Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us
Marzec-16-14

Po warsztatach 21 lutego 2014 r.

posted by Agnieszka

***

Joanna Jaworska

.
Utwór stylizowany wierszem „Łąka” Bolesława Leśmiana

Oczekiwanie

Wydźwignął horyzont czerń na swe ramiona,
noc rozwija skrzydła, dzień za chwilę skona.
Rozbudziłem wonne kwiaty
i czekałem w progu chaty,
abyś w niej stanęła nowiem rozsrebrzona.

Na dłoniach Ci zapodam ciepło mojej chaty,
by Cię sen otulił jak mgła ranne kwiaty.
Noc upojna ku nam zbiegła,
w progu chaty cicho legła,
podziwiając gwiazdami ustrojone szaty.

Przepędzę sny tej nocy i stanę nieśmiały.
Chata mi na oścież rozsunie swe ściany.
Co się w chacie mej nie zmieści,
to się w duszy rozszeleści
i pod chatą makiem zakwitnie zuchwałym.

Wejdę do Twej chaty, gdy zapłoną maki,
Usta me wyszepcą, KOCHAM, dla poznaki.
Zawołany po imieniu,
zmącisz trawy w ich istnieniu,
zgromadzone w zielone pod oknem orszaki.

Ja podniosę słońce spod modrawych omdleń,
ranny pacierz zmówię śród ciekawskich spojrzeń,
odpłomienię polne wrzosy
i zapalę Twoje oczy,
byś w ogniu stanęła pełna nowych dążeń.

Spojrzymy na sady bielą przetrząśnięte,
ciała w rosie skąpane staną uśmiechnięte,
ukochamy łąkę szumną,
rozkwieconą, ziołolubną,
z ramion jej wyjdziemy niosąc w dłoniach miętę.

*

Wiersz stylizowany na Fraszce Jana Kochanowskiego „Pod lipą”

W cieniu drzewa

Człeku, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie,
żadne troski ni zwady nie przybędą k’tobie.
Niech cię błogość obłapi skrzydły niebieskiemi,
byś zaznał wytchnienia przed wnukami swemi.
Zawżdy wszystkiemi kąty one pobiegają,
za nic najmędrszych osób utrudzenie mają.
Tu w mym cieniu zażyjesz ciszy i spokoju,
pragnienie twe ugasi dzban wody ze zdroju.
Od liści szeptania w słodki sen zapadniesz,
By zmęczonym członkom dać odpocząć snadnie.

O! Błogosławiona chwilo, wolna od frasunku,
wysławiam ja ciebie bez żadnego trunku!

****

Jolanta Miśkiewicz


Dmuchawcem…

Dmuchawcem i pyłem

ja dla Ciebie miły

rozwiana za Twoim latem

a byłeś mi światem

mi byłeś…

Ja słońcem Ci z rana,

łupinką kasztana,

jesiennym liści kolorem

na dżdżysta porę

Ci byłam….

Gwiazdeczką śniegową,

pierzynka puchową

w kominku polanem

zimowym przedranem

Ci jestem…

Tęczystym mi niebem,

fioletnym bzu śpiewem

wiosennym mi majem

kwietno wonnym gajem

mi będziesz….

***

Agnieszka Battelli


Drzewo wolności

Nie bądź, jak drzewo stare, co upadek wieści.
Nie stój obojętnie, bo cień cię tu nie znajdzie,
Próżno cienia szukać w tartaku drzew umarłych,
Tylko możesz pobiec, ku lasom w liść zielonym.
Wiatr wolności płochy ogarnie twoje ciało.
I pieśni o potędze lasu krwią zmytego,
Usłyszy twoje serce rozerwane krwawo
Tęsknotą do wolności, czekanych słów prawdę.
Bądź jak drzewo młode do walki skore świtem
Za wolność liści swoich, gałęzi swoich wolność,
Bo tylko wolne drzewo w liście piękne rośnie
I człowiek siąść może wolny i swobodny.

