Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us

Blog Archives

Październik-14-13

Po warsztatach 4 października 2013r.

posted by Agnieszka

***

Jak zwykle warsztaty przynoszą ze sobą wiersze. Tak jest i w tym przypadku.Następne warsztaty odbędą się 8 listopada jak zwykle w przyjaznej Bibliotece przy Andrzeja Struga 14 o godz. 17-tej. Zapraszam. Wracając do tych warsztatów, które mamy za sobą poniżej wiersze, prace domowe. 8 października 2011 roku odbyły się pierwsze warsztaty z tego cyklu. Jak ten czas szybko płynie. Pozdrawiam wytrwałych czytelników Agnieszka Battelli.

**
Anna Banasiak
.
Poezja i chwyty lingwistyczne
zawroty
poetom z „Centauro”
powracanie
wywracanie
odwracanie
z powrotem w nawroty

po co mi
coś po nicości

nic tu
po mnie

08-09. 2013,Łódź,Biblioteka im. A.Struga

b) przeinaczenie związku frazeologicznego: „rzucać słowa na wiatr”, „rozgryźć coś” oraz zwrotu przysłowiowego „kości zostały rzucone”

Odrzucona
moim babciom
błądzimy bez celu
jakby nas nie było
pogubione zabawki Bytu

roztańczona
w grze istnienia i nieistnienia
jestem tylko szyszką w pysku psa
rzucaną na wiatr

po drugiej stronie
martwe życie
rzuca kości słowami
odrzuca mnie
kamiennym milczeniem

za chwilę
sfinks istnienia
rozgryzie
wszystko

08-09 2013, Biblioteka im.A. Struga, Łódź


lipogram bez „f”

KORZENIE
Marii i Krystynie Kondek
nierzeczywiści ludzie
wykorzeniają się
z rzeczywistości
zapętlają
kluczą
donikąd
plączą się
w pętli
czasu

po wystawie Marii Kondek, Klub Nauczyciela, Łódź, wrzesień 2013

*
Jolanta Miśkiewicz


Biała sadystka (o zimie bez „z”)

Listopad odetchnął od Jesieni,
Poduchy mgieł nie dla niego,
Więc spogląda na białą panią
By spróbować innego, nowego.

Nie wie, że to jest sadystka,
Co uwielbia sopelne łańcuchy
I lodowe okowy niewoli
Układa na śniegowe poduchy.

Męskość skraca do minimum
I ciepełko odbiera snadnie.
Jest piękna ale taka okrutna
Choć w niewinnej bieli jej ładnie.

Listopad nabrał mądrości,
Kiedy nieco późno już było.
Targał lodowe okowy
I wspominał jesienną miłość.
*
Portal społecznościowy (o Facebooku bez „k”)

Pewien portal społecznościowy
Choć nieco dziwne ma miano
Uznaje się za wyrocznię i wierzy
w to, co na nim napisano.

Pani Zet z panem Jot jest;.
Pan Wu panią Be spotwarzył,
Pani Ce wspaniałe dzieło
Wydać chce lub o nim marzy.

Jeden jedzie, inny wraca,
Ten stworzenia wlepia różne,
Albo dziwne wzorozmory
Jajowate lub podłużne.

A portal społecznościowy
Wszystko zniesie, nie jest źle,
Może tylko nocną porą
sam coś pisze na FB.

*

Jan Piotr Iwański


(zima bez „z”)

w śnieg…

śnieg pada
niebo chmurą wisi
sanki już wyciągnięte
stoją w sieni
by biec
na sannę
w śnieg

(facebook bez „k”)

na fejsie…

portale
znajomi
też „dżungla słowna”
tu obnażani jesteśmy
z prywatności
opinie bezimienne
na własne życzenie
tego nie lubię
na fejsie

(przysłowie
„łatwo przyszło,
łatwo poszło”)

***
pokusy wygrane
tęczą świecą
niepokoją
niech tam
a niech tam
zamroczyło się
znów marzę
za tęczą

*
Bronisława Kosmyk

Nie ima się

Nie ima się ciepła, nie ima,
nie wiosna, nie lato, nie jesień,
chłodem okryta, migawki letnie
ogląda we śnie.
Nie lubią jej koty dachowe,
choć bielą pościeli je kusi,
biel ciągnie chłodem, a kotom,
tym kotom, nieciepło być musi.

Dobrej baletnicy

Dobrej baletnicy
nie wadzi brak spódnicy,
przeciwnie, pomaga
ukazać kunszt ciała.

Kto komu

Kto innym dołki kopie,
temu zdołowani
usypać mogą kopczyk….
na nim.

Maj-27-13

Po warsztatach 10 maja.

posted by Agnieszka

***

Krzysztof P Nowak

Pod taboretem kot

męską podejmuje decyzję

stary chodnik poszarpać

czy może kuwetę

zastąpić dzisiaj klapkiem?

Jolanta Miśkiewicz

Dźwięki mojej ulicy

Tiiit, tiiiit, tiuuu, tuu, tuuuuu!

To dźwięki mojej ulicy

jak z koszmarnego snu.

Piiii, truuuuu, dżżżżyt!

Wrrrrr, ziu, ziu, wrrrryt!

Przy tym nie uśnie nikt!

Chlapu, klapu, plt, plt,

ślam, ślam, brzrzrzyt!

Grrrr! Buch i piiiuuuu!

Pip, pip i Wiiuuuuu!

..
Promień szczęścia

Szczęścia promień na palcu

błystni się karatami nadziei,

oczekiwaniem radosnym

w oczach szmaragdem się mieni.

Tak długo, tak zawsze czekałam

tykanie duszę przerażało.

Czasu Twojego dla mnie, ze mną

było niejutro, niewczoraj za mało.

Szczęścia promień na palcu

uciszy wskazówek pośpiech.

