Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us
Luty-19-16

Po warsztatach 19 lutego 2016 roku

posted by Agnieszka

***

Janina Maria Sypniewska

.

Z cyklu: NA CEREMONIĘ PICIA HERBATY

 

.

Piasek

.

tyle tyle tego sypkiego

od Sahary po Łebę

zaśmieca planetę

w każdą szparę dołek

wciska się z uporem

i w paszczę plaży drapiąc w gardle

bez sensu zgrzyta między zębami

zapychacz absurdalny

grozi totalnym zasypaniem

otumanieniem na amen

aż na koniec z czubkiem

sfinks zniknie.

.

Łódź, styczeń 2016r.

 

***

Deszcz

.

jesienny czy wiosenny

spływa po mnie jak po gęsi

byle – co jednako na mokro

awantura

zlepia włosy pióra

drobiazg a wystarczyłoby liście dwa

odrastające za uchem

niczym kępka przy krawędzi

by doświadczyć do głębi

błogosławieństwa wzrostu rozwoju

gdybym miała choć dwa zielone

czułabym w sobie deszcze ożywcze

jako życia kroplówkę

cóż w ewolucji szansę straciłam

a szkoda !

***

Marta Tarnicka -Dec

.

***

.

Widziałam przychodzącą gwiazdę w twoich oczach

kiedy patrzyłeś na Lili

i granatową chmurę, kiedy

zwracałeś oczy na mnie.

Skończył się szpaler kropel rosy

a rozwibrowane zdenerwowanie

sprawiło że nie pamiętam nic z koncertu

wyszłam na taras

szklana łąka

wygląda jak księżycowy krajobraz

w czerwonym płomieniu galaktyki

welon słońca

i arpeggio morza

zburzyły mi fryzurę

i czułam kryształ mchu

na skórze

nie będę mogła spać

tej nocy.

***

Anna Banasiak

.

Podróż

.

Poetce łódzkiej Joannie Kanickiej

.

ukrywam się

w kokonie zapomnienia

potykam o rozrzuconą

przeszłość

w sprawach nabrzmiałych

żądłem czasu

maleję

ostre słowa rosną

jak słoneczniki

bywam niebytem

w ubywaniu

***

Lęk

.

biegną przez swój świat

gorejące gazele

rozdwojone języki os

zasłaniają obrazy

odchodzę być może

w morze

bez miar


***

Piasek

.

rozsypało się życie

niepozbierane

ukryło w półcieniu

alfabetu bytu

***

Muzyka

.

drzewo w dłoni ukryte

głośno zaszumiało

w oczy wbiegła droga

wyleciał czas z zegara

myśli się zamyśliły

zmieszały się słowa

 

***

22-go stycznia 2016 roku podczas warsztatów poetyckich prowadzonych przez dr Hannę Prosnak w przyjaznej czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Andrzeja Struga w Łodzi odbył się mini konkurs poetycki z wybranym mottem Haliny Poświatowskiej, pt; „Inspiracje poetyckie Haliny Poświatowskiej”.

W konkursie udział wzięli:

Anna Banasiak, Joanna Kanicka,Bronisława Kosmyk, Jan Szałowski, Janina Sypniewska,Marta Tarnicka – Dec,                  Jolanta Wołosińska.

Komisja w składzie: Hanna Prosnak, Anna Kowal, Agnieszka Battelli uzgodniła co następuje:

-miejsce pierwsze otrzymała Pani Joanna Kanicka za wiersz ” *** ” ,,Ja nie chcę mijać”

- miejsce drugie  otrzymał Pan Jan Szałowski za wiersz „Sól ziemi białej i zielonej”

- miejsce trzecie otrzymała Pani Anna Banasiak za wiersz ” Ja nie chcę mijać”

.

Laureatom serdecznie gratuluję.  Poniżej nagrodzone teksty.

.

Miejsce pierwsze – Joanna Kanicka

,,Ja nie chcę mijać”

***

,,drzazga mojej wyobraźni

czasem zapala się od słowa

a czasem od zapachu soli”

.

światło mojej obecności przerywa nagle znajomy

zapach zbożowej kawy dźwięk melodii kiedy

,,lecą z drzewa jak dawniej kasztany”

szum zimowych liści za

oknem wyobraźni

przedwiośnie obrazów sprzed lat

strumienie mknących postaci

tęsknię do ich poetyki uśmiechów min i gestów

,,Ja nie chcę mijać”

jestem w śnie ulotnym stąpam w migotliwym

morzu ulic które chcę zatrzymać które chcę objąć

lśniące w pamięci miasto

biorąc moc oddechu gaszę ,,drzazgę mojej wyobraźni”

zanurzając się w życiu

wracam

.

Łódź, 27. 12. 2015 r.   Joanna Kanicka

*****

Miejsce drugie- Jan Szałowski

.

Sól ziemi białej i zielonej

.

„drzazga mojej wyobraźni

czasem zapala się od słowa

a czasem od zapachu soli”

 

Halina Poświatowska

 

.

