Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us

Blog Archives

Październik-7-13

„Mater Verbi” dla Janysta

posted by Agnieszka

***

21 września Janusz Janyst otrzymał w Częstochowie z rąk redaktora naczelnego tygodnika „Niedziela”, ks. infułata Ireneusza Skubisia, medal „Mater Verbi” za publicystykę w prasie katolickiej.
W zakresie prasy katolickiej Janyst jest stałym współpracownikiem „Niedzieli” i „Aspektu Polskiego”, zamieszczał też artykuły w „Źródle”.

Czcigodnemu Laureatowi składam serdeczne gratulacje Agnieszka Battelli.

Październik-17-12

JANUSZ JANYST

posted by Agnieszka

***
O Kraju naszym
.
Poetów ci u nas dostatek i ukazuje się wiele zbiorków poezji autorów różnych generacji. Jaka jest treść wierszy i jakie są zastosowane w nich środki warsztatowe? Jak by to powiedzieć… Zdarza się, że treść trudno sprecyzować a środki są prawie żadne, bo dziś poezja może być odrobiną prozy podzieloną na wersy.
.
Ale bywa całkiem inaczej i chyba tym bardziej należy docenić to, co nie jest zwykłym „poetyckim” pustosłowiem. Ostatnio wpadł mi w ręce wydany przez bełchatowską oficynę „PAPIERówka” w cyklu Moja szuflada tomik Jana Piotra Iwańskiego. Autor, niebędący już młodzieńcem, urodził się w Zwoleniu a łodzianinem został z wyboru. Jest absolwentem Politechniki Łódzkiej, pracował zawodowo jako inżynier oraz nauczyciel. Wiersze pisze od czasów licealnych. Teraz związany jest z grupami literackimi Akant oraz Centauro.
Tomik, zatytułowany Mój Kraj obejmuje prawie sześćdziesiąt utworów. Wszystkie utrzymane są w tradycyjnej konwencji rymowanej i urytmizowanej, z ilością sylab w wersie w od ośmiu do kilkunastu. Lektura, od pierwszego, tytułowego wiersza aż do ostatniego, ani na chwilę nie powoduje redukcji uwagi i jakiegoś „wyłączenia się”. Bo też nie ma tu miejsca na słowną „watę” i stwarzanie pozoru myśli. W pięknych, lirycznych strofach, w każdym wypadku zawarte jest istotne przesłanie, wykraczające poza eksponowanie li tylko własnego „ja”. Tematykę w ogromnej mierze można określić jako historyczną i patriotyczną (Najświętsza wartość, ten dom – Ojczyzna), co zapewne wśród naszych intelektualnych pseudoelit (obrazowanszcziny, używając określenia Aleksandra Sołżenicyna) od razu musi pozostawić ten zbiór poza kręgiem zainteresowania.
Iwański powraca w jakimś momencie do wojennej partyzantki i Powstania Warszawskiego, głównie jednak przygląda się powojennym dziejom Polski (Zapamiętajcie wy, co myślicie/ Że już sprzedani jesteśmy wszyscy/ Strachem ni krzywda nas nie kupicie/ Wyrośnie tylko kwiat nienawiści). Pisze o peerelowskiej biedzie, zniewoleniu, o różnych niemożnościach związanych z tamtym czasem i choć zauważa nierzadką przecież wtedy kolaborację z reżimem, mocno też zaznacza solidarność w oporze i buncie. Przywołuje lata osiemdziesiąte, stan wojenny oraz to, co nastąpiło później (Tobie pokoleń rzesze oddały/ Całe swe życia, zdrowie, majątki/ Byle, choć okruch z Ciebie ocalić/ Byle do Twego dożyć początku).
Oczywiście, w Moim Kraju nie brak refleksji jak najbardziej osobistych, intymnych, wyrażających się np. w ukazaniu tęsknoty za bezpowrotnie utraconym dzieciństwem, za ukochaną scenerią wiejską. Pojawia się zarazem uważne i jakże ciepłe spojrzenie na pojedynczego człowieka (choćby w wierszu U schyłku… poświęconym staruszce, w strofach związanych z dziećmi). Ale z drugiej strony znalazły się w antologii utwory dotykające bardziej uniwersalnej, ogólnej problematyki, traktujące o ludzkości czy też cywilizacji (Może kiedyś nie zniszczy Ziemi umęczonej/ Może dorośnie wreszcie do swej miary Człowiek).
Poeta daleki jest od szukania formalnych (formalistycznych) efektów werbalnych. I może poprzez to okazuje się tym bardziej bliski, znużonemu przecież niejednokrotnie takimi poczynaniami, czytelnikowi.
.
JANUSZ JANYST

***

Impresariat Muzeum Miasta Łodzi zaprasza do Sali Lustrzanej Muzeum (ul. Ogrodowa 15) na promocję wydanej przez ASTRĘ książki Janusza Janysta pt. Łódzka strefa Polihymnii. Z zapisków bywalca.

