Subscribe to Poetika – Portal Poetycki – Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki
Technorati
del.icio.us

***

22-go stycznia 2016 roku podczas warsztatów poetyckich prowadzonych przez dr Hannę Prosnak w przyjaznej czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Andrzeja Struga w Łodzi odbył się mini konkurs poetycki z wybranym mottem Haliny Poświatowskiej, pt; „Inspiracje poetyckie Haliny Poświatowskiej”.

W konkursie udział wzięli:

Anna Banasiak, Joanna Kanicka,Bronisława Kosmyk, Jan Szałowski, Janina Sypniewska,Marta Tarnicka – Dec,                  Jolanta Wołosińska.

Komisja w składzie: Hanna Prosnak, Anna Kowal, Agnieszka Battelli uzgodniła co następuje:

-miejsce pierwsze otrzymała Pani Joanna Kanicka za wiersz ” *** ” ,,Ja nie chcę mijać”

- miejsce drugie  otrzymał Pan Jan Szałowski za wiersz „Sól ziemi białej i zielonej”

- miejsce trzecie otrzymała Pani Anna Banasiak za wiersz ” Ja nie chcę mijać”

.

Laureatom serdecznie gratuluję.  Poniżej nagrodzone teksty.

.

Miejsce pierwsze – Joanna Kanicka

,,Ja nie chcę mijać”

***

,,drzazga mojej wyobraźni

czasem zapala się od słowa

a czasem od zapachu soli”

.

światło mojej obecności przerywa nagle znajomy

zapach zbożowej kawy dźwięk melodii kiedy

,,lecą z drzewa jak dawniej kasztany”

szum zimowych liści za

oknem wyobraźni

przedwiośnie obrazów sprzed lat

strumienie mknących postaci

tęsknię do ich poetyki uśmiechów min i gestów

,,Ja nie chcę mijać”

jestem w śnie ulotnym stąpam w migotliwym

morzu ulic które chcę zatrzymać które chcę objąć

lśniące w pamięci miasto

biorąc moc oddechu gaszę ,,drzazgę mojej wyobraźni”

zanurzając się w życiu

wracam

.

Łódź, 27. 12. 2015 r.   Joanna Kanicka

*****

Miejsce drugie- Jan Szałowski

.

Sól ziemi białej i zielonej

.

„drzazga mojej wyobraźni

czasem zapala się od słowa

a czasem od zapachu soli”

 

Halina Poświatowska

 

.

Zrywam się z łoża wbrew mej woli

solniczka mojej wyobraźni

dyszy resztkami sił późnego poranka

zaklejone dziurki nie dostarczają podniet

.

A świat za kotarami życia

domaga się przeczesania łanów zbóż

otwarcia worków pełnych mąki

by dostarczyć paliwa do oczekującej soli

.

Pora zamknąć księgę życzeń

i zakupić księgę pragnień

księgę decyzji nieodwracalnych

oczyszczam otwory solniczki

 

 

.

czwartek, 21 stycznia A.D. 2016 12:45

*****

Miejsce trzecie – Pani Anna Banasiak

.

Ja nie chcę mijać

 

w wiecznych odlotach

na wspiętych skrzydłach

jesteśmy bardziej bliscy

sobie i ziemi

.

Kubinowi

.

Moje skrzydła

uderzyły w świat

który nie istnieje

przestrzeń płonie

pokój niepokoi

jak ognista pustynia

wybuchają barwy

czas zatrzymał obrazy

w pętli bez powrotów

z fal niebytu

wynurzyły się dłonie – ptaki

żółte zegaro – głowy

zamknęły mnie

w swoim bycie

.

.

powracam tam

oddaję

klucze i tozsamość

zabieram

swoje skrzydła

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

Niesłusznie zapomniana rocznica – manifest Rady Regencyjnej

.

