Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us
Czerwiec-4-09

Lalka Dudek

posted by Agnieszka

„ Przyjaciel „

Długo nie mogła zasnąć przez ból głowy, który męczył ją cały dzień. Usypiała, gdy zbudził ją dzwonek telefonu. Nie odebrała, z obawy przed wybudzeniem. Dzwonienie umilkło. Jednak po chwili telefon odezwał się ponownie. Wstała, i na wyświetlaczu aparatu przeczytała „unknown number”. Nie podniosła słuchawki – pomyślała, że nie ma ochoty rozmawiać w środku nocy z nieznajomym. Położyła się do łóżka, ale myśl
o tajemniczym telefonie rozbudziła ją całkowicie. Zapaliła lampkę; wzięła książkę , wsunęła nogi pod kołdrę i próbowała czytać. Niestety, sen nie wracał. Włączyła telewizor w nadziei, że on ześle upragnioną senność.

Rano, zaraz po przebudzeniu podniosła słuchawkę by sprawdzić, o której wydzwaniał ów „nocny nieznajomy”. Założyła okulary i wówczas spostrzegła, że to było połączenie zamiejscowe. Całe przedpołudnie zastanawiała się – kto to mógł dzwonić ?

Gdy zamotała szal wokół szyi – przypomniała sobie, że powinna jeszcze zadzwonić do mamy.

W pośpiechu nacisnęła na słuchawce automatyczne łączenie z ostatnim numerem i … osłupiała; telefonu nie odebrała jej mama.

Niepewnym głosem zapytała:

- Czy mogę rozmawiać z panią Stefanią ?

Po chwili zawahania, mężczyzna pytającym tonem – odezwał się:

- Lalka ? Cześć, mówi Grzegorz.

I wtedy dotarło do niej, że spiesząc się, nacisnęła w telefonie nie ten przycisk. W ten sposób połączyła się z numerem, który zbudził ją w nocy.

Po krótkiej rozmowie, ustalili wstępnie termin spotkania.

Kolejne dwa dni telefon milczał. Podenerwowana brakiem jakiejkolwiek wiadomości,
a jednocześnie zniecierpliwiona oczekiwaniem – zadzwoniła sama. Okazało się, że jego pobyt w Polsce, uruchomił pewne nieprzewidziane mechanizmy, które nie pozwoliły mu na ścisłe przestrzeganie, wcześniej zaplanowanych terminów.

Tak było właśnie z tym spotkaniem, bo zadzwoniono do niego z radia z prośbą o wywiad.

Podał jej dokładny czas nadania audycji. Mimo, że miał być emitowany dopiero następnego dnia wieczorem, ona natychmiast usiadła do odbiornika, by od razu ustawić stację na odpowiednich falach.

Z entuzjazmem, a zarazem w wielkim napięciu słuchała słów redaktorki, która rozpoczynała rozmowę-wywiad mówiąc, iż ma zaszczyt przedstawić – gościa specjalnego, a zarazem nadzwyczajnego.

W skupieniu wsłuchiwała się w głos mówiącego, który przytaczał fakty ze swojego życia,
o których w ogóle nic nie wiedziała.

Wieszała pranie, gdy zadzwonił telefon. W słuchawce odezwał się głos Grzegorza:

- Wiesz, przyjadę po południu.

Była zaskoczona tym nagłym telefonem. Miała zaledwie kilka godzin na zorganizowanie wszystkiego; zdała sobie sprawę, że nie zdąży przygotować tego spotkania w taki sposób,
w jaki sobie wcześniej zaplanowała.

W pośpiechu zaproponowała:

- Myślę, że może najpierw wybierzemy się na obiad, a później zastanowimy się, co dalej.

Kiedy stanął w drzwiach … oboje byli szczęśliwi. W tym powitalnym uścisku, poczuła się młodsza o prawie czterdzieści lat. Popatrzyli na siebie z radością
w oczach, że po tylu latach mogli się spotkać.

W restauracji Grzegorz zadzwonił po Annę; kiedyś nie była w ich paczce, ale teraz przyjaźni się z Lalką. Mimo, że nie miała za wiele czasu, bo umówiona była na wizytę do pacjenta, to jednak zajrzała na chwilę.

Początek spotkania zdominowały pytania:

- Co u Wojtka … ?

- Czy macie jakieś wiadomości o Krystynie i Sławku ?

- Kto ma kontakt z Jolą ?

- Gdzie mieszka Bronek ?

- Kto będzie … ?

Odpowiedzi były zdawkowe, a rozmowa pełna emocji.