Zrywam się z łoża wbrew mej woli

solniczka mojej wyobraźni

dyszy resztkami sił późnego poranka

zaklejone dziurki nie dostarczają podniet

.

A świat za kotarami życia

domaga się przeczesania łanów zbóż

otwarcia worków pełnych mąki

by dostarczyć paliwa do oczekującej soli

.

Pora zamknąć księgę życzeń

i zakupić księgę pragnień

księgę decyzji nieodwracalnych

oczyszczam otwory solniczki

 

 

.

czwartek, 21 stycznia A.D. 2016 12:45

*****

Miejsce trzecie – Pani Anna Banasiak

.

Ja nie chcę mijać

 

w wiecznych odlotach

na wspiętych skrzydłach

jesteśmy bardziej bliscy

sobie i ziemi

.

Kubinowi

.

Moje skrzydła

uderzyły w świat

który nie istnieje

przestrzeń płonie

pokój niepokoi

jak ognista pustynia

wybuchają barwy

czas zatrzymał obrazy

w pętli bez powrotów

z fal niebytu

wynurzyły się dłonie – ptaki

żółte zegaro – głowy

zamknęły mnie

w swoim bycie

.

.

powracam tam

oddaję

klucze i tozsamość

zabieram

swoje skrzydła

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***
SMAKI PODRÓŻY
.
Opowiadania S.A. Średzińskiego są „nietypowym blaskiem, jakby błyskiem światła”. Autor podróżuje w głąb siebie i innych, odkrywa tajemnice oraz kruchość ludzkiego „ja”, ukazując polifoniczną rzeczywistość z wielu punktów widzenia. Buduje dialogiczne mosty porozumienia, utrwalając zmienność „straconego czasu”, opowiada się po stronie wykluczonych. Soczysty język, wnikliwy zmysł obserwacyjny, wyczulenie na detal ukazują „pęknięcie” w doskonałości natury. W historii o psie i autystycznej dziewczynce wnika do wnętrza tajemnego, pełnego szyfrów i znaków świata, którego nie zauważamy na co dzień.
Niezwykła wrażliwość na piękno i cierpienie sprawiają, że czytelnik z estetycznym wzruszeniem obcuje z partyturą barw, kształtów i dźwięków.
.
S.A.Średziński, „W PODRÓŻY-obrazki,opowiadania,facecje”, Integracyjne Koło Pisarzy i Poetów KAMENA, Łódź 2014
.
Anna Banasiak

Listopad-21-14

Anna Banasiak

posted by Agnieszka

***

Moja metafizyka
*
Park przemienienia

Janinie Marii Sypniewskiej po lekturze wiersza „Kumkanie”
rozlewają się barwy jesieni
obrazy uderzają jak spienione fale
zieleń wycofuje się
zgaszona
znika w głębi stawu
pochylone drzewa
przeglądają się
w czerwonym oku parku
wykorzeniają
zasłuchane w ciszy
nagle rudy seter
z szyszką w pysku
szczeka na świat
i wszystko
wraca na swoje miejsca


tykanie

Nelly Sachs
tykają we mnie ogromne
białe zegary o ciemnych spojrzeniach
jestem wskazówką wszelkiego czasu
wewnątrz obłędnego świata
jakby nie było mnie tu i teraz
ale zawsze tam
zawieszona
tik tak tik tak
tak tylko utyka
wymazane z pamięci
całe moje istnienie

Czerwiec-23-14

Anna Banasiak

posted by Agnieszka

***

koleje
.
bawimy się kolejką
budujemy
z niebytu
nasz świat
wykolejają się nazwy
Ojciec kasuje bilety
zmienia rozkłady
przestawia
rzeczy koleje
.
na wykolejonych przystankach
spieszymy się
w kolejce
po życie
.
V 2013-VI 2014, wiersz na Dzień Ojca

Czerwiec-1-14

Anna Banasiak

posted by Agnieszka

***

Wiersz na dzisiejszy Dzień Dziecka.

Ćmy
rodzicom

baśnie jak motyle nocne
budzą się w ciemności
taśma kolorów znów powraca
słowa grzechocą nad kołyską
ojciec przestawia wskazówki zegara
matka zszywa strzępy przeszłości
pies wybiega poza byt bez smyczy
buduję z klocków wieżę czasu
koń na biegunach
kołysze mnie do snu
puszczam latawce
wolna
od siebie i świata
za szklanymi drzwiami
szukam światła
w drodze do Domu

wiersz na Dzień Dziecka,30 V-1 VI 2014

Kwiecień-3-14

Anna Banasiak.

posted by Agnieszka

***

Miło mi poinformować, że nasza koleżanka Anna Banasiak została medalistką Mistrzostw Świata w
PoEzji Londyn 2014.Wręczenie medali nastąpi podczas uroczystej gali Światowych dni Poezji w
Warszawie.
Dla Ani gorące gratulacje i życzenia dalszych sukcesów poetyckich składa w imieniu www.poetika.pl Agnieszka Battelli.

