Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us
Luty-16-14

Po warsztatach – 24 stycznia 2014 r.

posted by Agnieszka

***
21 lutego odbędą się kolejne warsztaty poetyckie z cyklu: Agnieszka Battelli zaprasza, które prowadzi dr Hanna Prosnak. Dzisiaj nadszedł czas publikacji warsztatowych tekstów z 24-go stycznia.

..

Ewa Karaśkiewicz
.
Na wielkiej scenie
spóźnione serce
dogania blask reflektorów
i krzykiem głuszy
zastygłą ciszę dźwięku
w zaklętej przestrzeni
tylko słowo „kocham”
umie pomieścić
spełnione tęsknoty
i zaszklić się
wielością oczu
w kostiumach historii
a jutro
już dziś opuszcza powieki

kurtyna zawsze dzieli
nieruchomo.

***

Mieczysław Gruda
.
Znów mnie zaskoczył
taki sen proroczy
gdy za kurtyną
narodowej sceny
wciąż będziemy widzieć
cyrkowe areny
to bruki uliczne
zmienią się rychło
w sceny polityczne.

***
Joanna Jaworska

.
Śniło mi się, że byłam górą
.
Jak ćmy się trzepocą
sny minionych nocy,
kiedy w ciemności
stawałam się Górą.

A góra jak to góra,
raz jak Giewont we mgle
podobłocznie się nurza,
to wśród różowo wschodzących aniołów
pogodnym jawi się wzgórzem.

Dziś między wronymi chmurami
wulkanem się stałam.
Syczę,
pomrukuję,
topi się twarda skała.
Pulsuje me jądro
i krater we wnętrzu się budzi,
wrze magma
i bucha popiołem na skruszonych ludzi.

Spadł deszcz
i lawę gorącą ostudził
wstał świt
śpiewanie skowronka przywrócił.

**

Sen to scena
.
gdy obłoki tulą moją głowę
a pełnia oświetla poduszkę
bym nie błądziła w zakątkach wspomnień
jest mi dobrze

przygasa blask proscenium
a ja leciutka jak ćma
rozpoczynam grę
spotykam
dawno nie widzianych
kocham
dawno nie kochanych
rozmawiam z umarłymi
odbywam nieplanowane podróże

gdy kur zapieje pobudkę
i opadnie kurtyna przebudzenia
nie chcę opuszczać sennej sceny

na bis pozwólcie mi
dalej śnić marzenia

***

Jola Jaśkiewicz
.
Śniło mi się ,że byłam górą.

Śniło mi się, że byłam górą.
Kryształowa.
Niezmącona światłem latarni.
Bladozielone oczy
mętniały serca porywem.

Śniło mi się, że byłam górą
nad nami,
nad tobą, nad sobą.
Rozmydlona w bańce powietrza
niedostatkiem chwili.

Schowana w jej głębie,
jak w kołysce skalnej
rozłupana
do wzięcia brudnymi łapami.
Przetrwam na gzymsie ciszy.

..

Sen, to scena

.
Sen,to
opuszczona kurtyna
na scenę dzisiejszego wczoraj
przydusza słońce,
trzęsie bólem.
Nieraz – za krótka.

Scena, to sen
przy otwartej kurtynie,
to cichy
szept
słonych kropli
niebieskich motyli.

****

Izabella Michalak

.
Sen to scena
.

Aktorami nocnych ról stajemy się we śnie

przywdziewamy różne maski na ulotnej scenie

gramy co napisze wyobraźnia

lub w podświadomości tkwi

nawet czasem gdy nie chcemy o złych rzeczach śnić

przeżywamy jak na jawie spektakl życia we mgle

by o świcie powrócić kiedy teatr minie.

***

Żyłam z głową w chmurach z utęsknieniem patrząc w dół

piękna i strzelista byłam a świat miałam u swych stóp

w samotność chłodu odziana zapatrzona w bezkres pejzażu

blaskiem wschodu słońca grzana bez namiętnych dni i żaru

nietykalna, w samotności zostawiona

wiatr jedynie mógł mnie porwać chwytając w ramiona.