Rozmigotaniem radosnym szepcze:

jutro nie będziesz już gościem!

Już nie zapuka tęsknota,

smutek nie przekroczy progu

gdy promień złączy dłonie,

rozstać się już nie mogą.

Szczęścia promień na palcu,

rozsłoneczni śmiech nadziei,

odgrodzi złoświaty ciemne,

noce samotne odmieni.



Anna Banasiak


Wędrówka

Tymoteuszowi Karpowiczowi
jestem chodzącym czasem
płynę w głąb siebie
nie wiem
dokąd zmierzam
błąkam się
bez wskazówek
4-5 IV 2013

..

Maskarada
Edwardowi Hirschowi
Wychodzę z ciała
w przebieralni
kostiumy są pożyczone
włożone na próbę
ręce
ubranie
twarz
należą do obcej osoby
za chwilę
ktoś niewidzialną ręką
zdejmie ze mnie życie
jak zużyty rekwizyt
a ja przestanę być
i zacznę grać
w nowej masce

..

Odlot
Tomaszowi Pułce
Moje ciało
mruczy
jak kot z Cheschire
rozciąga się
mimociągiem
w odlotowym ciągu
lewituje
w wielu moich Ja:
Arrivederci Roma!
..
Stwórca
Jerzemu Harasymowiczowi
Łóżko
fortepian
bęben
tygrys

bębnią myśli
na wieży Babel
w historiach materii
rodzą się nowe słowa
zmieniają rzeczy i ludzi
w zabawie w Boga

Jan Iwański

wiesz?

sam nie wiem
co ze mną
co się dzieje
sprawdzam godzinę
często sprawdzam
może zbyt często
i czekam
wciąż czekam
znów patrzę na rękę
a tam czas płynie
i płynie
i płynie
czy zatrzymać
to miarowe odmierzanie czasu
wciąż nie wiem
też nie wiem
co dzieje się ze mną
a naprawdę
pytam
pytam siebie
czy przyjdziesz
ciągle
tego
nie wiem
a czas płynie

minęło…

bywałem tu
teraz pustką wieje
tylko czasem przejedzie towarowy
za kratką kasa z napisem
„nieczynne od…”
i szyny smutne rdzą płaczą
jeszcze tylko podłoga
z płytek
dziwne bo czysta
bardzo czysta
chyba z nawyku ktoś ją myje
i drzwi skrzypiące z rzadka
prawda
rzadko ktoś wchodzi
tu jeszcze bywa ciepło
i dawny gwar
już nieobecne
to minęło
bezpowrotnie?!

Jola Jaśkiewicz

Poezja lingwistyczna (Pierścionek)

Na serdecznym palcu

w koszyczku diamentowych liści

przywarty tarczą czasu

schował się uśmiech księżyca.

Srebrzystym cekinem tęczy

zasłonił chmury mokrych rzęs

zdrewniałego mojego dzisiaj

i zapóźnionego jutra.

..

Odgłosy mojej ulicy:

Wr, wr, hau – ruda Zośka za bramą

ważność swą ogłasza,

Cif, cif – ciszę lasu sikoreczka zrasza,

Bzz, sss, bzz – grają druty na mokrym semaforze.

Pytasz, czy ja dzisiaj radością zaśpiewam?

Nie wiem.

Może?

Maj-1-13

Po warsztatach 12 kwietnia 2013

posted by Agnieszka

***

Janina Maria Sypniewska

z cyklu: Na ceremonię picia herbaty

W kształcie serca

wypłukany na bałtyckiej plaży twardym piasku
zalśnił bryłką żółtego kwarcu
powitany okrzykiem radości: bursztyn!
pieszczotliwie gładzony z czułością
wzdłuż wyżłobienia
okazał się miniaturą serca
znakiem ówczesnego lata
ze światełkiem w głębi
na wpół przezroczysty
słoneczny kamyk przyturlałam do Łodzi
serdeczności przypomni przypomni

Podaj dalej

świeci słońca odpryskiem
żółtego kwarcu okruch
wykołysany przez Bałtyk
pod nogi się potoczył by go zauważyć
na bursztynowe serduszko modelowany
dotykiem czułym zagnieździł się
przywarł w stuleniu dłoni
całowaniem fal wypolerowany
w łańcuch wzajemnego obdarowania
chciałby mnie włączyć
żarliwie przekonuje:
będę sercem na ręce Twej
w rytmach morza mój puls
czujesz?
podaj podaj
dalej …

Łódź, marzec 2013 r.

Jan Iwański

* * *

przemijanie
zaczyna
dzień urodzenia
pierwsze
niepewne kroki
nieporadne słowa
dorastanie
odkrywanie uczuć i fascynacje
wtedy przemijanie cieszy
później budzi się żal
za mijaniem życia
pojawia się powolna zmiana
nie widać codziennych
nowych zmarszczek
kłopotów ze zdrowiem
zdjęcia są coraz gorsze
i częste milczenie w rozmowach
i rzadkie rad udzielanie
też rezygnacja z marzeń
co wcześniej spać nie dały
odkrywana
łagodność
tolerancja
cierpliwość
w myślach o dzieci troska
a wnuki budzą wzruszenie
dzięki dzieciom i wnukom
to dobre zmiany
dobre
lepsze niż przemijanie


Tarka 1

To zwykły przedmiot kuchenny
Nie używany codziennie.

Ma ścianki z cienkiej blachy,
Nie czuć go żadnym zapachem.

Na palce uważać trzeba,
Ostre otwory ma, chleba

Lub jarzyn głośno rozdrobisz.
Uważaj kiedy to robisz.

Tarka 2

Tak często się zastanawiam
Co ja, naprawdę, wyprawiam.