Marzec-16-14

Po warsztatach 21 lutego 2014 r.

posted by Agnieszka

***

Joanna Jaworska

.
Utwór stylizowany wierszem „Łąka” Bolesława Leśmiana

Oczekiwanie

Wydźwignął horyzont czerń na swe ramiona,
noc rozwija skrzydła, dzień za chwilę skona.
Rozbudziłem wonne kwiaty
i czekałem w progu chaty,
abyś w niej stanęła nowiem rozsrebrzona.

Na dłoniach Ci zapodam ciepło mojej chaty,
by Cię sen otulił jak mgła ranne kwiaty.
Noc upojna ku nam zbiegła,
w progu chaty cicho legła,
podziwiając gwiazdami ustrojone szaty.

Przepędzę sny tej nocy i stanę nieśmiały.
Chata mi na oścież rozsunie swe ściany.
Co się w chacie mej nie zmieści,
to się w duszy rozszeleści
i pod chatą makiem zakwitnie zuchwałym.

Wejdę do Twej chaty, gdy zapłoną maki,
Usta me wyszepcą, KOCHAM, dla poznaki.
Zawołany po imieniu,
zmącisz trawy w ich istnieniu,
zgromadzone w zielone pod oknem orszaki.

Ja podniosę słońce spod modrawych omdleń,
ranny pacierz zmówię śród ciekawskich spojrzeń,
odpłomienię polne wrzosy
i zapalę Twoje oczy,
byś w ogniu stanęła pełna nowych dążeń.

Spojrzymy na sady bielą przetrząśnięte,
ciała w rosie skąpane staną uśmiechnięte,
ukochamy łąkę szumną,
rozkwieconą, ziołolubną,
z ramion jej wyjdziemy niosąc w dłoniach miętę.

*

Wiersz stylizowany na Fraszce Jana Kochanowskiego „Pod lipą”

W cieniu drzewa

Człeku, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie,
żadne troski ni zwady nie przybędą k’tobie.
Niech cię błogość obłapi skrzydły niebieskiemi,
byś zaznał wytchnienia przed wnukami swemi.
Zawżdy wszystkiemi kąty one pobiegają,
za nic najmędrszych osób utrudzenie mają.
Tu w mym cieniu zażyjesz ciszy i spokoju,
pragnienie twe ugasi dzban wody ze zdroju.
Od liści szeptania w słodki sen zapadniesz,
By zmęczonym członkom dać odpocząć snadnie.

O! Błogosławiona chwilo, wolna od frasunku,
wysławiam ja ciebie bez żadnego trunku!

****

Jolanta Miśkiewicz


Dmuchawcem…

Dmuchawcem i pyłem

ja dla Ciebie miły

rozwiana za Twoim latem

a byłeś mi światem

mi byłeś…

Ja słońcem Ci z rana,

łupinką kasztana,

jesiennym liści kolorem

na dżdżysta porę

Ci byłam….

Gwiazdeczką śniegową,

pierzynka puchową

w kominku polanem

zimowym przedranem

Ci jestem…

Tęczystym mi niebem,

fioletnym bzu śpiewem

wiosennym mi majem

kwietno wonnym gajem

mi będziesz….

***

Agnieszka Battelli


Drzewo wolności

Nie bądź, jak drzewo stare, co upadek wieści.
Nie stój obojętnie, bo cień cię tu nie znajdzie,
Próżno cienia szukać w tartaku drzew umarłych,
Tylko możesz pobiec, ku lasom w liść zielonym.
Wiatr wolności płochy ogarnie twoje ciało.
I pieśni o potędze lasu krwią zmytego,
Usłyszy twoje serce rozerwane krwawo
Tęsknotą do wolności, czekanych słów prawdę.
Bądź jak drzewo młode do walki skore świtem
Za wolność liści swoich, gałęzi swoich wolność,
Bo tylko wolne drzewo w liście piękne rośnie
I człowiek siąść może wolny i swobodny.

***

Mieczysław Gruda

.
GDY NARÓD

Gdy naród do boje nie stanie wnet mężnie
oszuści z nas będą szydzili,
gdy naród nie krzyknie ” Umrzem lub zwyciężym”,
tak dalej nas będą grabili!

O cześć Wam sprzedani Polacy,
przez swoich pędzeni w kajdany,
o precz wam szubrawcy!Czas powstać rodacy,
by kraj nasz już nie był zdradzany!

Choć spierać i różnić się wiele możemy,
jest zgoda co do tej świętości,
precz kompradorom odważnie powiemy-
nie damy zawłaszczać wolności!

O precz wam partyjni magnaci
za biedę narodu, kajdany
o śmierć wam ojczyżni wy cyniczni kaci
za kraj nasz za bezcen sprzedany!

Wypleni lud zdrajców tej ziemi jak osty,
już dosyć tych mów bałamutnych,
znów musi ojczyznę obronić lud prosty
od elit sprzedajnych, okrutnych!

