktoś, kto całować chciałby

przed zorzą jeszcze choć raz.

By nie nadeszła wiele dałby….

Alba – to świt, to brzask.

Jest ktoś, kto w noc się wtula

nim słońce mu powie pas!

Kto żegna się szybko i czule…

Alba – to świt, to brzask.

Jest ktoś, kto nie lubi poranka

i w nocy wpatruje się czas.

Kochanek to i kochanka….

Alba – to świt, to brzask.

Anna Banasiak
dr Hanna Prosnak, Wyobraźnia, uniezwyklenie, naśladownictwo

1.Ulubiony przedmiot opisany zewnętrznie

Czasopies
tacie

serca biją
w pękniętych tarczach
wskazówki rosną
jak słoneczniki
płyną myśli i rzeczy
w plątaninie spraw
spóźnionych
waham się
na łańcuchu powrotów
wierna
jak podwórkowy kundel
pies przychodzi
czas odchodzić

marzec 2013

2. Przedmiot spersonifikowany

Zegar
prababci Stasi
zagracam świat
wszystkim przeszkadzam
psuję się na starość
nie słucham wskazówek
przestawiają mnie
uciszają jak dziecko
porzucona utykam
w przeszłość
ulatuję z pamięci
jak ptak bez skrzydła

15-16 III 2013

3. Czy lepiej się zmieniać, czy przemijać?
a) przemijanie

Pobyt
W.S.Merwinowi

Tam skąd przybywam
słychać tylko ciszę
chodzi się na palcach
w obcym ciele
by nie zbudzić
Echa Chaosu

tam skąd przybywam
wędruje się wiecznie
i nigdy nie powraca

życie wiruje na karuzeli wydarzeń
w pustych spojrzeniach przechodniów
zmienia się jak Sziwa
za szybą
bawię się pobytem
w niebyciu
wybawiam
z bytu
staję się kimś
choć nie ma mnie

b) zmiana
Kukiełki
Małgorzacie Skwarek-Gałęskiej
Stuk puk stuk puk
wychodzą ludzie bez twarzy
patrzą na siebie
grają te same role
jak kukiełki ukryte w pudełkach
stuk puk stuk puk
nie wiadomo kto jest kim
kto się rodzi kto odchodzi
w milczącym kosmosie
istnienie jest śmiechem
wprawianych w ruch marionetek
Bóg nam wszystko policzy
zamknie teatr na klucz
zostaną tylko kukiełki
w pudełkach
swoich lęków

marzec-kwiecień 2013

Comments are closed.