Wyjmują mnie kiedy trzeba
Zetrzeć coś z warzyw lub chleba

Lub bułki tak bardzo suchej,
Że nawet nie mogę słuchać

Tego co ze mną tu robią.
To nie jest miłą przygodą.

Świt

czekanie
lekki półsen
od zmierzchu
przypływa
odpływa
co chwilę
jeszcze
daleko do
świtu

splątane dłonie
niecierpliwe
wreszcie dotykają
włosów
twarzy
warg
nie spieszą się
jeszcze nieba
nie różowi
brzask

coraz bardziej
ociężałe ruchy ciał
zaczynają żałować
upływu czasu
myśli chcą go zatrzymać
na dłużej
słychać pierwsze ptaki
zaczyna
świtać

łza wymyka się
budzi żal
coraz jaśniej
słońce wygląda nieśmiało
zza horyzontu
za wcześnie nastaje
świt

słychać pieśń cichą
za oknem
ciepła radość
pojawia się w sercu
znów będzie czekanie
na nowy zmierzch
nowy
poranek

nie do wiary
to tęsknota śpiewana
uśmiechnięta
radosna
budzi się nadzieja
na następne
nocą trwanie
następne
świtanie

Jolanta Miśkiewicz

Rozmawiam z ogniem

Rozmawiam z ogniem. Może dlatego, że nie mam z kim? Siedzę w fotelu ustawionym tak, abym widział ekran telewizora, kominek i drzwi wejściowe. Co prawda nie wiem, czy to, że je widzę czemuś służy. Jeśli nawet wejdzie przez nie złodziej i ja go zobaczę to co to zmieni? Nie wstanę. Zabierze telefon nim zdążę wystukać numer i jestem bezbronny. Pozwolę mu wziąć, co chce i nawet się nie ucieszę, jeśli zostawi mi życie. Czemu ono tak uparcie się mnie trzyma? Niczego nie mogę i nikomu nie jestem potrzebny. Siedzę na tym fotelu z pieluchą jak wąsaty, półłysy niemowlak i mogę tylko sięgnąć ręką do stolika na którym mam pilot i telefon. Nie kładą mi tu książek ani gazet. Po co? I tak ich nie przeczytam. Czasem próbuję jedno, drugie słowo, a trzecie rozmywa się jak moje życie. Nie umiem już czytać ani pisać. Zapomniany laptop pokrywa się kurzem na biurku, które omijają przy odkurzaniu kolejne opiekunki. Ciekawe czemu tak łatwo im przejechać miotełką po stole czy telewizorze, a tak trudno sięgnąć do biurka. Może dlatego, że stoi w wygodnej niszy, która kiedyś była dla mnie schronieniem? Teraz już mogę schronić się tylko w siebie, udawać, że mnie nie ma. Wtedy nie maja do mnie pretensji „ojciec ciągle gada, oj, zawraca tata głowę, zaraz, dziadek ciągle czegoś chce”. Milczę więc i patrzę sobie na nich, kiedy jak mrówki biegają wokół swoich ważnych spraw. Ja tez miałem ważne sprawy, które musiałem natychmiast załatwić. Ojciec nie żył, tylko matka „zawracała mi głowę, ciągle czegoś chciała, upominała mnie i gadała”. A teraz ja… Już nie mam ważnych spraw, świat spokojnie obchodzi się beze mnie. Jak to możliwe zastanawiam się często. Wydawało się, że jest tylu ludzi, którzy się beze mnie nie obejdą, tyle rzeczy, które tylko ja mogę zrobić. Teraz oni zostawiają mnie z pilotem i telefonem pod ręką. Właściwie to ani jeden ani drugi nie jest mi już potrzebny. Euro 2012 wychodzi mi wszystkimi porami skóry. Ile można? Kiedyś byłem zagorzałym kibicem. Teraz nie lubię oglądać meczy. Nie mogę podskakiwać i wrzeszczeć „Goooool!!!” Nie bawią mnie już dorosli faceci uganiający się za kawałkiem skóry. Zapominam kto i ile bramek strzelił. To nie jest zabawne. Pozostają wiadomości, które przynoszą wciąż nowe kłótnie i straszne wydarzenia. To nie jest budujące. Nudzi mnie. Filmy tez mnie nudzą. Kiedy chcę obejrzeć kryminał to okazuje się on zabawą w ciuciubabkę i wyścigi samochodowe mafii z policją. Komedie romantyczne to trochę bardziej przykryte porno, w dodatku nie śmieszne. Thrillery są gorsze niż horrory – strzępy ciał i morze krwi. Prawdziwe erotyki też mnie nie zajmują, jestem bezwładny od pasa w dół, to co kiedyś kochało pół Łodzi, a nawet nie chwaląc się dwie trzecie dzisiaj nie panuje nawet nad siusianiem. Po co mi więc pilot? Nie włączam ostatnio telewizora. I telefon też nie jest potrzebny. Starzy poumierali, młodzi nie mają czasu, nikt do mnie nie dzwoni i ja nie mam do kogo. Rozmawiam więc z ogniem. Nigdy się ze mną nie kłóci, nie mówi, że za dużo gadam, spokojnie wysłuchuje moich przemyśleń i wspomnień. Opowiadam mu, jaki byłem samodzielny, silny, młody. Przeżyłem biedę, głód, wojnę. Przeżyłem budowanie własnej firmy i oddanie jej dzieciom i wnukom. Ogień słucha, trzaska potakująco i mruga ze zdziwieniem. On jeden jest zainteresowany tym, co ja mam do powiedzenia. Co widziałem i co przeżyłem. Ostatnio przeżyłem wylew, tylko nadal nie wiem po co i dlaczego go przeżyłem? Może właśnie po to, aby rozmawiać z ogniem, bo z nim też nikt inny nie rozmawia?