Siódmego października 1918 roku, pięć tygodni przed przyjętym później Dniem Niepodległości, Rada Regencyjna Królestwa Polskiego w wydanym manifeście zapowiedziała utworzenie niepodległego państwa polskiego. Rozwiązała też Radę stanu złożoną ze 110 posłów, która funkcjonowała od kwietnia 1918 roku oraz zapowiedziała powołanie rządu międzypartyjnego i rozpisanie wyborów do Sejmu. Oczekując na przejęcie całkowitej władzy z rąk niemieckiego i austriackiego okupanta Rada Regencyjna organizowała administrację cywilną, służbę bezpieczeństwa i wojsko. Wówczas w Polsce jedyną zorganizowaną i umundurowaną siłą zbrojną był pięciotysięczny korpus utworzony w 1917 roku z przyzwolenia Niemców. Rada Regencyjna odebrała dowództwo nad nim niemieckiemu generał-gubernatorowi Hansowi von Beselerowi i powierzyła je generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu, późniejszemu pierwszemu szefowi Sztabu Generalnego Odrodzonej Polski. To posunięcie umożliwiło dalszą rozbudowę Polskiej Siły Zbrojnej, która w ten sposób stała się pierwszym zalążkiem wojska polskiego w kraju. Podjęto akcję werbunkową, która w samej tylko Łodzi dala kilkuset ochotników.

.

Warto przy tym wiedzieć, że Rada Miejska w Łodzi zdecydowanie popierała Radę Regencyjną i jej posunięcia, co wyraziła w rezolucji z 5 listopada. Nawet wieści o utworzeniu rządu ludowego w Lublinie z Ignacym Daszyńskim na czele, które dotarły do Łodzi 8 listopada, nie wpłynęły na zmianę układu sił w Łodzi. Zarząd Miasta do końca uznawał wyłączną zwierzchność Rady Regencyjnej, aż do jej samorozwiązania 14 listopada  1918 roku.

.

Opisane powyżej fakty miały bez wątpienia fundamentalne znaczenie dla późniejszego listopadowego upadku panowania niemieckiego w Kongresówce, zwłaszcza że Niemcy na tym terenie w garnizonach posiadali łącznie 80 tysięcy wojska. Tymczasem dla większości Polaków istnienie i działalność Rady Regencyjnej jest wielką białą plamą. Nic w tym dziwnego, albowiem ani w Polsce międzywojennej, od  roku 1926 zdominowanej przez piłsudczyków, ani tym bardziej za rządów komunistycznych, ani nawet później nie przywiązywano oficjalnie wagi do manifestu Rady Regencyjnej z 7 października. Jej trzyosobowy skład był bowiem zdecydowanie konserwatywny. Złożona zaś była Rada z arcybiskupa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego, księcia Zdzisława Lubomirskiego, ówczesnego prezydenta Warszawy, i prawnika, hrabiego Józefa Ostrowskiego.

Z tych trzech postaci szczególna rolę odegrał, tak wówczas, jak i w 1920 roku, arcybiskup Aleksander Kakowski. Urodzony w 1862 roku, mając 23 lata uzyskał we Włoszech doktorat prawa kanonicznego, a rok później w Warszawie otrzymał święcenia kapłańskie. W latach 1910-1913 był rektorem Akademii Duchownej w Petersburgu, zaś w 1913 roku został arcybiskupem warszawskim. W latach wojny światowej bywał w Łodzi. W czasie niemieckiej okupacji wojskowej Kongresówki zachowywał się powściągliwie i nawet w liście pasterskim z 30 lipca 1915 roku zakazał duchowieństwu wszelkiej działalności politycznej, ale gdy potem część społeczeństwa przystąpiła do organizowania życia publicznego, arcybiskup zalecił współdziałanie w tych pracach, zwłaszcza w radach i dozorach szkolnych. Miał więc początkowo raczej negatywny stosunek do okupantów, ale postawa jego uległa zmianie pod wpływem wypadków rewolucyjnych w Rosji. Jego list pasterski z 16 kwietnia 1917 roku utrzymany był w duchu współpracy duchowieństwa z władzami. Gdy zaś na skutek nastrojów rewolucyjnych płynących z Rosji, zarówno władze okupacyjne jak i pewne grupy społeczeństwa polskiego dążyły do wzajemnego porozumienia, doszło 12 października 1917 roku do utworzenia Rady Regencyjnej, do której pod wpływem innych biskupów wszedł Aleksander Kakowski, jako przedstawiciel hierarchii kościelnej. Na wniosek arcybiskupa członkowie Rady Regencyjnej postanowili pracować honorowo, zrzekając się wyznaczonej pensji. W przełomowych dniach listopada 1918 roku najdłużej w łonie Rady Regencyjnej opierał się przekazaniu władzy zwierzchniej Józefowi Piłsudskiemu, uważając, że może ją przejąć dopiero sejm ustawodawczy.