***

Anna Banasiak

Transformacje
Ojcu na urodziny
zmniejsza się
w tłumie
Bruno nie ja
utyka jak zegar
wycofany
skrada się wśród ludzi
na smyczy czasu
bawimy się w chowanego
jak żywe manekiny
ja nie Bruno
świat chowa się przed nami
idziemy na spacer
przez życie
w głąb wspomnień
szukamy Domu
pies wyprowadza nas
z budy niebytu
odszczekuje się
przemijaniu
Bruno
kimkolwiek jesteś
przebiorę się
za Ciebie
a Ty
wyrośniesz
ze mnie
odlecimy jak komety
w refleksy dzieciństwa

IX-I 2014, wiersz na urodziny Brunona Schulza

.
Drzewo życia

Julii Hartwig po lekturze tomu „Zapisane”
[…] rozszumione korony jak partytury
pełne przemijania
w kluczach wspomnień
odmierzają czas
płyną w przyszłość
poza przeszłością
wyznaczają drogę
bez wskazówek […]

***

Joanna Kanicka

***

Dla K.K i A
„ na Szymborską” – na bazie
Milczenie roślin; Chwila 2002

Zadziwienie chwilą ze spotkania
Znajomość znikoma taka
Jaśniejące w trawie wielopłatki
Znam was od zawsze

Nie wiem co czujecie wówczas
Gdy podziwiam delikatność i
Dyskretne piękno wasze
Jednostronność uczuć

Ja za wami tęsknię
a wy mnie nie znacie

Spotkajmy się niespodzianie
Na łączącej łące spotkań
W milczeniu stokrotnym

Łódź, 05. 02 2014 r.

*

Zimowa jabłoń

/Inspiracja wierszem
Jana Kochanowskiego „Na lipę”/

Biel kwiecia welonem osłania mą nagość
Bujność gałęzi z fantazyjną witką
Zwieńcza
Krągłość kulistej korony
Znawco
Otoczę cię cieniem i gamą zapachów
Natchnę i ucieszę mym powabnym kształtem
Bogactwem zmienności upoję twe zmysły

Maluj mnie proszę dbaj i odwiedzaj
A dam ci owoc z winno-słodką nutą
Z delikatną barwą i jedwabną skórką
W zimie będę pachnieć dojrzałą poziomką

Choć mój ród Kronselskich
Ja „Księżną Luizą”
W domyśle zimową, ale smacznie kruchą

Łódź,18.02.2014 r.

***

Jan Iwański

A w Czarnolesie…

Jest w Czarnolesie lipa mocno rozłożysta.
Obok pomnika, z brązu, Pana Jana stoi.
Tam nadal spokój trwa, cisza uroczysta
I dwór, jak było dawniej, otwiera podwoje

I zaprasza by widok piór gęsich zapoznać
I biurko, i inkaust, i piasek co suszy
Zobaczyć, ale szkoda, dotknąć ich nie można.
Czy Pan Jan kroki nasze w komnatach swych słyszy?

Lipy, tej Jego, od dawna już nie ma.
Odeszła, jak i On, chyba także nagle,
A kustoszka, na drutach robiąc szalik, ziewa,

Lecz lipa jest, choć inna, nie zgadniesz, nie zgadniesz
Czy syci miodem w ciszy, co pobrzmiewa
Dawnymi słowy, śmiechem? Jak się Janie miewasz?

***

Janina Maria Sypniewska

z cyklu POGODNE RYMY
/ rymy niny/

motto:
NA LIPĘ Gościu siądź pod mym liściem a odpoczyń sobie
/Jan Kochanowski:FRASZKI WYD. 1584 r./

NA BRZOZĘ

/ czyli wywczasy balkonowe/

słyszysz z oddali?
pamiętne zaproszenie do sjesty pod drzewami
wita cię słowo gościnne
usiądź usiądź staruszko
póki-co … w balkonowym zakątku
u skraju życia życia – zadanie
wypoczywać sobie i wspominanie
realiom twoim daleko do Czarnolasu
lecz pora wczesnego lata w 2014-tym roku
jak 430 lat temu
zanurzyć się powoli w zapachy zieleni
chłonąć cieszyć powabami aury odświeżyć
gdy rzeźwy cień mojej bujnej korony
spłynie na osiedlowe balkony
chociem nie lipa Jana
brzoza zaokienna twoja wdzięczna ulubienica
z polska zamaszysta
zachwycam festonami wiotkich gałęzi
z braku słowików bujam sroki pary gołębi
/niech wyobraźnia resztę dopowie/
a szklankę źródlanej wody
w sam raz dla pań wiekowych
staruszko wypij na zdrowie
niczym miodem z Czarnolasu wznosząc toast
pozdrówmy obie
„kochanie wieku” XVI – tego
tego który
u początków polskiej poezji Muzom wiernie służył
czcząc Stwórcę wychwalał swobodę życia
swojskie łono natury
kornie gałęzie pod nogi mu ścielę
i tak balkonowe wywczasy
Kochanowski tropem swym szlachci
wspomnij!
miesza się przeszłość z 2014-tym

Łódź, luty 2014r. W komentarzu: Iz 32,18a.18c
Lud mój mieszkać będzie…
w zacisznych miejscach wypoczynku

***

Jola Jaśkiewicz
stylizacja – fragment Ballady Świteź A. Mickiewicza

……
„Ktokolwiek będziesz w Nowosolnej stronie
wjechawszy do Byszew ciemnego boru
nie ważąc na slumsy, zatrzymaj swe konie
by się przypatrzeć jezioru”

Niejedna tajemnica skryta jest tam na dnie
pod sennym woalem oliwkowej wody
ludzie gadają, lecz, któż prawdę odgadnie
jeziora byszewskiego grodu?.