Autor – dziennikarz i recenzent muzyczny – znany jest łodzianom z prowadzenia koncertów, m.in. w kościele św. Mateusza i Muzeum Miasta Łodzi. Przez wiele lat pisał recenzje i artykuły do „Dziennika Łódzkiego”, „Gazety Wyborczej”, „Kalejdoskopu”, „Odgłosów”, ostatnio też „Piotrkowskiej 104”. Stale współpracuje z „Tyglem Kultury”, „Kulturą i Biznesem”, „Aspektem Polskim”, „Niedzielą”. Jest wykładowcą łódzkiej Akademii Muzycznej.

Łódzka strefa Polihymnii dotyczy życia muzycznego naszego miasta w ostatnich latach. Janyst przypomina koncerty, spektakle, festiwale, konkursy kompozytorskie, ale dotyka też spraw ogólniejszych – awangardy i stylu narodowego w muzyce, sacrum, związków muzyki z malarstwem, jazzu.

Podczas promocji wystąpi, działający w Łodzi od niedawna, jazzowy Typhoon String Quartet (Marta Pawłowska, Agata Zamirska – skrzypce, Martyna Susek – altówka, Marta Kotaszewska – wiolonczela). Spotkanie odbędzie się 10 października (w środę) o godz. 18. Poprowadzi je Agnieszka Battelli z grupy literackiej „Centauro”. Wstęp wolny.

Maj-11-12

Janusz Janyst – Wieczór z Pawłem Kuleczką

posted by Agnieszka

***
Wieczór z Pawłem Kuleczką
.

W Bałuckim Ośrodku Kultury „Rondo” odbył się wieczór autorski Pawła Kuleczki, połączony z promocją jego – wydanego przez „Rondo” właśnie – zeszytu poetyckiego „Wstęp czyli Chili”.
.
Paweł Kuleczka ukończył studia w Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi. Dał się poznać na estradach – nie tylko krajowych – jako śpiewający aktor, skrzypek, pianista. W reżyserowanych nieraz przez siebie spektaklach wykorzystywał własne teksty oraz muzykę. Od wielu lat związany jest z grupą literacką „Centauro”. Ma na swym koncie I nagrodę (za wiersz „Bal”) w konkursie literackim zorganizowanym pod patronatem Urzędu Miasta Łodzi. Wśród jego licznych form aktywności znalazło się również miejsce na pełnienie funkcji organisty kościelnego.
„Wstęp czyli Chili” zawiera 40 drobnych utworów poetyckich, w których Kuleczka dotyka różnych aspektów rzeczywistości. Dominują wszakże spostrzeżenia i refleksje egzystencjalne. Mają one charakter ogólny (i nie znam tego „co na mnie czeka”/ i nie wiem kiedy wypowiem „amen”), ale też wiążą się z relacjami międzyludzkimi (samotność towarzyszy twórcom/ com niekiedy odczuł), funkcjonowaniem w świecie zawodowym (uparcie tworzę „image”, „postać”), dotyczą tego, co w życiu prywatnym najważniejsze (znajdujemy/ w swych ramionach/ siebie…/ na zawsze). Nie wszystkie wiersze są tematycznie poważne. Poza tymi, w których autor „rozlicza się” z losem, w których dotyka bliskiej mu sfery sztuki, są też żartobliwe drobiazgi, jak choćby zamykająca antologię „Legenda powstania nazw rzeczek/strug-strumieni łódzkich”.
Twórca nie ma już złudzeń co do tego, że wchodzi w jesień życia. Jednak jego, przejawiający się m.in. właśnie w ujętym w formę poetycką pisarstwie, optymizm każe mu traktować ten okres nie tylko jako porę rozliczeń i podsumowań, ale i czas uśmiechu oraz, co równie ważne, nowych planów.
Wspomniany wieczór autorski miał wyjątkowo atrakcyjną formę. Kuleczka nie tylko recytował teksty z wydanego tomiku i zawartych w brulionach „zapasów” – także śpiewał oraz grał (ze swingowym zacięciem) na skrzypcach wraz z towarzyszącymi mu muzykami z Kapeli Bałuckiej: gitarzystą Czesławem Grąckim i akordeonistą Ryszardem Ściburem. Śpiewała też gościnnie Romualda Thomsen.
Janusz Janyst