.

Dla zrozumienia głębokiego patriotyzmu arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego – a od 1919 roku kardynała – w okresie najazdu bolszewickiego, warte przytoczenia są fragmenty listu wysłanego 9 lipca 1920 roku do duchowieństwa w sprawie wykonywania obowiązków obywatelskich. Kardynał Kakowski polecał, aby ‘wiernych zachęcać z ambon i na zebraniach, do wypełnienia zaleceń zawartych w odezwie generała Hallera, aby propagować usilniej kupowanie pożyczki Odrodzenia Polski, aby tworzyć we wszystkich parafiach, głównie na prowincji, komitety parafialne opieki nad rodzinami walczących na froncie rodaków’. Zezwalał także, aby w tej wyjątkowej sytuacji ludność wiejska wykonywała w niedzielę prace w polu o ile tylko wcześniej tego dnia uczestniczyła we Mszy Świętej. Swoją drogą ciekawe, ilu dzisiejszych polityków oskarżyłoby kardynała o ‘mieszanie się do polityki’, choć przecież polityka to działanie dla dobra wspólnego.

.

Dla lepszego zrozumienia przełomowego dla tamtych dni znaczenia manifestu Rady Regencyjnej załączam pełną jego treść poniżej, albowiem w obecnych czasach, czasach polityki egoistycznej i nie zważającej na dobro Narodu i Państwa, nabiera on dodatkowego dziejowego znaczenia.

.

Jan Szałowski

Październik-7-15

Manifest Rady Regencyjnej do narodu polskiego

posted by Agnieszka

***

Manifest Rady Regencyjnej do narodu polskiego

.

Wielka godzina, na którą cały Naród Polski czekał z upragnieniem, już wybija.

Zbliża się pokój a wraz z nim ziszczenie nigdy nie przedawnionych dążeń Narodu Polskiego do zupełnej niepodległości.

W tej godzinie wola Narodu Polskiego jest jasna, stanowcza i jednomyślna.

Odczuwając tę wolę i na niej opierając to wezwanie, stajemy na  podstawie ogólnych zasad pokojowych, ogłoszonych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, a obecnie przyjętych przez świat cały jako podstawa do urządzenia nowego współżycia narodów.

W stosunku do Polski zasady te prowadzą do utworzenia niepodległego państwa, obejmującego wszystkie ziemie polskie, z dostępem do morza, z polityczną i gospodarczą niezależnością, jako też z terytorialną nienaruszalnością, co przez traktaty międzynarodowe zagwarantowanym będzie.

Aby ten program ziścić, musi Naród Polski stanąć jako mąż jeden i wytężyć wszystkie siły, by jego wola została zrozumiana i uznana przez świat cały.

.

W tym celu stanowimy:

1. Radę Stanu rozwiązać,

2. Powołać zaraz rząd, złożony z przedstawicieli najszerszych warstw Narodu i kierunków politycznych,

3. Włożyć na ten rząd obowiązek wypracowania wspólnie z przedstawicielami grup politycznych ustawy wyborczej do Sejmu polskiego, opartej na szerokich zasadach demokratycznych, i ustawę tę najpóźniej w ciągu miesiąca do zatwierdzenia i ogłoszenia Radzie Regencyjnej przedstawić,

4. Sejm niezwłocznie potem zwołać i poddać jego postanowieniu dalsze urządzenie władzy zwierzchniej państwowej, w której ręce Rada Regencyjna, zgodnie ze złożoną przysięgą, władzę swoją ma złożyć.

.

Polacy!

Obecnie już losy nasze w znacznej mierze w naszych spoczywają rękach. Okażmy się godnymi tych potężnych nadziei, które z górą przez wiek żywili wśród ucisku i niedoli ojcowie nasi. Niech zamilknie wszystko, co nas wzajemnie dzielić może, a niech zabrzmi jeden wielki głos: Polska Zjednoczona Niepodległa!

 

.

Warszawa, 7 października 1918 r.