Jest ktoś…

Jest ktoś, kogo nie cieszy

Jutrzenki różanopalcej blask

kto nie chciałby się spieszyć…

Alba – to świt, to brzask.

Jest ktoś, kto całować chciałby

przed zorzą jeszcze choć raz.

By nie nadeszła wiele dałby….

Alba – to świt, to brzask.

Jest ktoś, kto w noc się wtula

nim słońce mu powie pas!

Kto żegna się szybko i czule…

Alba – to świt, to brzask.

Jest ktoś, kto nie lubi poranka

i w nocy wpatruje się czas.

Kochanek to i kochanka….

Alba – to świt, to brzask.

Anna Banasiak
dr Hanna Prosnak, Wyobraźnia, uniezwyklenie, naśladownictwo

1.Ulubiony przedmiot opisany zewnętrznie

Czasopies
tacie

serca biją
w pękniętych tarczach
wskazówki rosną
jak słoneczniki
płyną myśli i rzeczy
w plątaninie spraw
spóźnionych
waham się
na łańcuchu powrotów
wierna
jak podwórkowy kundel
pies przychodzi
czas odchodzić

marzec 2013

2. Przedmiot spersonifikowany

Zegar
prababci Stasi
zagracam świat
wszystkim przeszkadzam
psuję się na starość
nie słucham wskazówek
przestawiają mnie
uciszają jak dziecko
porzucona utykam
w przeszłość
ulatuję z pamięci
jak ptak bez skrzydła

15-16 III 2013

3. Czy lepiej się zmieniać, czy przemijać?
a) przemijanie

Pobyt
W.S.Merwinowi

Tam skąd przybywam
słychać tylko ciszę
chodzi się na palcach
w obcym ciele
by nie zbudzić
Echa Chaosu

tam skąd przybywam
wędruje się wiecznie
i nigdy nie powraca

życie wiruje na karuzeli wydarzeń
w pustych spojrzeniach przechodniów
zmienia się jak Sziwa
za szybą
bawię się pobytem
w niebyciu
wybawiam
z bytu
staję się kimś
choć nie ma mnie

b) zmiana
Kukiełki
Małgorzacie Skwarek-Gałęskiej
Stuk puk stuk puk
wychodzą ludzie bez twarzy
patrzą na siebie
grają te same role
jak kukiełki ukryte w pudełkach
stuk puk stuk puk
nie wiadomo kto jest kim
kto się rodzi kto odchodzi
w milczącym kosmosie
istnienie jest śmiechem
wprawianych w ruch marionetek
Bóg nam wszystko policzy
zamknie teatr na klucz
zostaną tylko kukiełki
w pudełkach
swoich lęków

marzec-kwiecień 2013

Luty-23-13

Po warsztatach 15 lutego 2013

posted by Agnieszka

***
W piątek 15 lutego w Miejskiej Bibliotece Publicznej Łódź – Śródmieście przy Andrzeja Struga 14 odbyły się comiesięczne Warsztaty Poetyckie z Cyklu „Agnieszka Battelli zaprasza”, prowadzone przez dr Hannę Prosnak. Uczestniczyły 23 osoby, którym serdecznie dziękuję w imieniu organizatorów.
Poniżej warsztatowe teksty:

Janina Maria Sypniewska

Czym jest dla mnie poezja

JĘZYK POEZJI

Ozdobę codzienności – jedną ze sztuk pięknych – poezję przetwarzającą materię słowa – cechują – wprawdzie zmieniające się częściowo z wiekami – podstawowe właściwości organizowania wypowiedzi słownych t.j.
łączenie słowem – metaforą / porównywaniem, przenośnią, przerzutnią/ obiektów: rzeczy, zjawisk, osób, przyrody i człowieka, Stwórcy i stworzenia.
-Dzięki odkrywaniu i nazywaniu ukrytych powiązań, zależności / in plus, in minus/ współ – czy przeciwdziałań – mało zauważalnych – twórczo dopełnia dookolną rzeczywistość. Tym słówkiem łączącym jest drobiazg – użyty wprost, lub zawarty w domyśle, czyli „jak”.
- Metaforą poezja odkrywa tajemnicę,którą Kant nazwał „Dinge an sich” tj. rzeczą samą w sobie: np. ” Waza z różami” Rainera Marii Rilkego. Wydaje się, że jest to specyficzność poezji.
- Kolejną cechą języka poezji jest zamierzona atrakcyjność szaty słownej jej odmienność od języka informacji technicznej, naukowej itp., więc czerpanie z bogactwa, bujności, niuansów języka polskiego włączając – gdy potrzeba archaizmy, gwarowe nazwy, czy dla ułatwienia i ubarwienia – zwroty z języka potocznego np. nim się obejrzysz, masz ci los, byle do wiosny i td. Atrakcyjne są bez wątpienia onomatopeje i w ogóle dźwięczność, brzmienie wielu słów języka polskiego, których celowe użycie nadaje melodyjność wierszowi.
-Rytm i rym – mniej modne obecnie – nadal dla wielu pozostają ceniona właściwością wypowiedzi poetyckiej, jej ozdobą. W swoim pisaniu staram się zachować rytm oraz stosuję najczęściej t.zw. niepełny rym, aliteracje / moim zdaniem ciekawsze, ukazujące melodyjność naszego języka/.
- Urokiem mowy poetyckiej jest „licentia poetica”. Dopatruję się tegoż w swobodnie stosowanej wszelkiej peronifikacji w tekstach poetyckich.Nie tylko „przemawiają” dźwięczące ze swej natury zjawiska np. wiatr, lecz także „odzywa się” stary trep czy wyszczerbiony nóż, cieszy się potok,wariuje wiosna.
- Obrazy poetyckie wzbogaca odwoływanie się do innych dziedzin sztuki np.muzyki, malarstwa,dzieł literackich itp. osiągnięć myśli ludzkiej…
bo odkrywczy język poetycki poprzez wiersze dokłada swoją cząstkę do poznawania sensu wszystkiego. Nota bene trzeba odpowiedzieć, ze może to być melancholijne stwierdzanie przemijalności, ” marności nad marnościami” czy katastroficzne widzenie rzeczywistości, lub ironia, dystansowanie się obronne przez drwinę.Opowiadam się za Życiem przez duże „Ż”, dostrzegam celowość wydarzeń, świata, przewagę dobra nad złem, czyli trzyma się wiary w Pana Boga. Te fundamentalne nastawienia odzwierciedla poeta w swojej twórczości, a więc wyraża poetycko, charakterystycznym dla siebie obrazowaniem. Każdy ma swój własny styl, o którym Jarosław Iwaszkiewiczem napisał w „Warkoczu jesieni” PIW 1954 r.s.43: ” zostanie po mnie – słuchaj! cyt! dźwięk, który ja tu tylko znam”. Na indywidualny styl składa się wiele:rodzaj metafor, budowa zdań, kompozycja, sposób puentowania itp.Rozmaitość stylistyki – to bogactwo.
- Niebagatelną rolę w języku poetyckim odgrywają także niedopowiedzenia, skróty, sygnalizowanie jekiejś treści poprzez domysł,nikły znak. Służą pobudzeniu wyobraźni czytelnika, do „dynamicznego” odbioru, do współtworzenia wiersza.