Kwiecień-5-12

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***
Limeryk, którym Janusz Janyst zwyciężył w konkursie poetyckim zorganizowanym prez Małgorzatę Skwarek-Gałęską w Cafe pod Atlasami 4 kwietnia 2012 r.
.
Warto być choć czasami
w Cafe pod Atlasami
Zapewne, kolego
zapytasz, dlaczego
Bo tu nie jesteśmy sami

Marzec-7-12

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***
Kuleczka
.
Limeryk napisany podczas wieczoru autorskiego Pawła Kuleczki w ośrodku Kultury „Rondo” 3 marca 2012 r.:
.

Gdy się produkuje Kuleczka
Zaraz idzie w górę poprzeczka
Za piosenki i wiersze
Cenią go gremia szersze
A kocha Ela – cud dzieweczka

Luty-8-12

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

Celebryci
.
Chyba każdy potrzebuje jakichś autorytetów. Każdy – bez względu na wiek, poglądy, wykształcenie i status społeczny. Także bez względu na uprawiany zawód. Zauważmy, że w każdej profesji wskazać można na mistrza, będącego właśnie autorytetem, oraz adeptów, którzy terminując wzorują się na nim. Oczywiście, kto inny okaże się autorytetem dla początkującego aktora, reżysera, poety, a kto inny dla, dajmy na to, raczkującego dopiero w swym specyficznym fachu kieszonkowca czy włamywacza, bo przecież autorytety nie są zarezerwowane wyłącznie dla społecznie akceptowanych rejonów ludzkiej działalności.
Wiara w autorytety powoduje, że – jak napisał kiedyś Lew Tołstoj – nawet ich błędy przyjmowane są za wzorce.
Bywają, co prawda, „wolnomyśliciele” kwestionujący wszelakie autorytety i głoszący, że należy je odrzucać, dyskredytować, ale podejrzewam, że w gruncie rzeczy oni sami chcieliby zająć ich miejsce.
Skoro autorytety potrafią oddziaływać na mentalność i zachowanie ludzi, to już krok tylko do wykorzystania takich cieszących się zaufaniem postaci do określonych celów praktycznych, na przykład politycznych. Polegać to może na prowokowaniu ich do publicznego zabierania głosu w celu poparcia jakiegoś polityka, programu partii, ideologii, choćby nawet ów polityk, program lub ideologia zupełnie na to nie zasługiwały. Ale rolę „pożytecznego idioty” – by użyć określenia Lenina – spełnić może także ktoś, kto w swojej własnej dziedzinie ma uznany dorobek, natomiast w innych kwestiach jest naiwny jak dziecko, albo też zwyczajnie głupi. Czyż i dzisiaj nie obserwujemy takiego zjawiska?
Dla obecnych czasów charakterystyczne jest jeszcze coś innego. Za sprawą mediów narodziła się „instytucja” tzw. celebrytów, a więc autorytetów z gruntu fałszywych, wykreowanych sztucznie, które nie legitymują się jakimikolwiek znaczącymi osiągnięciami na żadnym polu. Celebryci, reprezentujący nierzadko tandetny przemysł rozrywkowy, znani są z tego, że są znani. Sami nie muszą się na czymkolwiek znać, co nie przeszkadza im jednak wypowiadać się na każdy możliwy temat. Żywi się tymi banalnymi w istocie, często wręcz trywialnymi osobnikami kolorowa prasa plotkarska, potrzebni są reklamie, za którą stoi biznes, no i – jakże by inaczej – politycznym „cetnrom dowodzenia”, bo znakomicie nadają się do wciskania w umysły młodych głównie, bezkrytycznych odbiorców pożądanych ideologicznie treści, budowania światopoglądowych stereotypów, nie mówiąc o ośmieszaniu politycznych przeciwników, które to działanie jest popularnym u nas chwytem w walce politycznej. Nad celebrytami pracują zazwyczaj specjaliści od PR, którzy dopracowują ich wizerunek, instruują, jak się zachować, co powiedzieć, dbają, by pokazując się na ekranie, czy udzielając wywiadów właściwie odegrali swą „rolę”, nie przekraczając ram poprawności politycznej. Nie trzeba dodawać, że „wypadnięcie” z takiej roli poprzez przekroczenie nakreślonych ram postępowania jest równoznaczne z zakończeniem kariery celebryty. Celebryty, czy może raczej kogoś na kształt, pardon …tresowanej małpy?
.
Janusz Janyst