Styczeń-22-14

Zimowe wiersze- Jan Szałowski

posted by Agnieszka

***

Szadź i minigradzik piszą dni kolejne,
Niechaj płatki śniegu wrócą do życia,
Niechaj radość dni zimowych pisze się
Zwykłym zwyczajem każdej zimy – bielą

Styczeń-21-14

Jan Szałowski

posted by Agnieszka

***
Wiersza to ja nie napiszę,
na pewno nie napiszę,
ale prozą zdradzę,
że jeżdżenie na łyżwach
po ulicy zakończyło się całkiem sporą blizną,
którą nosić będę do końca swoich dni.
Szczegółów nie zdradzę
i wiersza nie napiszę.
A kysz, a kysz!!!!

Grudzień-20-13

Po warsztatach 13-go grudnia.

posted by Agnieszka

***
Jak zwykle po warsztatowe teksty.

.

Jan Szałowski

W czterowersie zaklęta

Jak zwykle zamówiła pizzę
W mikrofali odgrzała naleśniki
Wypiła herbatę ekspresową
A książka kucharska stoi i czeka.
.
Anna Banasiak

1.Zima-złodziejka
Re-cykling

Paulowi Celanowi

pod śniegiem
życie idzie pod rękę ze śmiercią
zdejmują ubrania
ściągają z siebie role
zasypane nieistnieniem
tańczą jak cienie w cyklonie bieli
na linie oddzielającej TU od TAM
-w każdej chwili mogą spaść i zasypać ten świat
parodiują wszystko w maskach
zaśnieżonych od zmarszczek
nie mogą ich zdjąć
-choć im nie do twarzy
ciągnie ich coś w białą nicość…
pod śniegiem
życie ciągle plącze się ze śmiercią
w tańcu zasypały już ciało
zmęczone byciem
na pokaz
okradają czas
z przemijania
przykrywają
wyblakłym prześcieradłem
niepamięci
recyklują
mnie
.
2.Samotność książki nigdy nieprzeczytanej

Obcość
Joannie
w wypożyczonym życiu
nigdy nie byłam sobą
odkładałam istnienie na później

ludzie czytali w moich myślach
oddychali ciężko
jak zdziczałe zwierzęta
zamknięte w swoich światach
ich głosy grzęzły w głębi przeszłości
rozdrapywały wspomnienia

zaszywali mnie w sierści
zarzucali siecią spojrzeń
oplatali pajęczyną ponurych myśli
bałam się słów ostrych jak noże

nikt nie otworzył mojego Ja
ktoś kiedyś zgubił klucze
i tak już zostało

nie mogę zamknąć tamtego rozdziału
rozpisać wszystkiego od nowa
zaczytać się
w alfabecie

XI-XII Litera Cafe, Łódź

.

Bronisława Kosmyk

Nie do wzięcia

Coraz krótszy dzień
czasu coraz mniej
zmierzch przedwczesny
rozpościera szara mgłę.
Zewsząd ciągnie ziąb,
może przespać porę złą
choć nagie drzewa
nie zaszumią kołysanki
bo, skąd liście wziąć?

Nie przyjdzie panicz w saniach
nawet we śnie,
z pańskim gestem
nie zapyta: – co nam jest?
Takie czasy,
krótkiej kołdry nie wystarczy
na okrycie wszystkich serc.

Słońca mniej – niż na lekarstwo
anemiczne truchtem drepcze
jakby chciało za nieboskłon
schować się czymprędzej.
Pejzaż, jak w piosence.

Zabrałaś nam wszystko:
ciepło, kolory, zapachy,
a w zamian co, dobrodziejko?
Topniejące śniegu zaspy?
Bez łaski, miła . Bez łaski!
Niedogrzani ciepłomani
czekamy na zmianę aury,
ty za swoje przewinienia
doświadczysz losu Marzanny.
Popłyniesz do morza
tu – nam niepotrzebna,
Panno śnieżna, nieszczęsna,
Panno nie do wzięcia!

.
Jola Jaśkiewicz

(stylizacja wiersza Daniela Naborowskiego „NA OCZY KRÓLEWNY ANGIELSKIEJ, KTÓRA BYŁA ZA FRYDERYKIEM, FALCGRAFEM REŃSKIM,. OBRANYM KRÓLEM CZESKIM”)

Samotność książki nigdy nieprzeczytanej

Nie płacz.