Jan Iwański

Poetka
poeta
często postrzegani
„duże dziecko”
porusza się
w świecie baśni
w świecie marzeń
zapisuje
te baśnie
te marzenia
emocjonalnie
czasami to kronika czasów
częściej śpiew
i krzyk
i serca
i duszy
często długie milczenie
dobrze
choć przez chwilę
być poetą
też chciałbym
bardzo

Stefania Hanelt

Czym jest dla mnie poezja.

Dla mnie poezja to jest coś pięknego
Lecz ja nie potrafię opisać tego.
Miewam zaniki w mojej starej głowie
Więc na ten temat bardzo mało powiem.
Gdy czytam wiersze, jestem w innym świecie,
Nic mnie nie boli i w klatce nie gniecie.
Mam wyobraźnię, ze jestem w teatrze.
Inaczej na świat i na ludzi patrzę.
Gdy sama piszę, a wiersz się rymuje,
Wtedy jestem zdrowsza, lepiej się czuję.
Dlatego muszę pisać i rymować,
Bym mogła zdrowie na dłużej zachować.
Pisanie wierszy przyjemność mi sprawia
To w pewnym sensie dla mnie jest zabawa.
Bawię się jak dziecko wymyślam rymy
Tak mi upływają dni i godziny.
Poezję od dziecka ja pokochałam
Swój czas i serce tej pani oddałam.
Dlaczego piszę? – powiem tylko tyle
Ojciec mnie zaraził takim bakcylem.


Anna Banasiak

warsztaty poetyckie: „Istota poezji wg mnie”

Poezja I
Edwardowi Stachurze
Widzę we śnie
Jana Chrzciciela
roztańczonego`
w koronie strachu
rzeka krwi płynie
przez moje ciało
oddzielona od świata
jak kiść winogron
skradziona bogom
tańczę w masce
przed tronem
mojego Króla

Poezja II
tacie
Unoszę się
porastam piórami
bezbronna jak dziecko
uwolniona od siebie
zakrzywiam
czas i przestrzeń
odwracam świat
do góry nogami
płynę w myślach
pochmurna
w krainę mojego dzieciństwa

Poezja III
mamie
Czarny Lód
oddzielający mnie od świata
przeźroczysty jak wzrok Boga
przebijam go każdego dnia
wrzucona w inny wymiar
zamknięta w ciałach dzikich zwierząt
o wielkich oczach i ostrych futrach
nocą kiedy myślę o nas
ten lód topi się
i rozlewa
jak światło
w lepsze jutro

Poezja IV
Julianowi Tuwimowi
ten ptak
totem-ptak
jak Tutenchamon
coś nie taki
ten jego świat
tyle o ile
to tu to tam
ten ptak drewniany
wyrzeźbiony z przemiany
chce odlecieć
od ludzi
z siebie
do mnie
ten ptak totem-ptak
on zawsze był
sobie bogiem

Poezja V
Halinie Poświatowskiej
Ręce ręce
są wszędzie
zamykają mnie
w kamiennej klatce
słów i gestów
tną ten świat
do bólu
życie nie do ogarnięcia
zapala się
do czegoś
do kogoś
i gaśnie

przy Tobie
już nic nie boli
słowa zmieniają się w ptaki
i odlatują
na wolność

Łódź, 18-21.01.2013

Jolanta Miśkiewicz


Proza i poezja

Proza baśniową jest kolacją,

długa podróżą przed snem,

romansem, lekcją, bajokrajem,

zastąpi rogalik i dżem.

Proza jest życia pamiętnikiem

i wyobraźni dokumentem,

codzienna dawką cudoleku,

zwyczajnością i świętem.

Jest realizmem i fantastyką

i mądrej rady mi nie skąpi.

Piszę swoja prozę i sięgam po cudzą

jednak poezji nic nie zastąpi.

Poezja posiłkiem jest z wielu dań

na długo zaspokaja głód.

Kroplami słów na serce skapuje

jak bursztynowy lipomiód.

Czytam ją leniwie, powoli,

liżę jak poziomkowe lody,

cieszę się smakiem wakacji od życia,

zapachem lata i swobody.

Piszę sercem miłość – i słów

buduję skrzącą szklanogórę,

wspinam się na nią na grzbiecie snu,

iluzji otaczam ja murem.

