Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us
Październik-7-13

„Mater Verbi” dla Janysta

posted by Agnieszka

***

21 września Janusz Janyst otrzymał w Częstochowie z rąk redaktora naczelnego tygodnika „Niedziela”, ks. infułata Ireneusza Skubisia, medal „Mater Verbi” za publicystykę w prasie katolickiej.
W zakresie prasy katolickiej Janyst jest stałym współpracownikiem „Niedzieli” i „Aspektu Polskiego”, zamieszczał też artykuły w „Źródle”.

Czcigodnemu Laureatowi składam serdeczne gratulacje Agnieszka Battelli.

Marzec-22-10

Janusz Janyst – „Aspekt Polski” (nr 3/2010)

posted by Agnieszka

***

Poszukiwanie początku

.

Małe miasteczka są w nas/ nawet wtedy/ gdy z naszych okien widać dachy Paryża.

Tak w wierszu pt. „Małe miasteczka” pisze Agnieszka Battelli. Utwór zamieszczony został w jej pierwszym, zatytułowanym tak samo, jak ów wiersz, tomiku poetyckim, inaugurującym serię www.poetika.pl. (nazwa serii tożsama jest z adresem redagowanej przez autorkę strony internetowej grupy poetyckiej „Centauro”, z którą jest związana).

Agnieszka Battelli jest absolwentką Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w klasie prof. Adeli Winiarskiej-Skrzyneckiej. Zajmuje się m.in. działalnością pedagogiczną – prowadziła klasę śpiewu solowego w Szkole Muzycznej w Kutnie, uczyła impostacji głosu w PWSFTviT im. Leona Schillera, zainicjowała warsztaty oddechowo-dykcyjne dla osób pracujących głosem, udziela prywatnych lekcji z piosenkarstwa. Prowadziła cykliczne koncerty w klubie artystycznym „Carte Blanche”, jest pomysłodawczynią comiesięcznych Spotkań Poetyckich w Barze Mlecznym (ul. Andrzeja 7). Śpiewa piosenki poetyckie głównie z własnymi tekstami, nagrała płytę autorską. Jest laureatką warszawskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej oraz Konkursu Piosenki Żydowskiej, otrzymała II nagrodę w organizowanym przez „Centauro” konkursie na debiut poetycki.

Poszukiwanie początku, a więc dociekanie własnej tożsamości, to jeden z wątków tematycznych wspomnianego zbiorku, zawierającego 36 wierszy. Początek wiąże się z Mamą (i oczy Twoje błękitne/ nie ujrzą już nieba/ na które dziś patrzę), Ojcem (tam/ gdzie idziesz/ walizki są bez znaczenia), dotyczy zapamiętanych doznań wynikających z obcowania z przyrodą, utrwalonych w części tomiku zatytułowanej „Zielnik”. Upływ czasu, nieuchronność przemijania, determinują aurę myślową i emocjonalną rozdziału „Bycie czyli rozterki kobiety pod pięćdziesiątkę”. Odnaleźć tu można myśli nasycone wręcz egzystencjalistycznym smutkiem i powątpiewaniem w sens istnienia (Moje życie/ nie jest niczym nadzwyczajnym/ powolne ciułanie niczego). Obecna jest świadomość starzenia się, poczucie, że wiosna minęła bezpowrotnie. Jednak pojawia się i szczypta radości wypływająca przede wszystkim z przeżywanej miłości, a kulminująca w erotykach (nie gaś pragnienia/ chcę płonąć). Poetka nie kryje swego przywiązania do życia takiego, jakie ono jest. Nie pisze listów do Pana Boga, lecz „czeka na listy od Niego”, na słowa/ że nasze spotkanie/ odłożył na później.

Battelli preferuje formy niewielkie, lapidarne, nie chcąc najwyraźniej dopowiadać niczego do końca, ograniczając się do myślowego i emocjonalnego impulsu przekazanego czytelnikowi. Pozostawia mu w ten sposób miejsce i czas dla własnej refleksji.

.

Janusz Janyst

Marzec-8-10

Janusz Janyst-Aspekt Polski luty 2010

posted by Agnieszka

***

Artykuł Janusza Janysta z Aspektu  Polskiego nr 148 luty 2010

*

Nagi król poezji

.

W najnowszym numerze „Tygla Kultury” (chodzi o numer 10-12/2009, który się właśnie ukazał) przeczytać można dwa wiersze Williama Carlosa Williamsa, amerykańskiego poety reprezentującego high modernizm, uważanego w niektórych kręgach za jednego z najsłynniejszych w dwudziestowiecznej poezji anglojęzycznej. Przytaczam w całości pierwszy wiersz, zatytułowany „Chcę ci tylko powiedzieć”, w tłumaczeniu Julii Hartwig: Chcę ci tylko powiedzieć/ że zjadłem/ śliwki/ które były/ w lodówce/ i które zapewne/ przeznaczyłaś/ na śniadanie/ Wybacz mi/ były wyborne/ takie słodkie/ i takie zimne.