Twej duszy, gdy kupiono cię na wsze ziemskie kraje
mądrość lotnego autora harde prawa daje.
Nie litery krętymi słowami pisane
lecz akcje soczyste, pikantnym tekstem skrajane,
których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno,
gdy duszą niewidziane zmysłem pałające różno.
One, twą podporą, pięknem niewidzianym.
Niebu, woalem słodkiej rozkoszy prześliczną aurę przydają.
Kto chce zdusić twoje wdzięki,
zabrać tęsknotę,
widząc ciebie
stojącą w biblioteczce
zakurzoną,
bokiem.?
Czy, to pastwią się tak nad sercy ludzkimi surowie
zazdrośni twojego wdzięku sami Bogowie?
Porzuć smutek,
uwierz swej wartości
tyle dobra masz w sobie, ładu i radości.
Przecież, wszystko zamyka się w jednym – książka- słowie.
Kto nie czyta książek ma mroczną pustkę w głowie.
To nie ty, samotnością masz się biedzić
tylko ten nieszczęśnik, co ciągle przed telewizorem siedzi.

Zima złodziejka

Była mroźna, zaciszna noc.
Z kłębiastego, chmurzastego wora
na zamarzniętą skorupę ziemi
opadały cichutko
małe złodziejki ciepłego jutra.
W ospałym menuecie nocy
obejmowały się koronkowymi łapkami,
puchową krynoliną skrywały ślady sennej jesieni,
wspinały się na ławeczki, murki,
kradły dzień latarni.
Niektóre, na zamarzniętych ramionach drzew
oczekiwały świtu.
Inne, bałwaniły się na placach, alejkach,
przeganiane wiatrem rozplatały skłębione piórka ptaków,
właziły pod sierść polującym kotom
albo…
przyczajone na jesiennie wyfryzowanych krzewach
łapały oddech nocnych przechodniów i chowały go
w diamentowych zaspach.

A potem….
zmęczone
tuliły się
do żelaznych parkanów.

XII/2013

.
Agnieszka Battelli

Zima złodziejka.

Ukradła mi pocałunki,
ukradła ławeczkę
w parku,
gdy księżyc na niebie
i słowik.
Targuję się ze złodziejką
o odrobinę ciepła,
dla ramion w szalu
i stóp bosych.
Nie słucha.
Mówi,
że to lato jej kradnie
płatki śniegu
i lustro lodu.
Złodziejka niepokorna,
skazana na recydywę,
powraca co roku.

.
Bal.
(samotność książki nigdy nie przeczytanej)

Na sali balowej
niczym Rusałki płynące,
na fali snów przebogatych,
suknie z perkali,
owiane zapachem płatków róż.
Ona oczy mruży
i czeka na słowa żarliwe,
o ustach karminowych
smakujących,
jak świeże wiśnie.
Stoję samotnie,
a ty sięgasz tam,
gdzie słowa zwyczajne
o prostych sprawach
bez marzeń
o miłości wielkiej i pięknej.
Znów czekam
na ciebie,
że sięgniesz
po słowa piękne,
które noszę w sobie
dla ciebie.
Czekam,
aż przerwiesz moją samotność,
książki,
nigdy nie przeczytanej.

Łódź, 13 grudnia 2013 r.

..

Jolanta Miśkiewicz.

.
Biała złodziejka

Ech, zimo, biała złodziejko,
skradłaś kwiaty wiośnie.
W twym tchnieniu, czarodziejko
ogród bajkowy na szkle rośnie.

Miękką podłożyłaś poduszkę
pod plecy zmęczonej duszy.
Serce skradłaś i puchem
ślady próbujesz zaprószyć.

Ech, zimo otulista
białą jesteś szachrajką.
Przy kominku skrą błyszczystą
mamisz mnie śnieżną bajką.

Za szybą jesteś śliczna
w kruczonocnych włosach,
białolica i romantyczna,
gwiezdna, kochaniem radosna.

Kopciuszkom dajesz baśnie,
jednak gdy kur zapieje
iskrą marzeń zgaśniesz
najbielsza ze złodziejek.

Ech, zimo, biała złodziejko
skradłaś sny kopciuszka…
Oszukańcza i czarodziejska
śliczna, kłamliwa wróżka.