Ja, ze Starych Skoszew, których pradziady
były i Byszew prawni dziedzice,
z dawna myślałam, głowiłam się przeto
jak zbadać te tajemnice

Tak w noc, pogodną spotkałam babę
co to zawsze, jak grób milczała
teraz przed śmiercią bojąc się Boga
szczerą mi prawdę wyznała

Żyła we dworze panna nadobna
ciągle Romanse miłosne czytała
by poznać kogoś nie miała czasu.
Rodzina ją za mąż wydała.

Nie z panną się żenił młodzieniec młody
lecz z książką. On, o tym nie wiedział. Ale,
że gramotny nie był za bardzo wysoce
podstępu nie domyślił się wcale

Lata mijały, on na nią czekał
w łóżku, całą noc i dzień cały
Pani czytała w salonie książki.
Romanse dziedzica nie dały

Aż przyszła zima, i nie miał do kominka
kto drwa przynieść i ogień rano rozpalić
służba odeszła, nie było szynku
dwór, od dawna już zaczął się walić.

Wtedy Pan kazał przyjść żonie z salonu
„ powiedz mi proszę światła niebogo
czytasz i czytasz te twoje książki
jaką mamy iść teraz drogą ?”

„Rad w nich jest pełno”- pani krzyknęła
„lecz co trzeba robić gdy dwór się wali,
ja tego nie wiem, romanse milczą
Ach! Zgińmy lepiej. Zapijmy się sami

Podali więc sobie ręce małżeńskie
pierwszy to raz ich ciepło poczuli
i zgodnym krokiem. Ona z romansem
na piwo do karczmy wskoczyli.

**

Stylizacja na Kochanowskiego- fraszka „Na lipę”

Na drzewo genealogiczne

Bracie siedź na swej gałęzi, a odpocznij sobie.
Dla ciebie to właściwe miejsce, przyrzekam ja tobie.
Tutaj, chociaż chłodne wiatry ze świata zawiewają
ciebie nigdy nie sięgną, kwiaty rodu osłaniają,
one swym cichym powabem gałęzie oplotą
dają tobie stabilność, bezpieczeństwo i spokój.
Tu zawżdy DNA płynie, co łączy was ściśle,
A ciebie kuszą spódnice? Oo, to grunty śliskie.
Nie rwij sił pokoleń. Po co ci nowy szczep rodu,
przestań myśleć o gender. Naprawdę. Szkoda zachodu.

***

Bronisława Kosmyk

Natka – Szczerbatka

Pamiętacie dziewczynkę
o imieniu Natka?
Natka – skrót od Natalki,
dlaczego Szczerbatką
wszyscy ją przezwali
to ciekawa historia,
posłuchajcie sami.

Miała Natka ładne ząbki
zdrowych ząbków oba rządki.
Miała, lecz je zaniedbała,
Natka ząbków myć nie chciała.
Ząbki tego wymagają,
by szorować je co rano
i wieczorem – znów to samo.

Natka stęka jak na mękach
- A po co mi ta udręka?
Szczotka drapie, pasta szczypie,
nie jest to miłe i tyle.
Ściąga Natka buzię w ciup,
Nie chce ząbków myć i już.

Prosi tato, płacze matka,
babcia włosy z koka rwie:
- Dziecko drogie, Nastuś, Natka,
dbaj o ząbki, chociaż trochę,
bo inaczej stracisz je!
A Natalka – nie i nie!

I stało się co stać musiało,
wstaje Natka, jak co rano,
a tu w buzi – pusto jakoś…..
Gdzie to ząbki się podziały?
Były wszystkie – trzy zostały,
może cztery, góra pięć.

Natka do łazienki mknie:
- Pewnie poszły na ploteczki
do szczoteczki. Ale nie!
Ząbków Natki nigdzie nie ma.
A to bieda! I co teraz?
Natce aż się na płacz zbiera,
Bo jak tu jeść, i jak uśmiechać?

Szczęście, że to były mleczne,
gdy wyrosną ząbki nowe
będzie Natka dbać już o nie.
Nauczona doświadczeniem
przekonała się aż nadto,
że Szczerbatką być nie warto!

..

Las

Jest las, nie nazbyt przyjemny,
jest las – jak pomroczność ciemny
wiedzie przezeń kręty dukt
pod szpalerem drzew wygiętych
w rachityczny łuk.