***

Mieczysław Gruda

.
GDY NARÓD

Gdy naród do boje nie stanie wnet mężnie
oszuści z nas będą szydzili,
gdy naród nie krzyknie ” Umrzem lub zwyciężym”,
tak dalej nas będą grabili!

O cześć Wam sprzedani Polacy,
przez swoich pędzeni w kajdany,
o precz wam szubrawcy!Czas powstać rodacy,
by kraj nasz już nie był zdradzany!

Choć spierać i różnić się wiele możemy,
jest zgoda co do tej świętości,
precz kompradorom odważnie powiemy-
nie damy zawłaszczać wolności!

O precz wam partyjni magnaci
za biedę narodu, kajdany
o śmierć wam ojczyżni wy cyniczni kaci
za kraj nasz za bezcen sprzedany!

Wypleni lud zdrajców tej ziemi jak osty,
już dosyć tych mów bałamutnych,
znów musi ojczyznę obronić lud prosty
od elit sprzedajnych, okrutnych!

***

Anna Banasiak

Transformacje
Ojcu na urodziny
zmniejsza się
w tłumie
Bruno nie ja
utyka jak zegar
wycofany
skrada się wśród ludzi
na smyczy czasu
bawimy się w chowanego
jak żywe manekiny
ja nie Bruno
świat chowa się przed nami
idziemy na spacer
przez życie
w głąb wspomnień
szukamy Domu
pies wyprowadza nas
z budy niebytu
odszczekuje się
przemijaniu
Bruno
kimkolwiek jesteś
przebiorę się
za Ciebie
a Ty
wyrośniesz
ze mnie
odlecimy jak komety
w refleksy dzieciństwa

IX-I 2014, wiersz na urodziny Brunona Schulza

.
Drzewo życia

Julii Hartwig po lekturze tomu „Zapisane”
[…] rozszumione korony jak partytury
pełne przemijania
w kluczach wspomnień
odmierzają czas
płyną w przyszłość
poza przeszłością
wyznaczają drogę
bez wskazówek […]

***

Joanna Kanicka

***

Dla K.K i A
„ na Szymborską” – na bazie
Milczenie roślin; Chwila 2002

Zadziwienie chwilą ze spotkania
Znajomość znikoma taka
Jaśniejące w trawie wielopłatki
Znam was od zawsze

Nie wiem co czujecie wówczas
Gdy podziwiam delikatność i
Dyskretne piękno wasze
Jednostronność uczuć

Ja za wami tęsknię
a wy mnie nie znacie

Spotkajmy się niespodzianie
Na łączącej łące spotkań
W milczeniu stokrotnym

Łódź, 05. 02 2014 r.

*

Zimowa jabłoń

/Inspiracja wierszem
Jana Kochanowskiego „Na lipę”/

Biel kwiecia welonem osłania mą nagość
Bujność gałęzi z fantazyjną witką
Zwieńcza
Krągłość kulistej korony
Znawco
Otoczę cię cieniem i gamą zapachów
Natchnę i ucieszę mym powabnym kształtem
Bogactwem zmienności upoję twe zmysły

Maluj mnie proszę dbaj i odwiedzaj
A dam ci owoc z winno-słodką nutą
Z delikatną barwą i jedwabną skórką
W zimie będę pachnieć dojrzałą poziomką

Choć mój ród Kronselskich
Ja „Księżną Luizą”
W domyśle zimową, ale smacznie kruchą

Łódź,18.02.2014 r.

***

Jan Iwański

A w Czarnolesie…

Jest w Czarnolesie lipa mocno rozłożysta.
Obok pomnika, z brązu, Pana Jana stoi.
Tam nadal spokój trwa, cisza uroczysta
I dwór, jak było dawniej, otwiera podwoje

I zaprasza by widok piór gęsich zapoznać
I biurko, i inkaust, i piasek co suszy
Zobaczyć, ale szkoda, dotknąć ich nie można.
Czy Pan Jan kroki nasze w komnatach swych słyszy?

