Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us
Grudzień-20-13

Po warsztatach 13-go grudnia.

posted by Agnieszka

***
Jak zwykle po warsztatowe teksty.

.

Jan Szałowski

W czterowersie zaklęta

Jak zwykle zamówiła pizzę
W mikrofali odgrzała naleśniki
Wypiła herbatę ekspresową
A książka kucharska stoi i czeka.
.
Anna Banasiak

1.Zima-złodziejka
Re-cykling

Paulowi Celanowi

pod śniegiem
życie idzie pod rękę ze śmiercią
zdejmują ubrania
ściągają z siebie role
zasypane nieistnieniem
tańczą jak cienie w cyklonie bieli
na linie oddzielającej TU od TAM
-w każdej chwili mogą spaść i zasypać ten świat
parodiują wszystko w maskach
zaśnieżonych od zmarszczek
nie mogą ich zdjąć
-choć im nie do twarzy
ciągnie ich coś w białą nicość…
pod śniegiem
życie ciągle plącze się ze śmiercią
w tańcu zasypały już ciało
zmęczone byciem
na pokaz
okradają czas
z przemijania
przykrywają
wyblakłym prześcieradłem
niepamięci
recyklują
mnie
.
2.Samotność książki nigdy nieprzeczytanej

Obcość
Joannie
w wypożyczonym życiu
nigdy nie byłam sobą
odkładałam istnienie na później

ludzie czytali w moich myślach
oddychali ciężko
jak zdziczałe zwierzęta
zamknięte w swoich światach
ich głosy grzęzły w głębi przeszłości
rozdrapywały wspomnienia

zaszywali mnie w sierści
zarzucali siecią spojrzeń
oplatali pajęczyną ponurych myśli
bałam się słów ostrych jak noże

nikt nie otworzył mojego Ja
ktoś kiedyś zgubił klucze
i tak już zostało

nie mogę zamknąć tamtego rozdziału
rozpisać wszystkiego od nowa
zaczytać się
w alfabecie

XI-XII Litera Cafe, Łódź

.

Bronisława Kosmyk

Nie do wzięcia

Coraz krótszy dzień
czasu coraz mniej
zmierzch przedwczesny
rozpościera szara mgłę.
Zewsząd ciągnie ziąb,
może przespać porę złą
choć nagie drzewa
nie zaszumią kołysanki
bo, skąd liście wziąć?

Nie przyjdzie panicz w saniach
nawet we śnie,
z pańskim gestem
nie zapyta: – co nam jest?
Takie czasy,
krótkiej kołdry nie wystarczy
na okrycie wszystkich serc.

Słońca mniej – niż na lekarstwo
anemiczne truchtem drepcze
jakby chciało za nieboskłon
schować się czymprędzej.
Pejzaż, jak w piosence.

Zabrałaś nam wszystko:
ciepło, kolory, zapachy,
a w zamian co, dobrodziejko?
Topniejące śniegu zaspy?
Bez łaski, miła . Bez łaski!
Niedogrzani ciepłomani
czekamy na zmianę aury,
ty za swoje przewinienia
doświadczysz losu Marzanny.
Popłyniesz do morza
tu – nam niepotrzebna,
Panno śnieżna, nieszczęsna,
Panno nie do wzięcia!

.
Jola Jaśkiewicz

(stylizacja wiersza Daniela Naborowskiego „NA OCZY KRÓLEWNY ANGIELSKIEJ, KTÓRA BYŁA ZA FRYDERYKIEM, FALCGRAFEM REŃSKIM,. OBRANYM KRÓLEM CZESKIM”)

Samotność książki nigdy nieprzeczytanej

Nie płacz.

Twej duszy, gdy kupiono cię na wsze ziemskie kraje
mądrość lotnego autora harde prawa daje.
Nie litery krętymi słowami pisane
lecz akcje soczyste, pikantnym tekstem skrajane,
których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno,
gdy duszą niewidziane zmysłem pałające różno.
One, twą podporą, pięknem niewidzianym.
Niebu, woalem słodkiej rozkoszy prześliczną aurę przydają.
Kto chce zdusić twoje wdzięki,
zabrać tęsknotę,
widząc ciebie
stojącą w biblioteczce
zakurzoną,
bokiem.?
Czy, to pastwią się tak nad sercy ludzkimi surowie
zazdrośni twojego wdzięku sami Bogowie?
Porzuć smutek,
uwierz swej wartości
tyle dobra masz w sobie, ładu i radości.
Przecież, wszystko zamyka się w jednym – książka- słowie.
Kto nie czyta książek ma mroczną pustkę w głowie.
To nie ty, samotnością masz się biedzić
tylko ten nieszczęśnik, co ciągle przed telewizorem siedzi.

