Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us

***

Trochę wrażeń z wieczoru autorskiego Hanny Prosnak

Większość poetów ma tendencję do popadania w stan melancholii. Jest to bardzo staroświeckie słowo i trochę trąci myszką. Ale w wyniku tego stanu często powstają dobre wiersze. Tak jest w przypadku Hanny Prosnak (może powinnam napisać dr Hanny Prosnak, ale mam nadzieję, że się nie obrazi), która siódmego maja w Bałuckim Ośrodku Kultury Rondo wydała nowy tomik wierszy pt.: „Podsłuchuję siebie”. Na początku spotkania poetka powiedziała, że jej natura jest smutna, ja bym jeszcze dodała bardzo refleksyjna.
Hanna Prosnak podsłuchuje swojej duszy, co ona ma jej do powiedzenia. Nawet pierwszy wiersz z tego tomu nosi tytuł: „Dusza”. Gdzie ona się znajduje? – pyta podmiot liryczny. A potem dodaje: „że coś w nas zapala się/gdy przez moment/dajemy spokój sami sobie”. Czyli dusza istnieje, choć niektórym trudno w to uwierzyć, tylko musimy w ciszy jej poszukać, w nas samych. Albo przystąpić za namową autorki wierszy do szkoły Pitagorasa, która w ramach nowicjatu przewiduje pięć lat milczenia: „aby wszystko co potem/zostanie wypowiedziane/miało ciężar i smak dojrzałego owocu”.
Tomik ten wypełniają wspomnienia, jest tutaj dom dzieciństwa, w którym wciąż trwa wiosna, mała dziewczynka z warkoczykami (czyżby tak kiedyś wyglądała bohaterka naszego spotkania?), matka w sukience oparta o niebo. Podczas czytania tych wierszy naszym towarzyszem jest przemijanie, przemijają przecież ludzi, osoby nam bliskie, przyjaciele, a także krajobrazy. Nasze życie to kolejne rozdziały zamknięte (zresztą taki tytuł też nosi jeden z wierszy zawartych w tomiku). Na końcu, gdy obejmie nas listopad: „Czara wypełni się/ Gorzkim smakiem mijania/Kropla po kropli/ Aż w końcu/ Trzeba będzie upić z niej/ Łyk śmierci”.
Jeden wiersz autorka dedykuje sobie, bardzo rzadko się to zdarza w poezji, gdyż najczęściej dedykujemy wiersze innym. Hanna Prosnak stwierdza szczerze „coś mi się należy” i ma rację.
Ten tomik także jest o samym pisaniu, poezji i słowie. Nasza bohaterka próbuje nawiązać dialog z innymi poetami i wejść w ich liryczne światy. Wciąż słyszymy przecież strofy przywoływanych przez autorkę Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta. Ale także w tym tomiku znajdziemy wiersze dedykowane poetom z naszego, łódzkiego podwórka: Markowi Czuku i Annie Banasiak. Markowi Czuku bardzo zazdroszczę, że Pan Cogito przysyła e-maile na jego skrzynkę pocztową. A przynajmniej tak twierdzi autorka tomiku i ja jej wierzę.
Hanna Prosnak powiedziała w trakcie wieczoru autorskiego, że nie lubi absorbować innych, ale tomik ten, mówiąc potocznie zaabsorbować może. „Wrażliwość /to nie jest dobry pomysł/na dzisiaj” – szepcze nam do ucha poetka, ale wiemy, że to warunek konieczny, aby powstał dobry wiersz. Bez wrażliwości czyli „ucha na świat i innych” poeta będzie tylko błądził. Dzięki niej usłyszy i dostrzeże cygankę, która „w barwnej spódnicy/zataczającej kręgi/ jakby przez moment/ była derwiszem” prosi o pieniądze dla dziecka a po chwili używa niecenzuralnych słów, które ranią jak nóż.
Na tylnej stronie okładki tego tomiku widnieje zdjęcie autorki przytulonej do drzewa, ściślej do brzozy, czasem tak można przytulić się do poezji i znaleźć w niej jakąś własną ścieżkę. Można także przytulić się do ludzi, tych, którzy są i tych, których już nie ma, w tym drugim przypadku do wspomnień po nich.
W swoim tomiku Hanna Prosnak zawarła fragment książki (zbioru esejów) Adama Zagajewskiego „Poeta rozmawia z filozofem”. W kilku linijkach autor opisuje, czym powinna charakteryzować się dobra poezja. Zgodnie z postulatem A. Zagajewskiego dotyczącym poezji, Hanna Prosnak w swoich wierszach nie mówi za mało ani za dużo. Tak w sam raz, aby czytelnik poczuł się czytając te utwory jak u siebie w domu, postanowił „podsłuchać” (własnej dusz) i posłuchać tych obok nas.

Magdalena Cybulska

Comments are closed.