***

Anna Banasiak

.
1.Sen to scena
Zakręty
poetce Magdzie Cybulskiej
kręci się wszystko kręci
zakratowane pamięcią
rozkręca na życiowym torze
wychodzi z ciemności przed kurtynę
zderza z rzeczywistością
dokąd zmierzamy skąd powracamy
w zakręconym pędzie po nicość
rozdwajają się
sztuczne szczęki
w śmiesznych szkieletach
które pomyliły w tańcu życie ze śmiercią
głos znajomy a jednak nie nasz
ściszony w maszynowym miszmaszu
kręcą się ciała i spojrzenia
puste i nieobecne
w papierowej pantomimie
ktoś jest kogoś nie ma
ktoś gra o życie
dokąd to wszystko zmierza
zniekształcone nieludzkim śmiechem nadludzi
w galaktyce tabletów i tabloidów
nas już nie ma jakbyśmy nigdy nie istnieli
wykręcamy się od końca
na wszystkie możliwe sposoby

XI 2013-I 2014
.

2.Śniło mi się, że jestem górą
Mamie
wyrastam
ponad ten świat
to boli
nie dorastam
do życia

tańczę jak Herodiada między ścianami snów
zakleszczona w kolczastych klatkach bloków
migocą kocie oczy w kominach czasu
wykrzywione słowa i twarze
brzęczą jak szerszenie
pomniejszają przestrzeń górują nade mną
korytarz płonie w czerwonych czarno-żółtych kokonach
schody dzieciństwa unoszą mnie poza istnienie
rzeczywistość jak zgubione buty przerasta mnie
nie mogę zawiązać sznurowadeł
skrzypienie drzwi zabija ciszę
zatrzaskuje przeszłość

***

Marta Tarnicka-Dec

.
Góra

Śniło mi się że jestem górą
wiał wiatr
czułem go na sobie
rozłożyłem ręce jak stoki
wiatr nie zachwiał mną
Jestem gorą
i jestem mocny.

Śniło mi się że jestem górą
moje stoki porosły drzewami
leżał śnieg
i nie czułem żadnego ciężaru
ani zimna
Jestem górą
i jestem wolny

Śniło mi się że jestem górą
mam silna wolę – trwać
nic mnie nie złamie
pod niczym się nie ugnę
Jestem górą
i budzę respekt
na górze mieszka Bóg.

***

Jan Iwański
.

teatr we śnie

przez pamięć
przelatują słowa
obrazy sprzed lat
zwykle we śnie
wielu nie spamiętałem
czy pamiętać co odeszło
mówią – „w siną dal”?
ale one wracają
i słowa i obrazy
ze mną w tle
zwykle ciemną nocą
w snach
i tylko ze mną na scenie
na scenie z kurtyną
kurtyną snu
mam moją scenę
moją kurtynę
mój teatr
moje sny
mam

***

Joanna Kanicka

.
Sen to scena
Dla Ewy K.
Budzenie pamięci
sen sceny z premiery
Primadonna w rozśpiewaniu
tancerka wśród tremy

Zew uśpionych pragnień
zakwitł w rannym półśnie
Na policzku całus
na poduszce róże

Łódź, 16. 01. 2014 r..

.

***

Śniło mi się, że byłam górą. Zakłopotanie.
Jestem uwięziona, ale cudowność
lekka głowa w chmurach.

Coś mnie muska, coś mnie kłuje.
Znajome stwory wciąż chodzą po mnie.
Nie mogę mówić, ni protestować.

Nawet uroki Czarnego Stawu
ze szczytem Rysów nie niosą ulgi.
Ostre kamienie ranią mi stopy.

Najgorsze noce bo na stojąco.
W dzień czuję raki dziesięciozębne
czekany, haki, śruby i kije.

Coś na mnie pada, ktoś stale szepce
wzdycha, gramoli się po mej ręce.
Nie mogę pomóc, choć wszystko proste.

Budzę się nagle, to psotny kotek.

Łódź, 17. 01. 2014 r

.

Grać czy żyć

W teatrze życia nie ma prób
Każde zdarzenie słowo gest
Nie wróci już w następnej scenie
Rodzi historię – afisz zszedł

Choć ilość aktów niewiadoma
Nie ważne kiedy zdobisz się
Wiosną jesienią tak bez pauz
Zimą kolejne style grasz

Czy wolno wpadać w próżnię tam
gdzie dramat przerósł wyobraźnię
Co powie na to Anioł Stróż
jeśli odmówisz trudnych ról

Grać czy żyć

w zwyczajnym życiu
nadzwyczajnie

dopóty spektakl trwa

Łódź, 30.03.2013r.