Głębia intelektualna i bogactwo środków wyrazowych są tu, rzeczywiście, niezwykłe. Ponieważ jest po temu okazja, „rozkoszujmy się” więc kolejnym utworem Williamsa pt. „Czerwona taczka” (tak jak poprzednio, skrupulatnie zaznaczam wersy): Tak wiele zależy/ od/ czerwonej/ taczki/ lśniącej/ po deszczu/ obok białych/ kurcząt.

I w tym wypadku mamy do czynienia z …niekwestionowanym mistrzostwem formy i treści. Niekwestionowanym co prawda tylko przez wąskie grono apologetów, ale któż śmiałby przeciwstawić znawcom swe naiwne sądy?

W rzeczonym numerze „Tygla Kultury” Williamsowi poświeciła esej dr Alicja Piechucka z Katedry Literatury i Kultury Amerykańskiej w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Łódzkiego. Mimo, że nazwa Katedry nie za bardzo przypada mi do gustu (czyżby literatura nie była częścią kultury?), to esej, już bez żadnego ironizowania, naprawdę zaimponował mi erudycją, polotem i pięknym językiem.

Autorka zwraca uwagę na fakt, że koncepcja poezji Williamsa zbliża go do arcyważnego kierunku w anglo-amerykańskiej poezji modernistycznej, jakim był imagizm (zwany też imażyzmem), charakteryzujący się wystrzeganiem się abstrakcji, metafor, symboli, kultem konkretu, minimalizmem werbalnym. Dowiadujemy się, że twórczość Williamsa umożliwia czytelnikowi osiągniecie dziecięcej czystości postrzegania i uczy pokory, uświadamiając związane ze smutnym obowiązkiem egzegezy utracenie intelektualnej niewinności. Amerykański poeta wciąż jest dla odbiorców atrakcyjny, nie zestarzał się, wytrzymał próbę czasu, jest aktualny. Również dlatego, że przywraca współczesnemu odbiorcy wieź z rzeczywistością nie-wirtualną i codziennością nie-medialną, urealniając z powrotem to, co kiedyś było realne, a co współczesny styl życia odrealnił.

Wobec tych wszystkich argumentów trudno przejść obojętnie. A jednak, jako czytelnik poezji – także dwudziestowiecznej i tej obecnej – nie mogę pozbyć się wątpliwości. Czy mimo wszystko twórczość Williamsa zasługuje wyłącznie na słowa zachwytu (Piechucka kończy esej zawołaniem: chwała tej poezji!). Czy to aby naprawdę arcydzieła? Czy rację mają tylko chwalcy owych karłowatych utworków, forsujący swój punkt widzenia? A gdyby tak ktoś krzyknął, że…król jest nagi?..

Krytyka artystyczna, krytyka literacka to sfery subtelne. Jednak także i tutaj pojawia się problem narzucania innym obrazu pewnej rzeczywistości, co w pewnych sytuacjach kojarzyć się może wręcz z manipulacją.

.

JANUSZ JANYST

Październik-28-09

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

W Aspekcie Polskim z Października 2009 Rok XII, NUMER 144 Janusz Janyst napisał artykuł o CENTAURO, umieszczam go poniżej. Redaktorowi Janystowi w imieniu członków Grupy dziękuję za tę publikację.Pozdrawiam Agnieszka Battelli:)