Nie przebije promień słońca
gmatwaniny liści,
w drzew koronach
nie zakwili żaden ptak.
Pod drzewami przesączona ziemią
woda iskrzy,
nie rozwinie się zawilec
no bo jak?

Nie rozproszy mroku
choćby sarna płowa,
skołowany szarak
poszedł spać…..
jeśli zasnąć mu pozwoli
Ravelowski rechot żab.

Ciemno, strach obawy przędzie….
lepiej odejść stąd czym prędzej,
krętą ścieżką na skraj lasu
gdzie scenerie wraz ze słońcem
tworzy światło. I po strachu!
Hej!

***
W dniu dzisiejszym otrzymałam przemiłą wiadomość od naszej koleżanki Anny Banasiak.Otrzymała list od organizatorów konkursu „POETYCKIE WALENTYNKI” zawiadamiający o otrzymaniu I miejsca w konkursie. Serdecznie gratulujemy. Poniżej pełna treść zawiadomienia.

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU „POETYCKIE WALENTYNKI 2014r.

Na konkurs należało nadesłać do dnia 10.02.2014 od 1 do 5 własnych
utworów.
Celem konkursu było zachęcanie do pisania wierszy, fraszek i limeryków o
tematyce miłosnej. Walentynki sprzyjają pisaniu i są bardzo dobrą okazją. Temat
miłości jest niewyczerpany. Podobno – Kochać jest łatwo powiedzieć. Jednak w
twórczości przedstawiamy miłość w różnorodny sposób. Są utwory poważne i
wzniosłe,jak również traktujące temat nawet w żartobliwy sposób.
Na konkurs napłynęło 60 utworów o tematyce miłosnej.

W tegorocznej edycji Konkursu „POETYCKIE WALENTYNKI”
zostały przyznane następujące nagrody:

I miejsce Anna Banasiak, za zestaw wierszy
II miejsce Anna Piliszewska, za zestaw wierszy
III miejsce Regina Nachacz, za zestaw limeryków

Laureatom gratulują organizatorzy pani Halina Herbszt pomysłodawczyni
konkursu
oraz kawiarnia Mały-Książe z Berlina, która również w tym roku
przyłączyła się do konkursu. Nagrody zostaną wysłane pocztą.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za udział w konkursie.

Luty-16-14

Po warsztatach – 24 stycznia 2014 r.

posted by Agnieszka

***
21 lutego odbędą się kolejne warsztaty poetyckie z cyklu: Agnieszka Battelli zaprasza, które prowadzi dr Hanna Prosnak. Dzisiaj nadszedł czas publikacji warsztatowych tekstów z 24-go stycznia.

..

Ewa Karaśkiewicz
.
Na wielkiej scenie
spóźnione serce
dogania blask reflektorów
i krzykiem głuszy
zastygłą ciszę dźwięku
w zaklętej przestrzeni
tylko słowo „kocham”
umie pomieścić
spełnione tęsknoty
i zaszklić się
wielością oczu
w kostiumach historii
a jutro
już dziś opuszcza powieki

kurtyna zawsze dzieli
nieruchomo.

***

Mieczysław Gruda
.
Znów mnie zaskoczył
taki sen proroczy
gdy za kurtyną
narodowej sceny
wciąż będziemy widzieć
cyrkowe areny
to bruki uliczne
zmienią się rychło
w sceny polityczne.

***
Joanna Jaworska

.
Śniło mi się, że byłam górą
.
Jak ćmy się trzepocą
sny minionych nocy,
kiedy w ciemności
stawałam się Górą.

A góra jak to góra,
raz jak Giewont we mgle
podobłocznie się nurza,
to wśród różowo wschodzących aniołów
pogodnym jawi się wzgórzem.

Dziś między wronymi chmurami
wulkanem się stałam.
Syczę,
pomrukuję,
topi się twarda skała.
Pulsuje me jądro
i krater we wnętrzu się budzi,
wrze magma
i bucha popiołem na skruszonych ludzi.

Spadł deszcz
i lawę gorącą ostudził
wstał świt
śpiewanie skowronka przywrócił.

**

Sen to scena
.
gdy obłoki tulą moją głowę
a pełnia oświetla poduszkę
bym nie błądziła w zakątkach wspomnień
jest mi dobrze

przygasa blask proscenium
a ja leciutka jak ćma
rozpoczynam grę
spotykam
dawno nie widzianych
kocham
dawno nie kochanych
rozmawiam z umarłymi
odbywam nieplanowane podróże

gdy kur zapieje pobudkę
i opadnie kurtyna przebudzenia
nie chcę opuszczać sennej sceny

na bis pozwólcie mi
dalej śnić marzenia

***

Jola Jaśkiewicz
.
Śniło mi się ,że byłam górą.

Śniło mi się, że byłam górą.
Kryształowa.
Niezmącona światłem latarni.
Bladozielone oczy
mętniały serca porywem.

Śniło mi się, że byłam górą
nad nami,
nad tobą, nad sobą.
Rozmydlona w bańce powietrza
niedostatkiem chwili.