Kary ogier się w księcia zmienia,

ja z żabelki królewną się staję.

Proza nie umie tak słodkoczuło

mówić marzeniobajek.

Nie namaluje studni rozpaczy

ni marosennych strachów tłumu.

W fantazji prozobajecznej

zawsze jest szczypta rozumu.

Poezja jak szczeniak głupiutki

pcha nos do zbolałej duszy

i liże błękitnym ozorem

i szturcha łapą wzruszeń.

Rozepnie hamak tęczy

i smutki w nim ukołysze,

przegoni prozożycie za góry,

sprowadzi leśnociszę.

Smutny los

Złe siostry kwiaty dostają,

maleńkie misiaczki, serduszka

a ja czytam ludziom wiersze,

smutny jest los Poeciuszka.

Gdyby się trafił Valentino

lub choćby zwykły Walenty

i ujrzał we mnie Poetannę

niechby i nie był święty…

By ukochał nad życie Poetysię

a nie straszną Poecillę dostrzegał,

choćby nieświęty i zajęty,

ja uchyliłabym mu nieba.

Niechby był Waldi czyli Ordynat

a dał mi serca skrawek szczery

i karetą w sto koni mnie uwiózł

choćby do pobliskiego skweru…

A tu… złe siostry kwiaty dostają,

maleńkie misiaczki i serduszka,

a ja czytam wiersze i marzę…

Smutny jest los Poeciuszka.

Anna Barbara Każmierczak

ROZMOWA Z POEZJĄ

Śpią wszyscy jeszcze , cisza wokoło i wszędzie ciemno

Za moim oknem ludzie w kolejce stoją po chleb …….

A w owej ciszy – wciąż pusta kartka – leży przede mną ……

Internetowa !!! ….. Do jej produkcji …. nie trzeba drew !

Piszę i dumam , co dziś napisać …. po długiej przerwie …..

Czasami myślę, że już poetą przestałam być …..

Bo nie wystarczy z nimi się spotkać, choćby na plotkach ….

Z Tobą POEZJO … trzeba rozmawiać … i z Tobą żyć ….

Budzić się rano …. z rozkołysanym …. zapachem pieśni …..

Dla Twojej chwały wskrzeszać dzień cały …. warkocze snu ….

Gdy księżyc wzejdzie i noc nadejdzie – Królowo …nie śpij !

Bądź mi jak matka, nie wpadaj z rzadka … i odwiedź znów …

Popatrz, za oknem zziębnięci ludzie …. stoją na wietrze ….

Zjadaczom chleba …. przychylaj nieba – a mnie ….daj moc …

By w każdej chwili życie umilić … sierocie w swetrze …….

Pozwól mi tworzyć, serca otworzyć i w dzień …. i w noc ….

Zajęta sobą … w przyjaźni z Tobą płynę na wietrze ….

Dodaj wigoru …. dodaj koloru rzece mych słów ….

Jesteś mi tlenem , jesteś mym życiem , jesteś powietrzem

Unieś mnie w górę …. ANIELSKIM PIÓREM …. muśnij mnie znów …..

Co chce niech będzie, bądź ze mną wszędzie otul me myśli

Poezją dla mnie …. jest każda wiosna …. i każdy dzień ….

A Ty jak słońce …kwiaty na łące … Ty mi się przyśnij ……

CIEBIE w tytule pozdrawiam czule ….. i NOCO – SEN ….


KRÓLOWA POEZJA

Muzyką słowa powitam Cię czule
W zimie częstować będę wiosną
Z gęstością rymów w wierszu i tytule
Dziwnie mi dźwięczne rymy rosną .
A jeśli jeden poecie wypadnie …..
I niczym welon pochwycisz go w dłonie
Do reszty świata uśmiechnij się ładnie
Już wiesz,że będziesz tylko dla NIEJ !

Agnieszka Battelli

Nie opowiem o miłości

Nie opowiem o miłości,
bez zielonego zapachu tataraku,
odbitego w sennej wodzie.
Nie opowiem o miłości,
bez szmaragdowego smaku wiśni,
tak soczystych jak pocałunki snów,
kładzione świtem na poduszce,
gdzie wciąż widać,
odcisk twojej głowy.
Nie opowiem o miłości bez ciebie.

Styczeń-13-13

Po warsztatach.

posted by Agnieszka

***
11 stycznia w Miejskiej Bibliotece Publicznej im.Andrzeja struga odbyły się po przerwie warsztaty poetyckie z cyklu AGNIESZKA BATTELLI ZAPRASZA, prowadzone przez doktor Hannę Prosnak.Tematem był oksymoron. Jak zwykle poeci prezentowali różne teksty, które znajdują się poniżej. Następne warsztaty 15-go lutego o godzinie 17:15 w Bibliotece przy Andrzeja Struga 14 .
Tematem będzie SYMBOLIZM, a w szczególności istota poezji i języka.uczestnicy zostali zobowiązani do przygotowania
wypowiedzi literackiej poezji lub prozy na temat: istota poezji wg. mnie.
Także mając na uwadze to, że rok 2013 jet Rokiem Tuwima warto przeanalizować poezję Tuwima pod kontem analizy użytych sposobów poezji impresjonistycznej.
A oto teksty z ostatnich warsztatów.

Marta Tarnicka-Dec

Obdarty król
niech stanie za twym progiem wertherowskie dzieciątko
niech Ci się narodzi Anioł
pokój huczny przyniesie
rozśpiewa zadumę
A Nowy Rok
spełni wasze pragnienia wszystkie
i już porzucone nadzieje.
I niech powstanie światło.

Janina Maria Sypniewska

Życzenia życzenia
tak tak
ich czar
od dzieciństwa trwa
wszystko spełnić się może
bylebyś usilnie skupił się proszę!
otwórz szeroko oko
myśl wytrwale głęboko
s e r d e c z n i e
daj na Panie Boże
skutecznie
do wiosny
no i tyle!