Lipy, tej Jego, od dawna już nie ma.
Odeszła, jak i On, chyba także nagle,
A kustoszka, na drutach robiąc szalik, ziewa,

Lecz lipa jest, choć inna, nie zgadniesz, nie zgadniesz
Czy syci miodem w ciszy, co pobrzmiewa
Dawnymi słowy, śmiechem? Jak się Janie miewasz?

***

Janina Maria Sypniewska

z cyklu POGODNE RYMY
/ rymy niny/

motto:
NA LIPĘ Gościu siądź pod mym liściem a odpoczyń sobie
/Jan Kochanowski:FRASZKI WYD. 1584 r./

NA BRZOZĘ

/ czyli wywczasy balkonowe/

słyszysz z oddali?
pamiętne zaproszenie do sjesty pod drzewami
wita cię słowo gościnne
usiądź usiądź staruszko
póki-co … w balkonowym zakątku
u skraju życia życia – zadanie
wypoczywać sobie i wspominanie
realiom twoim daleko do Czarnolasu
lecz pora wczesnego lata w 2014-tym roku
jak 430 lat temu
zanurzyć się powoli w zapachy zieleni
chłonąć cieszyć powabami aury odświeżyć
gdy rzeźwy cień mojej bujnej korony
spłynie na osiedlowe balkony
chociem nie lipa Jana
brzoza zaokienna twoja wdzięczna ulubienica
z polska zamaszysta
zachwycam festonami wiotkich gałęzi
z braku słowików bujam sroki pary gołębi
/niech wyobraźnia resztę dopowie/
a szklankę źródlanej wody
w sam raz dla pań wiekowych
staruszko wypij na zdrowie
niczym miodem z Czarnolasu wznosząc toast
pozdrówmy obie
„kochanie wieku” XVI – tego
tego który
u początków polskiej poezji Muzom wiernie służył
czcząc Stwórcę wychwalał swobodę życia
swojskie łono natury
kornie gałęzie pod nogi mu ścielę
i tak balkonowe wywczasy
Kochanowski tropem swym szlachci
wspomnij!
miesza się przeszłość z 2014-tym

Łódź, luty 2014r. W komentarzu: Iz 32,18a.18c
Lud mój mieszkać będzie…
w zacisznych miejscach wypoczynku

***

Jola Jaśkiewicz
stylizacja – fragment Ballady Świteź A. Mickiewicza

……
„Ktokolwiek będziesz w Nowosolnej stronie
wjechawszy do Byszew ciemnego boru
nie ważąc na slumsy, zatrzymaj swe konie
by się przypatrzeć jezioru”

Niejedna tajemnica skryta jest tam na dnie
pod sennym woalem oliwkowej wody
ludzie gadają, lecz, któż prawdę odgadnie
jeziora byszewskiego grodu?.

Ja, ze Starych Skoszew, których pradziady
były i Byszew prawni dziedzice,
z dawna myślałam, głowiłam się przeto
jak zbadać te tajemnice

Tak w noc, pogodną spotkałam babę
co to zawsze, jak grób milczała
teraz przed śmiercią bojąc się Boga
szczerą mi prawdę wyznała

Żyła we dworze panna nadobna
ciągle Romanse miłosne czytała
by poznać kogoś nie miała czasu.
Rodzina ją za mąż wydała.

Nie z panną się żenił młodzieniec młody
lecz z książką. On, o tym nie wiedział. Ale,
że gramotny nie był za bardzo wysoce
podstępu nie domyślił się wcale

Lata mijały, on na nią czekał
w łóżku, całą noc i dzień cały
Pani czytała w salonie książki.
Romanse dziedzica nie dały

Aż przyszła zima, i nie miał do kominka
kto drwa przynieść i ogień rano rozpalić
służba odeszła, nie było szynku
dwór, od dawna już zaczął się walić.