Schowana w jej głębie,
jak w kołysce skalnej
rozłupana
do wzięcia brudnymi łapami.
Przetrwam na gzymsie ciszy.

..

Sen, to scena

.
Sen,to
opuszczona kurtyna
na scenę dzisiejszego wczoraj
przydusza słońce,
trzęsie bólem.
Nieraz – za krótka.

Scena, to sen
przy otwartej kurtynie,
to cichy
szept
słonych kropli
niebieskich motyli.

****

Izabella Michalak

.
Sen to scena
.

Aktorami nocnych ról stajemy się we śnie

przywdziewamy różne maski na ulotnej scenie

gramy co napisze wyobraźnia

lub w podświadomości tkwi

nawet czasem gdy nie chcemy o złych rzeczach śnić

przeżywamy jak na jawie spektakl życia we mgle

by o świcie powrócić kiedy teatr minie.

***

Żyłam z głową w chmurach z utęsknieniem patrząc w dół

piękna i strzelista byłam a świat miałam u swych stóp

w samotność chłodu odziana zapatrzona w bezkres pejzażu

blaskiem wschodu słońca grzana bez namiętnych dni i żaru

nietykalna, w samotności zostawiona

wiatr jedynie mógł mnie porwać chwytając w ramiona.

***

Anna Banasiak

.
1.Sen to scena
Zakręty
poetce Magdzie Cybulskiej
kręci się wszystko kręci
zakratowane pamięcią
rozkręca na życiowym torze
wychodzi z ciemności przed kurtynę
zderza z rzeczywistością
dokąd zmierzamy skąd powracamy
w zakręconym pędzie po nicość
rozdwajają się
sztuczne szczęki
w śmiesznych szkieletach
które pomyliły w tańcu życie ze śmiercią
głos znajomy a jednak nie nasz
ściszony w maszynowym miszmaszu
kręcą się ciała i spojrzenia
puste i nieobecne
w papierowej pantomimie
ktoś jest kogoś nie ma
ktoś gra o życie
dokąd to wszystko zmierza
zniekształcone nieludzkim śmiechem nadludzi
w galaktyce tabletów i tabloidów
nas już nie ma jakbyśmy nigdy nie istnieli
wykręcamy się od końca
na wszystkie możliwe sposoby

XI 2013-I 2014
.

2.Śniło mi się, że jestem górą
Mamie
wyrastam
ponad ten świat
to boli
nie dorastam
do życia

tańczę jak Herodiada między ścianami snów
zakleszczona w kolczastych klatkach bloków
migocą kocie oczy w kominach czasu
wykrzywione słowa i twarze
brzęczą jak szerszenie
pomniejszają przestrzeń górują nade mną
korytarz płonie w czerwonych czarno-żółtych kokonach
schody dzieciństwa unoszą mnie poza istnienie
rzeczywistość jak zgubione buty przerasta mnie
nie mogę zawiązać sznurowadeł
skrzypienie drzwi zabija ciszę
zatrzaskuje przeszłość

***

Marta Tarnicka-Dec

.
Góra

Śniło mi się że jestem górą
wiał wiatr
czułem go na sobie
rozłożyłem ręce jak stoki
wiatr nie zachwiał mną
Jestem gorą
i jestem mocny.

Śniło mi się że jestem górą
moje stoki porosły drzewami
leżał śnieg
i nie czułem żadnego ciężaru
ani zimna
Jestem górą
i jestem wolny

Śniło mi się że jestem górą
mam silna wolę – trwać
nic mnie nie złamie
pod niczym się nie ugnę
Jestem górą
i budzę respekt
na górze mieszka Bóg.

***

Jan Iwański
.

teatr we śnie

przez pamięć
przelatują słowa
obrazy sprzed lat
zwykle we śnie
wielu nie spamiętałem
czy pamiętać co odeszło
mówią – „w siną dal”?
ale one wracają
i słowa i obrazy
ze mną w tle
zwykle ciemną nocą
w snach
i tylko ze mną na scenie
na scenie z kurtyną
kurtyną snu
mam moją scenę
moją kurtynę
mój teatr
moje sny
mam

***

Joanna Kanicka

.
Sen to scena
Dla Ewy K.
Budzenie pamięci
sen sceny z premiery
Primadonna w rozśpiewaniu
tancerka wśród tremy

Zew uśpionych pragnień
zakwitł w rannym półśnie
Na policzku całus
na poduszce róże

Łódź, 16. 01. 2014 r..

.

***

Śniło mi się, że byłam górą. Zakłopotanie.
Jestem uwięziona, ale cudowność
lekka głowa w chmurach.

Coś mnie muska, coś mnie kłuje.
Znajome stwory wciąż chodzą po mnie.
Nie mogę mówić, ni protestować.

Nawet uroki Czarnego Stawu
ze szczytem Rysów nie niosą ulgi.
Ostre kamienie ranią mi stopy.

Najgorsze noce bo na stojąco.
W dzień czuję raki dziesięciozębne
czekany, haki, śruby i kije.