Jolanta Miśkiewicz

Biała murzynka

Biała Murzynka

uwięziona wolnością niewoli.

Jawna tajemnica.

Niebyła przeszłość jutra.

Ćma w mroźnym płomieniu

niepoślubionych żon.

Niekochana ukochana

wiruje w ślepym oku

spokojnego cyklonu

martwym życiem.

W piekielnym niebie

zwyczajny cud.

Żyć Twoim życiem

Przy zimnym ogniu miłości się grzeję.

Jestem w piekielnym niebie

wolna przykuta miłością do Ciebie

przywołując odpycham nadzieję.

Mokry wiatr łez mnie owieje

szalona miłością nienawidzę siebie

za to, że żyć nie umiem bez Ciebie

roztapiam się płonąc i kamienieję.

Jak Feniks się odradzam i umieram

w Twej miłości pełnym niedosycie

i każdy dzień z Tobą dla mnie odkryciem.

Suche łzy do dziurawego serca zbieram

dłońmi zmęczonymi w zachwycie

i rodzę się by żyć na nowo Twoim życiem.


Jan Iwański

Nowy Rok

Czarem tańca zaczęty
szampanem
życzeniami
w głębi zal
coś przeminęło
znów będziemy mylić daty
trzynastka trochę niepokoi
niepotrzebnie
przecież dojrzeliśmy
może więcej niż trochę
kiedy zdejmiemy stroje
znów wejdziemy w życie
codzienne życie
a marzenia zostaną
na jutro
na później.

Życzenia

jasnością moc zachwyciła
gwiazd światłem świat zapłonął
życzenia znów uczyniły
że ciepło dusze chłoną.

Agnieszka Battelli

Życzę Ci w Nowym Roku,
by szarość bieli śniegu miasta,
przebiła srebrzystym blaskiem
słów złotoustych,
niczym strzałą amora,
wszystko to,
co piękne w radości,
a i w smutku
i pozostanie w pamięci
na przyszłe lata.

Bronisława Kosmyk

Inne spojrzenie

Cicha noc, tajemna noc
tak długo oczekiwana
noc zadumy, noc refleksji
czemu niesie smutku tyle
zamiast cieszyć – nie wie nikt;
może wiedzieć nie wypada.

Gwiazda mrugająca z nieba
anemicznym blaskiem świeci
zimna, obca i daleka
nie jest zwiastunką nadziei.

Śnieżne płatki pod chmurami
opętane wirowaniem
tańczą swój łabędzi taniec
póki trwa ich krótkie życie
odgórnie zakodowane.

Zgodnie z tradycją co roku
leśne Marie-Antoniny
kładą swe głowy pod topór
choć niczym nie zawiniły.

Karp, królewski – władca wodny
pojmany i udręczony
jak Królowa jednej nocy
ginie.Po to jest stworzony?

Zapłakane buzie dzieci,
którym pewnie nikt nie powie:
-Masz prezent od Mikołaja,
podziękuj Mikołajowi.

Drzwi zamkniętych strzegą zamki,
za drzwiami – wędrowcy
dla których nie ma
w wielu domach ni nakrycia
ni nawet kawałka chleba.

Święta Boże i radosne
cieszyć się, czy może płakać?
I już nie wiem tego sama:
Wigilia to czy nostalgia
na tą jedną noc nam dana?

Zasłuchana w dźwięki Kolęd
żywię w sobie to pragnienie,
by choć raz dostać na gwiazdkę
na ten świat inne spojrzenie.

Październik-28-12

Po warsztatach

posted by Agnieszka

***
Bronisława Kosmyk
.
Aria na wiolonczelę
.
Powiedziała wiolonczela, że
wywiadów nie udziela.
A szkoda, bo powiedzieć
mogłaby niejedno,
sławnych poprzedniczek
będąc bliską krewną,
co jej w duszy gra, gdy śpiewa
kantylenę rzewną
powiedzieć mogłaby, a nie chce
nie wiedzieć dlaczego.
Hołdowali jej wielcy
i nie bez przyczyny,
dla niej Bach wypieścił
najpiękniejsze wersy
muzycznej poezji.
Nie dworował z niej Dworzak,
a z serca potrzeby, wyniósł
na najwyższy szczyt…
wirtuozerii.
Ukochana Lobosa
oddana mu cała
mistrzyni niedościgła
Królowa Bachianas.
Od violi d’amore po da gamba
i to wieki całe
śpiewa, modli się płacze
zachwyca i wzrusza
melodyjnością brzmienia,
modlitewnym łkaniem
jakby chciała powiedzieć:
- Viola Twoja, Panie!
Viola, violetta, violissima
i … wiolonczela wreszcie;
zdaje się, ze mięknie.
- Chcecie wiedzieć co czuję
gdy śpiewam, to powiem.
Głównie czuję… ból w nodze!
Nogę mam tylko jedną,
ciągle na niej stoję,
ale nie narzekam, bo
lubię to co robię.
Nawet na jednej nodze!
.