Wtedy Pan kazał przyjść żonie z salonu
„ powiedz mi proszę światła niebogo
czytasz i czytasz te twoje książki
jaką mamy iść teraz drogą ?”

„Rad w nich jest pełno”- pani krzyknęła
„lecz co trzeba robić gdy dwór się wali,
ja tego nie wiem, romanse milczą
Ach! Zgińmy lepiej. Zapijmy się sami

Podali więc sobie ręce małżeńskie
pierwszy to raz ich ciepło poczuli
i zgodnym krokiem. Ona z romansem
na piwo do karczmy wskoczyli.

**

Stylizacja na Kochanowskiego- fraszka „Na lipę”

Na drzewo genealogiczne

Bracie siedź na swej gałęzi, a odpocznij sobie.
Dla ciebie to właściwe miejsce, przyrzekam ja tobie.
Tutaj, chociaż chłodne wiatry ze świata zawiewają
ciebie nigdy nie sięgną, kwiaty rodu osłaniają,
one swym cichym powabem gałęzie oplotą
dają tobie stabilność, bezpieczeństwo i spokój.
Tu zawżdy DNA płynie, co łączy was ściśle,
A ciebie kuszą spódnice? Oo, to grunty śliskie.
Nie rwij sił pokoleń. Po co ci nowy szczep rodu,
przestań myśleć o gender. Naprawdę. Szkoda zachodu.

***

Bronisława Kosmyk

Natka – Szczerbatka

Pamiętacie dziewczynkę
o imieniu Natka?
Natka – skrót od Natalki,
dlaczego Szczerbatką
wszyscy ją przezwali
to ciekawa historia,
posłuchajcie sami.

Miała Natka ładne ząbki
zdrowych ząbków oba rządki.
Miała, lecz je zaniedbała,
Natka ząbków myć nie chciała.
Ząbki tego wymagają,
by szorować je co rano
i wieczorem – znów to samo.

Natka stęka jak na mękach
- A po co mi ta udręka?
Szczotka drapie, pasta szczypie,
nie jest to miłe i tyle.
Ściąga Natka buzię w ciup,
Nie chce ząbków myć i już.

Prosi tato, płacze matka,
babcia włosy z koka rwie:
- Dziecko drogie, Nastuś, Natka,
dbaj o ząbki, chociaż trochę,
bo inaczej stracisz je!
A Natalka – nie i nie!

I stało się co stać musiało,
wstaje Natka, jak co rano,
a tu w buzi – pusto jakoś…..
Gdzie to ząbki się podziały?
Były wszystkie – trzy zostały,
może cztery, góra pięć.

Natka do łazienki mknie:
- Pewnie poszły na ploteczki
do szczoteczki. Ale nie!
Ząbków Natki nigdzie nie ma.
A to bieda! I co teraz?
Natce aż się na płacz zbiera,
Bo jak tu jeść, i jak uśmiechać?

Szczęście, że to były mleczne,
gdy wyrosną ząbki nowe
będzie Natka dbać już o nie.
Nauczona doświadczeniem
przekonała się aż nadto,
że Szczerbatką być nie warto!

..

Las

Jest las, nie nazbyt przyjemny,
jest las – jak pomroczność ciemny
wiedzie przezeń kręty dukt
pod szpalerem drzew wygiętych
w rachityczny łuk.

Nie przebije promień słońca
gmatwaniny liści,
w drzew koronach
nie zakwili żaden ptak.
Pod drzewami przesączona ziemią
woda iskrzy,
nie rozwinie się zawilec
no bo jak?

Nie rozproszy mroku
choćby sarna płowa,
skołowany szarak
poszedł spać…..
jeśli zasnąć mu pozwoli
Ravelowski rechot żab.

Ciemno, strach obawy przędzie….
lepiej odejść stąd czym prędzej,
krętą ścieżką na skraj lasu
gdzie scenerie wraz ze słońcem
tworzy światło. I po strachu!
Hej!

Comments are closed.