Nieprzeczytana książka

Zapomniana pośród książek
tysiąca,
nieprzejrzana, nawet nie rozcięta,
stara panna wśród wybranych
tomów…
Może była już w pisaniu przeklęta?

Może pisał ja piórem połamanym
anioł strącony w wieczną ciemność
słysząc trzepot skrzydeł
zamkniętych
co prosiły o litość nadaremno.

Zapomniana, nieczytana, niczyja,
niekupiona, pogardzona, dziewicza,
kartki blisko do siebie przytulone
nie powiedzą, tajemniczo milczą.

Czemu właśnie ona nie ma
szczęścia?
Może los ją napisał za późno?
Choć bogate i piękne miała wnętrze
o czytanie błagała na próżno.

Do innych wyciągały się ręce,
inne śmiały się kartek szelestem
a ona prosiła i płakała,
powtarzała: dla ciebie jestem….

Nie przeczytał jej czytelnik wybrany
i nie zabrał do przytulnego domu,
za późno została napisana
i wyżalić się biedna nie ma komu.

Nieczytana, zapomniana, samotna
pośród książek i ludzi tysięcy,
choć tak chciała by ją tuliły
z miłością czytelnika ręce.

Grudzień-14-12

Jan Szałowski

posted by Agnieszka

***
O jedno słowo za daleko

.
Wspominam dziś przyjaciela
O nie, nie zginął, żyje z dala
Tam w Ameryce dokąd wielu
Za lepszym chlebem wyjechało
.
To miał być tylko taki niedługi
Poza Ojczyzną dla chleba pobyt
Lecz nie wyliczył perfidii czasu
Która dopadła go w rok następny
.
Po co tam jechał z dala od siebie
Nie widział u nas głodowego marszu
Co go pędziło daleko od siebie
Jakie to słowo przeklęte padło
.
Dlaczego wcześniej puszkę Pandory
Ot tak bez sensu otworzył kiedyś
W przestrzeni cenzurą objętej ścisłą
Po co wyrzekł to słowo: ‘Katyń’?

.

13 grudnia 2012 roku 19:15

Kwiecień-8-11

Jan Szałowski

posted by Agnieszka

***

.
„ukradziona rocznica”
.
dziesiątego kwietnia w środku dwudziestolecia które miało trwać
zaledwie kilka kilometrów od naroczy we wtorek po wielkanocy
osiemdziesiąt zaledwie dwa lata później w sobotę w przeddzień
niedzieli miłosierdzia te dwie zupełnie niepodobne do siebie daty
.
zaślubiny początek wspólnej długiej drogi moich rodziców i koniec
życia lecha i marii oraz tak wielu w oktawie tego samego święta
skradziona rodzinna rocznica przez nieoczekiwane dopełnienie
tego samego dnia pamięci katynia o którym nie milczała moja matka
.
naród ta wielka federacja rodzin zawładnęła dniem z mej rodziny
i nie krzyczę wiem jaka jest struktura miłości i wiem czym ojczyzna
tak zostanie zatem przedziwny splot detalu i całości w obrazie pamięci
i muszę pogodzić się z tym splotem który niekoniecznie przesłania
.
[poniedziałek, 12 kwietnia 23:05]

Jan Szałowski

Maj-31-10

Jan Szałowski – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

Przeczekać deszcze doczekać czerwca
czasu nie tracić na zbyteczne rzeczy

Pomyśleć o tym co za dni ileś-tam-dziesiąt
zdarzyć się może po zachodzie słońca

Zaniedbać Siedlecką lecz żyć Centauro
i pędzić żywot wart ileś-tam-talarów …

Maj-30-10

Jan Szałowski – CENTAURO

posted by Agnieszka

***

* * *
.
Deszcz płacze nieoczekiwanie
poznawszy moje myśli
.
Groźne pomruki wbrew mej woli
zatrzymują moje stopy
.
Mokra ściana rozbita na drobiny
oddziela nieoczekiwanie
.
To dzieje się dzisiaj ale przypomina
listopadowe środowe popołudnie
.
Rozczesuję smugi zniechęcenia
otwieram drzwi mimo deszczu
.
Chleb powszedni zakupiony wczoraj
a wyjście dzisiejsze nieodzowne
.
Przeskakując kałuże zniechęcenia
idę do Ciebie aby prosić o Nią
.

niedziela 30 maja 15:45