Kiedy zaspokoili pierwszą ciekawość – Anna dopiła kawę, pożegnała się z nimi, pojechała do chorego.

Oni zostali jeszcze w restauracji; siedzieli naprzeciwko siebie.

Mówił do niej niskim, trochę ostrym, a może szorstkim, ale łagodnym głosem.

Podekscytowana słuchała relacji z planu zdjęciowego do „Królowej Bony” – filmu, w którym grał jedną z ról.

Głowę podparł otwartą dłonią, a palce zanurzył w krótkie, ciemne włosy, bez śladu siwizny. Patrzył zza okularów brązowymi, spokojnymi oczyma. Twarz miał dokładnie ogoloną, lekko opaloną. Nos prosty z niewielkim garbkiem. Czoło gładkie, z jedną głęboką zmarszczką między szerokimi, czarnymi brwiami. Usta blade, robiące wrażenie ciągle uśmiechniętych.

Spod rozpiętej pod szyją dżinsowej koszuli, ujrzała owłosiony skrawek torsu.

Patrząc uważnie w twarz Grzegorza – zdała sobie sprawę, że to, co szczególnie ją w nim urzeka, to nie pełna uroku męska fizyczność, ale wspólne zainteresowania, podobne postrzeganie świata, identyczna wrażliwość na ludzi, piękno; zbieżne poglądy na życie, to samo montypython’owskie poczucie humoru, wyobraźnia twórcza, jednakowa spontaniczność, fantazja, tolerancja, inteligencja.

To dzięki nim – zawsze dobrze czuła się w jego towarzystwie i one zadecydowały o ich wyjątkowej przyjaźni.

Widząc, że pogrążyła się w myślach, które nie mają żadnego związku
z jego opowieściami – zapytał:

- Chyba musimy już wyjść, bo nie zdążymy do galerii ?

Było zimno, mglisto i prószył śnieg. I choć w czasie takiej pogody, niechętnie wychodzi się na spacer – oni ruszyli przed siebie nie odczuwając ani chłodu, ani wilgoci, która oblepiała im twarze.

Idąc – ciągle jedno drugiemu przerywało, mówiąc:

- A pamiętasz, tu kiedyś …

- W tamtej, narożnej kamienicy była …

- Nie, to było …

- …

Punktualnie o siedemnastej zjawili się na wernisażu.

Oboje związani ze sztuką; ona – emocjonalnie, on – zawodowo. On – aktor, syn malarza, ona – bez studiów, córka ciężko pracujących fizycznie rodziców. Jednak mimo tych różnic, każde
z nich – w środku, w duszy – jednakowo wrażliwe i czułe w odbiorze sztuki.

Na wystawie zaprezentowano: malarstwo, grafiki, linoryty, fotografie i rzeźby.

Zaproszeni goście tłoczyli się w grupkach – jedni, by móc porozmawiać z artystami – drudzy, by korzystając z okazji spotkania, wieść towarzyskie dysputy.

Oni również porozmawiali z kilkoma artystami, znajomymi Lalki, z którymi wymienili uwagi na temat oglądanych prac i kondycji sztuki współczesnej.

Niewątpliwie, na obojgu duże wrażenie zrobiły obejrzane na wystawie grafiki, bo jeszcze wchodząc po schodach do jej mieszkania, z wielkim ożywieniem toczyli spór – czy przedstawione postacie były wzorowane na sztuce etruskiej czy prekolumbijskiej; co do jednego byli zgodni – przedstawiały na pewno figurki wotywne.

Przy herbacie, wrócili do wspomnień. Jednak brak czasu ograniczał możliwość normalnej rozmowy. W pośpiechu sygnalizowali jedynie najważniejsze tematy, myśl goniła myśl, w głowach mieli ogromny chaos. Wiedzieli, że ta godzina, jaka im została do wyjazdu Grzegorza, nie pozwoli na opowiedzenie wszystkiego, co wydarzyło się przez te lata. Byli też świadomi, że zbliża się trudna chwila – chwila rozstania, a jednocześnie moment, kiedy musi zapaść dręczące ich pytanie:

- kiedy się znowu zobaczą ?

Żegnając się – zapytała:

- Czy odwiedzisz mnie jeszcze przed wylotem z Polski ?

Nie dał jej jednoznacznej odpowiedzi. Gdy wyszedł na klatkę, odwrócił się jeszcze i dodał jedynie:

- Zawsze, kiedy przyjeżdżam do Polski, jesteś pierwszą osobą, do której dzwonię.

Tags:

Add A Comment