Jolanta Miśkiewicz
.
Proza i poezja
.
Proza baśniową jest kolacją,
długa podróżą przed snem,
romansem, lekcją, bajokrajem,
zastąpi rogalik i dżem.
.
Proza jest życia pamiętnikiem
i wyobraźni dokumentem,
codzienna dawką cudoleku,
zwyczajnością i świętem.
.
Jest realizmem i fantastyką
i mądrej rady mi nie skąpi.
Piszę swoja prozę i sięgam po cudzą
jednak poezji nic nie zastąpi.
.
Poezja posiłkiem jest z wielu dań
na długo zaspokaja głód.
Kroplami słów na serce skapuje
jak bursztynowy lipomiód.
.
Czytam ją leniwie, powoli,
liżę jak poziomkowe lody,
cieszę się smakiem wakacji od życia,
zapachem lata i swobody.
.
Piszę sercem miłość – i słów
buduję skrzącą szklanogórę,
wspinam się na nią na grzbiecie snu,
iluzji otaczam ja murem.
.
Kary ogier się w księcia zmienia,
ja z żabelki królewną się staję.
Proza nie umie tak słodkoczuło
mówić marzeniobajek.
.
Nie namaluje studni rozpaczy
ni marosennych strachów tłumu.
W fantazji prozobajecznej
zawsze jest szczypta rozumu.
.
Poezja jak szczeniak głupiutki
pcha nos do zbolałej duszy
i liże błękitnym ozorem
i szturcha łapą wzruszeń.
.
Rozepnie hamak tęczy
i smutki w nim ukołysze,
przegoni prozożycie za góry,
sprowadzi leśnociszę.
.
Szalona czarownica

.

Przecież ty masz już pięćdziesiatkę!

Nogi do szpilek masz za ciężkie!

Nie maluj się jak Kleopatra!

Odpuść już sprawy damsko-męskie!

Lepiej poszukaj dobrej pracy,

szaleństwa wybij sobie z głowy,

nie możesz ciągle być bez grosza,

pisanie traktuj jako hobby!

Cygankom zostaw wróżenie,

przestań zajmować się tarotem.

Przecież ty sama nie dajesz rady,

rozejrzyj się za jakimś chłopem!

A ja – szalona czarownica

w szpilkach i kreskach aż do skroni

zgarniam marzenia zachłannie

i wciąż próbuję wiatr dogonić.
.
Agnieszka Battelli
.
Taka miłość się nie zdarza
.
Jej twarz
umalowana przez chodnik,
ubrana w zakrwawioną ziemię z trawnika.
Słowa przechodniów,
nie podnoś jej to kurwa.
Podniósł ją.
Resztki nalewki z jego rąk,
otworzyły jej oczy na miłość.
Czy kocha?
On kocha jej obwisłe brudne piersi.
Kocha ją, gdy zasypia
uwalony na jej ciele.
Koleżanki zazdroszczą
bełkotliwych słów miłości.
Ich mężczyźni umarli
nie dopili ostatniego kieliszka.
One piją samotnie.
Twierdzą,
że taka miłość się nie zdarza.
.
Anna Banasiak
.
Kotka
.
Pani Doktor Hannie Prosnak
.
Uciekający cień boi się samotności
chce się przytulić
szuka ciepła na poduszce
mruczy w ramionach matki
.
w biegu gubię wskazówki
mylę daty i godziny
wykręcam numery
w poczekalni życia
.
plączę się
w niciach wspomnień
w skupieniu tkam każdy dzień
jakby był ostatni
.
samotny cień snuje się po świecie
w poszukiwaniu drugiej połowy
zwija się w kłębek
i znika jak jesienny sen
.

Śmierć
.
Arturowi Fryzowi
.
śni mi się Czarny Anioł
tańczy ze mną beze mnie jest sam
porusza skrzydłami
słyszę jego kroki we mgle
jest wielki jak park
tak wiecznie będzie szedł i śnił
o mnie beze mnie ze mną jak brat
.

Agresja
.
skłócone anioły
walczą ze sobą
rozlewają łzy
widzę krew
na ich wargach
ranią siebie
rozsypują się
w popiół
słowa wbijają się
w pamięć
prowadzą mnie
tam skąd nie ma powrotu

.
Ogień
.
łódzkiemu Wikingowi
.
Języki pieszczot
palą się we mnie
grają z rozkoszy
pieszczą pocałunkami
jeszcze płoną na policzkach
wypełniam się zmysłową muzyką
chcę żeby tak trwał wiecznie
w moich piersiach
lubię być z nim
bez słów
już nigdy
nie pozwolę mu odejść

Wrzesień-9-12

Joanna Jaworska

posted by Agnieszka

***

Marzenie wędkarza

.

Środek nocy ,

budzik dzwoni,

świt w najlepsze jeszcze chrapie,

tylko wędkarz zapalony,

po omacku już gdzieś człapie.

.

Jedzie żwawo nad jezioro,

by się ukryć w gęstych trzcinach,

rzuca spławik,

wzrok wytęża

i wyciąga z wody lina.

.

Co za radość

jest, jest rybka,

potem druga, piąta, szósta,

kto wie ile by wyłowił,

gdyby we śnie nie spadł z łóżka

Wrzesień-9-12

Anna Banasiak

posted by Agnieszka

***

Natura

.

O poranku

w koszyku przemian

mieszają się spóźnione miłości

grzechy i sny

.

czerwień czerń zieleń biel błękit

wszystkie blaski i cienie naszego życia

dojrzewają w słońcu

mruczą jak kot

uciekając przed zmierzchem

Wrzesień-9-12

Anna Banasiak

posted by Agnieszka

***

Lasy

.

zaszumiało

zielonością potajemną

było i nie było

zakwitło w sercu nadzieją

rozwiane przez czas

.

rosło we mnie

niewidzialne dla innych

sięgając gwiazd

a potem ktoś wszystko ściął

i spalił bez powrotu

Wrzesień-9-12

Anna Banasiak

posted by Agnieszka

***

Głowa

.

Pani Doktor Hannie Prosnak

wulkan myśli marzeń i melancholii

faluje fantazyjnie w muzyce Elli Fitzgerald

wypełnia się wspomnieniami z dawnych lat

w melodii ciszy odlatuje jak ognisty wóz Eliasza

.

daleka od zmartwień i zgiełku

wybucha radością

rozlewając lawę uczuć