***

Bronisława Kosmyk

.

Śniło mi się

Śniło mi się, że byłam górą
wysoka gorą, z wierzchołkiem w chmurach
daleką od przyziemnych spraw.
Śniło mi się, że byłam w niebie,
anielskich skrzydeł słyszałam szelest
ponad błękitem wtulonym w mgłę.
Gdyby nie nagłe przebudzenie
zostałabym tam, jako Mont Ciel.
We śnie niekiedy zdarzają się cuda,
sen jest teatrem żywych zjaw,
zasypiam zatem, może się uda
ziemskie korzenie zapuścić w niebie,
zostawić w dole to całe zło.
Nim zbledną gwiazdy niebieskich ramp
wznieść się nad siebie…
by zdążyć na ostatni akt,
postawić stopę na nieba scenie
grać, grać sama siebie,
po czasy nasze. Żegnam! Adieu!

***
Janina Maria Sypniewska

z cyklu: POGODNE RYMY /rymy niny/

Nawet mi się nie śniło

chyba zgodnie ze skromna posturą
nawet mi się nie śniło
być górą
bym wyniosłością szczyciła się na wierzchołku
wszak jestem szare piórko
co by nie powiedzieć – kurką
znam tylko swoje podwórko
pazurkiem grzebię ziemię
może niecoś wydłubię dla siebie
wyłaź – no robaku!
ha! wijesz się ze strachu
w pokarmowym łańcuchu
oto górowanie na kurzą modłę
jednak ni z tego ni z owego
raz mi się naśniło
jakobym stała się górą dumną
/próżność zabawna
bo karykaturalna/
och och ho ho ! – że niby co?
coś podobnego! gołą? grecką nimfą?!
śmiechy niestety
niemożliwe – z punktu klęska
skąd tyle mięsa?
pomijając różne detale nie nie wcale
więc na siłę wymyśliłam
wiem już wiem: kaptur olbrzymi naciągnę
z ostrym czubkiem aż kole oko
sterczy jak dzieci malują górę wysoką
z wnętrzem w którym
kryta schowam się cała bez udawania żem nimfa
by nie było mi ciemno
są dwie dziurki nade mną
gdy wspiąć się zdołasz
popatrzysz dokoła
i o to w końcu pewnie chodzi
na wszystko co byle jakie co ludzi łudzi
spojrzeć z góry
razem z Wami
by wespół było nam miło
prawdaż Drodzy
śniło mi się śniło…

Łódź, styczeń 2014 r.

***
Jolanta Miśkiewicz

.

Górą wyrosłam

Jeszcze wczoraj

byłam beztwoją doliną

rozciągałam się leniwie

po horyzont bycia.

Falowałam jednostajnie

zapachem łąk myśli

wolnością wolna

przestrzeni niczyjej.

Dziś górą wyrosłam

Twojego jestem. Wartko

po moich stokach

biegną strumienie słów.

Włosy jodeł wiatrem

czeszę dla Ciebie.

Nie spytam zaczekam

jestem cierpliwa.

Górą wyrosłam

Twoim słońcem.

Żyje Tobą mną

we mnie Tobie.

.

Sen to scena

Kończy się spektakl dnia,

zasunęłam kurtynę powiek,

lecz przedstawienie trwa

w sennym śnie o Tobie.

Przychodzi czarna pora,

wiruje obrotowa scena.

Teatr jednego aktora.

Widowni już nie ma.

Maska zdjęta i maska

spod maski się wyłania.

Od wieczora do brzasku

sen gra akt przetrwania.

Świtem kurtyna powiek

znów w górę się unosi.

Łzą albo niesłowem

trwa spektakl za grosik.

Życie to scena

kiedy dnia nie ma

i sen to scena

gdy nocy nie ma.

***

Agnieszka Battelli

.
Łoskot kurtyny,
świetlisty żar
sceny.
Spadam w otchłań
kanału.
Orkiestra grzmi,
a mój sen,
zamyka kurtyna świtu.
I nic nie pamiętam
i pamiętam wszystko.
I nie wiem czy chcę,
czy nie.
Pamiętać?
Jak?
Nie pamiętane.