Grudzień-13-11

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***
Strofy wiary i nadziei

.
Nakładem GS Media ukazał się kolejny tomik poetycki Zdzisława Szczepaniaka zatytułowany „Na progu nadziei…”.
Autor jest znanym łódzkim dziennikarzem, publicystą, przez prawie całe życie zawodowe związanym z „Dziennikiem Łódzkim”. W stanie wojennym był internowany. Dziś na emeryturze – publikuje w periodykach. Jest także pisarzem mającym w dorobku liczne opowiadania, cztery tomy reportaży, scenariusze filmowe etc. Kolejną dziedzinę twórczości stanowi poezja – zarówno adresowana do dzieci, jak i dorosłych, by wspomnieć choćby o wydanych niedawno „Podziemnych ptakach”.
„Na progu nadziei…” składa się z dwóch części, obejmujących po kilkanaście wierszy. Pierwsza, „Przebudzenie”, dotyczy „sytuacji granicznej” związanej z przeczuwaną w ciężkiej chorobie śmiercią (wczoraj powiedziałem rodzinie/ że niedługo wyjeżdżam/ zaczęli krzyczeć/ żebym ich nie zostawiał). Myśl o nieuniknionym końcu doczesnej wędrówki prowokuje do życiowego bilansu, rodzi strach a zarazem nadzieję skierowaną na to, co po tamtej stronie.
W części drugiej – „Panie, nie jestem godzien…” poeta próbuje intymnej rozmowy z Bogiem. Analizuje kształt swojej wiary, dawniej słabej, i własnej myśli, która kiedyś była silna, niezależna i wątpiąca, lecz w momencie, gdy czas zdaje się zamykać, nabiera pokory, przygotowując do przejścia na drugą stronę (chyba pójdę bez lęku przez ten słynny tunel/ ciemność zostanie za mną/ razem z tym czym żyłem).
Strofy Szczepaniaka – zauważyć warto, że w dużej części rymowane, bowiem autor nie waha się stosować konwencji niezbyt dzisiaj „modnej” – mają charakter wypowiedzi na wskroś osobistej, nasyconej emocją. Poprzez to, że dotykają spraw ostatecznych i w gruncie rzeczy dla każdego fundamentalnych, nie tylko poruszają, ale i prowokują do egzystencjalnych rozrachunków.
Wydany starannie tomik wzbogacony został artystycznymi fotogramami autorstwa poety.
.
Janusz Janyst