Przejąć się chwilą
Dziękuję Ci Boże/ za niego i za nie/ i za poranną rosę/ i nogę bosą/ i to co nazywasz darem – pisze w wierszu bez tytułu Stenia Tkaczuk, reprezentująca łódzką grupę poetycką „Centauro”. Wiersz pochodzi z wydanego niedawno, kolejnego almanachu tej grupy, zatytułowanego, jak kiedyś piosenka Skaldów, „26. marzenie”. W tym samym tomie znaleźć można wiersz Jana Szałowskiego zatytułowany „Kuferek myśli”: Jutro o tej porze umrze Chrystus/ a ja mam jeszcze kilka godzin/ do Ostatniej Wieczerzy/ i nadal nie wiem/ jak rozpakuję swoje życie/ aby przy okazji nie wypadły/ ostatnie okruchy nadziei.
Wspomniana formacja poetycka istnieje już niemal trzy dekady. Nazwę przyjęła w 1981 roku w wyniku konkursu rozpisanego wśród swych członków. W konkursie zwyciężył Mariusz Panak, określając „Centauro” jako niezbadaną jeszcze formę istnienia materii złożoną z dużej ilości cząstek, lecz jednorodną. Faktycznie, z grupą związanych jest wielu poetów, mają oni chyba wspólny cel w tym sensie, że chcą – by użyć definicji poezji autorstwa Stanisława Brzozowskiego – „przejąć się chwilą”. Są w różnym wieku – kilkoro uczy się jeszcze w szkole, inni studiują, najwięcej pracuje, i to w zupełnie różnych zawodach – ale, niestety, zdarzają się też ludzie bez pracy. Dla nich wszystkich poezja stanowi pasję i, można rzec, zasadniczą formę duchowej samorealizacji. Tworzą w rozmaitych konwencjach, podejmują odmienną tematykę, posługują się różnymi środkami wyrazu. Przeważa na wskroś osobista, intymna w swym charakterze liryka, natknąć się można na odważne erotyki, lecz nie są wcale czymś wyjątkowym wiersze religijne, tak samo jak np. utwory dotyczące przyrody, historii i współczesności naszego kraju. Niektórzy układają nawet rymowanki satyryczne. Nakładają się więc na siebie różne sfery rzeczywistości, poetyckie sacrum przeplata się z profanum.
Poeci z „Centauro” mają swoją stałą bazę. Stanowi ją od dłuższego czasu Ośrodek Kultury „Górna” przy ul. Siedleckiej 1. Nie tak dawno minęło ćwierćwiecze poniedziałkowych spotkań poetyckich tam organizowanych. Aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że wieczory autorskie i biesiady poetyckie odbywają się też gdzie indziej – w klubach, bibliotekach, niekiedy nawet …w barze mlecznym „Smakosz” przy ul. Andrzeja Struga 7 – to nietypowe miejsce smakosze i koneserzy strof poetyckich na kilka godzin potrafią przejąć w swe władanie. Agnieszka Battelli, która prowadzi stronę internetową „Centauro” (www.poetika.pl – warto zajrzeć!) przewidziała na 21. października swój wieczór autorski w Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych przy ul Zachodniej 54/56. Terenem spotkań jest też Bałucki Ośrodek Kultury „Rondo”. Prowadzi je tam z dużą erudycją – o czym już na łamach „Aspektu Polskiego” wspominałem, relacjonując jeden z wieczorów – Daniela Zajączkowska.
Głównym organizatorem posiedzeń i osobą pełniącą honory domu – na poziomie wysokiego profesjonalizmu dziennikarskiego – w siedzibie zasadniczej przy ul. Siedleckiej, przez które to posiedzenia przewinęło się przez minione lata podobno co najmniej pół tysiąca osób (licząc razem poetów i sympatyków) jest poeta, animator kultury i redaktor wydawnictw, Henryk Zasławski. Prawdziwy spiritus movens działań rzeczonego zbiorowiska miłośników Euterpe. A skoro już o wydawnictwach mowa, to warto wymienić dotychczasowe, zbiorcze tomiki (bo wielu autorów ma również publikacje indywidualne): „Almanach grupy Centauro” (1987), „Almanach jednego wiersza” (1990), „Almanach wierszy o miłości” (1992), „Kocham wieczór autorski na placu Wolności” (1995). Po tym tytule – z braku funduszy – nastąpiło 13 lat „chudych”. Ale, na szczęście, impas udało się przełamać i po długiej przerwie opublikowane zostało, dofinansowane przez Miasto Łódź, „26. marzenie”.
Współredaktorami tej pozycji są, obok Zasławskiego, wspomniana już Daniela Zajączkowska oraz Andrzej Drańczuk. Uwzględniono 123 autorów, niektórzy prezentują więcej niż jeden utwór. To, że jest ich tak wielu i że wiersze są na ogół zupełnie do siebie niepodobne, tylko urozmaica lekturę. Czytanie, niewątpliwie, wciąga, pobudza do refleksji. „Polska” Zasławskiego zaczyna się tak: Odebrano ci przeszłość/ groby przodków odwieczne/ na dawnych cmentarzach tylko wiatr/ i starcy którzy pamiętają/ zapalają świeczkę/ odebrano ci przeszłość/ oddzielono siostrę od brata/ brunatnymi i czerwonymi flagami/ zaprzeczono człowieczeństwu.
Ktoś powiedział, że współczesna poezja bywa niekiedy tylko pustą żonglerką słowami. Wiersze z „26. marzenia” i innych publikacji „Centauro” tego, bynajmniej, nie potwierdzają.
Janusz Janyst