Coś na mnie pada, ktoś stale szepce
wzdycha, gramoli się po mej ręce.
Nie mogę pomóc, choć wszystko proste.

Budzę się nagle, to psotny kotek.

Łódź, 17. 01. 2014 r

.

Grać czy żyć

W teatrze życia nie ma prób
Każde zdarzenie słowo gest
Nie wróci już w następnej scenie
Rodzi historię – afisz zszedł

Choć ilość aktów niewiadoma
Nie ważne kiedy zdobisz się
Wiosną jesienią tak bez pauz
Zimą kolejne style grasz

Czy wolno wpadać w próżnię tam
gdzie dramat przerósł wyobraźnię
Co powie na to Anioł Stróż
jeśli odmówisz trudnych ról

Grać czy żyć

w zwyczajnym życiu
nadzwyczajnie

dopóty spektakl trwa

Łódź, 30.03.2013r.

***

Bronisława Kosmyk

.

Śniło mi się

Śniło mi się, że byłam górą
wysoka gorą, z wierzchołkiem w chmurach
daleką od przyziemnych spraw.
Śniło mi się, że byłam w niebie,
anielskich skrzydeł słyszałam szelest
ponad błękitem wtulonym w mgłę.
Gdyby nie nagłe przebudzenie
zostałabym tam, jako Mont Ciel.
We śnie niekiedy zdarzają się cuda,
sen jest teatrem żywych zjaw,
zasypiam zatem, może się uda
ziemskie korzenie zapuścić w niebie,
zostawić w dole to całe zło.
Nim zbledną gwiazdy niebieskich ramp
wznieść się nad siebie…
by zdążyć na ostatni akt,
postawić stopę na nieba scenie
grać, grać sama siebie,
po czasy nasze. Żegnam! Adieu!

***
Janina Maria Sypniewska

z cyklu: POGODNE RYMY /rymy niny/

Nawet mi się nie śniło

chyba zgodnie ze skromna posturą
nawet mi się nie śniło
być górą
bym wyniosłością szczyciła się na wierzchołku
wszak jestem szare piórko
co by nie powiedzieć – kurką
znam tylko swoje podwórko
pazurkiem grzebię ziemię
może niecoś wydłubię dla siebie
wyłaź – no robaku!
ha! wijesz się ze strachu
w pokarmowym łańcuchu
oto górowanie na kurzą modłę
jednak ni z tego ni z owego
raz mi się naśniło
jakobym stała się górą dumną
/próżność zabawna
bo karykaturalna/
och och ho ho ! – że niby co?
coś podobnego! gołą? grecką nimfą?!
śmiechy niestety
niemożliwe – z punktu klęska
skąd tyle mięsa?
pomijając różne detale nie nie wcale
więc na siłę wymyśliłam
wiem już wiem: kaptur olbrzymi naciągnę
z ostrym czubkiem aż kole oko
sterczy jak dzieci malują górę wysoką
z wnętrzem w którym
kryta schowam się cała bez udawania żem nimfa
by nie było mi ciemno
są dwie dziurki nade mną
gdy wspiąć się zdołasz
popatrzysz dokoła
i o to w końcu pewnie chodzi
na wszystko co byle jakie co ludzi łudzi
spojrzeć z góry
razem z Wami
by wespół było nam miło
prawdaż Drodzy
śniło mi się śniło…

Łódź, styczeń 2014 r.

***
Jolanta Miśkiewicz

.

Górą wyrosłam

Jeszcze wczoraj

byłam beztwoją doliną

rozciągałam się leniwie

po horyzont bycia.

Falowałam jednostajnie

zapachem łąk myśli

wolnością wolna

przestrzeni niczyjej.

Dziś górą wyrosłam

Twojego jestem. Wartko

po moich stokach

biegną strumienie słów.

Włosy jodeł wiatrem

czeszę dla Ciebie.

Nie spytam zaczekam

jestem cierpliwa.

Górą wyrosłam

Twoim słońcem.

Żyje Tobą mną

we mnie Tobie.

.

Sen to scena

Kończy się spektakl dnia,

zasunęłam kurtynę powiek,

lecz przedstawienie trwa

w sennym śnie o Tobie.

Przychodzi czarna pora,

wiruje obrotowa scena.

Teatr jednego aktora.

Widowni już nie ma.

Maska zdjęta i maska

spod maski się wyłania.

Od wieczora do brzasku

sen gra akt przetrwania.

Świtem kurtyna powiek

znów w górę się unosi.

Łzą albo niesłowem

trwa spektakl za grosik.

Życie to scena

kiedy dnia nie ma

i sen to scena

gdy nocy nie ma.

***

Agnieszka Battelli

.
Łoskot kurtyny,
świetlisty żar
sceny.
Spadam w otchłań
kanału.
Orkiestra grzmi,
a mój sen,
zamyka kurtyna świtu.
I nic nie pamiętam
i pamiętam wszystko.
I nie wiem czy chcę,
czy nie.
Pamiętać?
Jak?
Nie pamiętane.