Październik-11-11

JANUSZ JANYST

posted by Agnieszka

***
Sekrety „teatralnej machiny”
.
.
Teatr, będący wykreowanym przez artystów światem fikcyjnym, związany jest w naszej tradycji ze sceną znajdującą się w przystosowanym do prezentacji budynku. Miłośników teatru powinny zainteresować wydane nie tak dawno przez WIST, a poświęcone właśnie architektoniczno-technicznej bazie scenicznych działań, dwie książki inż. Jerzego Gumińskiego: „Przemijają lata, zostają teatry” oraz „Porozmawiajmy o technologii teatru”.
.
– Teatr to precyzyjna i skomplikowana machina, w której każdy element jest ważny i każdy decyduje o sprawnym funkcjonowaniu całości – pisze autor, znany jako twórca wielu projektów z zakresu technologii sceny, oświetlenia, napędów urządzeń scenicznych a także programów techniczno-funkcjonalnych dla placówek krajowych i zagranicznych. Pełniąc funkcje dyrektorskie kierował realizacją inwestycji technicznych, jak i samą budową licznych obiektów przeznaczonych na cele kulturalne. Wyposażał je w nowoczesne urządzenia, zaś w dawnych budowlach zastępował nimi technologie przestarzałe, osiągając najwyższe standardy europejskie dzięki własnym pomysłom, często na wskroś oryginalnym rozwiązaniom prototypowym.
W swoim czasie był założycielem Przedsiębiorstwa Specjalistycznego „Teatr”, które skupiło wybitnych fachowców – ludzi będących zresztą nie tylko specjalistami od projektowania, konstruowania i budowania, ale autentycznymi pasjonatami traktującymi swą pracę jako wielkie wyzwanie, życiową przygodę a zarazem misję służenia sztuce myślą techniczną.
Na początku kariery zawodowej Gumiński związał się z budową Teatru Wielkiego w Łodzi, niegdyś jednego z najnowocześniejszych obiektów w Polsce, po II wojnie światowej największej w naszym kraju inwestycji teatralnej, zaprojektowanej i zrealizowanej od podstaw. Pierwsza z wymienionych książek rozpoczyna się od omówienia przebiegu tej budowy i zaprojektowanych dla Teatru Wielkiego rozwiązań technicznych. Na następnych stronicach naświetlone zostało to, co łączyło się ze wznoszeniem Teatrów Muzycznych w Gdyni, Łodzi, Opera Nova w Bydgoszczy, Kieleckiego Centrum Kultury oraz wyposażaniem bądź modernizacją dziesięciu innych gmachów. Opisy ilustrowane są zdjęciami, także planszami przedstawiającymi m.in. technologię poszczególnych scen. Dopełnienie stanowią rozdziały dotyczące krajowych konkursów architektonicznych, działalności projektantów i wykonawców.
Druga z sygnalizowanych prac – jak poprzednia, będąca książką w pełni komunikatywną w treści, bo adresowaną do wszystkich zainteresowanych szeroko pojętą tematyką teatralną – stawia w centrum uwagi już konkretne urządzenia techniczne. We wstępie autor zauważa: – pogodzenie indywidualnych projektów architektonicznych z technologią, która zapewni dobre funkcjonowanie obiektu, wymaga za każdym razem innych, oryginalnych, nieraz innowacyjnych rozwiązań. Teatr bowiem nie znosi sztampy również w rozwiązaniach technologicznych.
Prezentując skomplikowaną, teatralną maszynerię, Gumiński przybliża laikom współczesne osiągnięcia w tej dziedzinie, włącznie z najnowszą aparaturą cyfrową. Koncentruje się na tym, co mieści się w obrębie sceny i widowni, nie pomija wszakże parametrów i wyposażenia sal prób, garderób, pomieszczeń obsługi technicznej, magazynów, pracowni, warsztatów. Teatr pokazany od zaplecza, od środka, ujawnia niejeden swój sekret. Obie książki, spełniające kryteria dobrze pojętego popularyzatorstwa, godne są polecenia również dlatego, że wydane zostały w atrakcyjnej formie albumowej.
.
JANUSZ JANYST

Wrzesień-12-11

Janusz Janyst

posted by Agnieszka

***

Wiersze o przyrodzie i przemijaniu
.

Kolejny arkusz poetycki Magdaleny Cybulskiej wydany przez Bałucki Ośrodek Kultury „Rondo” nosi tytuł „Lato mirabelek”. Autorka, z wykształcenia biolog, jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (niedawno obroniła pracę doktorską). Jako poetka debiutowała w czasach licealnych publikacją w szkolnym tomiku poetyckim. Jej utwory ukazywały się następnie w kilku almanachach pokonkursowych, były też drukowane w czasopismach „Akant”, „Arterie”, „Kalejdoskop”, „Tygiel Kultury”. Cybulska została laureatką około dwudziestu konkursów poetyckich – w tym roku zdobyła I nagrodę w konkursie zorganizowanym przez Grupę Literacką „Centauro”.
Najnowszy zbiór obejmuje 31 wierszy. Tak jak w wydanym wcześniej „Życiu zapisanym na kartkach” mamy tu na ogół do czynienia z liryką „głosu bezosobowego”, bowiem nieczęsto pojawia się pierwsza osoba liczby pojedynczej. Autorka „maluje” w swych utworach przyrodę, krajobraz wiejski, „bohaterami” czyni rośliny, drzewa, owady, ptaki, przydrożny krzyż, zapomniane kapliczki, opuszczoną chałupę, nieczynny młyn, ale też kilkoro starych ludzi, mieszkańców wsi. Narracja poetycka nosi cechy kontemplacyjne, afirmatywne, tchnie spokojem. Fascynacja detalem nie wyklucza refleksji egzystencjalnej („człowiek jest niczym kamyk/ wrzucony do stawu życia/ zostawia kręgi na wodzie/ potem tafla staje się idealnie gładka”). Wczucie się w rytm przyrody, na który składa się umieranie, implikuje mocne zaznaczenie świadomości przemijania. W tym dopiero kontekście przychodzi myśl o szczęściu („szczęście to jedna chwila/ gdy świat jest taki/ jaki być powinien/ krajobraz nie wymaga poprawek”).
Szlachetność formalna – rozmaitość i subtelność zastosowanych przez poetkę środków językowych sprawiają, że czyta się te wiersze tyleż z satysfakcją intelektualną, co estetyczną.
.
Janusz Janyst