Zima złodziejka

Była mroźna, zaciszna noc.
Z kłębiastego, chmurzastego wora
na zamarzniętą skorupę ziemi
opadały cichutko
małe złodziejki ciepłego jutra.
W ospałym menuecie nocy
obejmowały się koronkowymi łapkami,
puchową krynoliną skrywały ślady sennej jesieni,
wspinały się na ławeczki, murki,
kradły dzień latarni.
Niektóre, na zamarzniętych ramionach drzew
oczekiwały świtu.
Inne, bałwaniły się na placach, alejkach,
przeganiane wiatrem rozplatały skłębione piórka ptaków,
właziły pod sierść polującym kotom
albo…
przyczajone na jesiennie wyfryzowanych krzewach
łapały oddech nocnych przechodniów i chowały go
w diamentowych zaspach.

A potem….
zmęczone
tuliły się
do żelaznych parkanów.

XII/2013

.
Agnieszka Battelli

Zima złodziejka.

Ukradła mi pocałunki,
ukradła ławeczkę
w parku,
gdy księżyc na niebie
i słowik.
Targuję się ze złodziejką
o odrobinę ciepła,
dla ramion w szalu
i stóp bosych.
Nie słucha.
Mówi,
że to lato jej kradnie
płatki śniegu
i lustro lodu.
Złodziejka niepokorna,
skazana na recydywę,
powraca co roku.

.
Bal.
(samotność książki nigdy nie przeczytanej)

Na sali balowej
niczym Rusałki płynące,
na fali snów przebogatych,
suknie z perkali,
owiane zapachem płatków róż.
Ona oczy mruży
i czeka na słowa żarliwe,
o ustach karminowych
smakujących,
jak świeże wiśnie.
Stoję samotnie,
a ty sięgasz tam,
gdzie słowa zwyczajne
o prostych sprawach
bez marzeń
o miłości wielkiej i pięknej.
Znów czekam
na ciebie,
że sięgniesz
po słowa piękne,
które noszę w sobie
dla ciebie.
Czekam,
aż przerwiesz moją samotność,
książki,
nigdy nie przeczytanej.

Łódź, 13 grudnia 2013 r.

..

Jolanta Miśkiewicz.

.
Biała złodziejka

Ech, zimo, biała złodziejko,
skradłaś kwiaty wiośnie.
W twym tchnieniu, czarodziejko
ogród bajkowy na szkle rośnie.

Miękką podłożyłaś poduszkę
pod plecy zmęczonej duszy.
Serce skradłaś i puchem
ślady próbujesz zaprószyć.

Ech, zimo otulista
białą jesteś szachrajką.
Przy kominku skrą błyszczystą
mamisz mnie śnieżną bajką.

Za szybą jesteś śliczna
w kruczonocnych włosach,
białolica i romantyczna,
gwiezdna, kochaniem radosna.

Kopciuszkom dajesz baśnie,
jednak gdy kur zapieje
iskrą marzeń zgaśniesz
najbielsza ze złodziejek.

Ech, zimo, biała złodziejko
skradłaś sny kopciuszka…
Oszukańcza i czarodziejska
śliczna, kłamliwa wróżka.

Nieprzeczytana książka

Zapomniana pośród książek
tysiąca,
nieprzejrzana, nawet nie rozcięta,
stara panna wśród wybranych
tomów…
Może była już w pisaniu przeklęta?

Może pisał ja piórem połamanym
anioł strącony w wieczną ciemność
słysząc trzepot skrzydeł
zamkniętych
co prosiły o litość nadaremno.

Zapomniana, nieczytana, niczyja,
niekupiona, pogardzona, dziewicza,
kartki blisko do siebie przytulone
nie powiedzą, tajemniczo milczą.

Czemu właśnie ona nie ma
szczęścia?
Może los ją napisał za późno?
Choć bogate i piękne miała wnętrze
o czytanie błagała na próżno.

Do innych wyciągały się ręce,
inne śmiały się kartek szelestem
a ona prosiła i płakała,
powtarzała: dla ciebie jestem….

Nie przeczytał jej czytelnik wybrany
i nie zabrał do przytulnego domu,
za późno została napisana
i wyżalić się biedna nie ma komu.

Nieczytana, zapomniana, samotna
pośród książek i ludzi tysięcy,
choć tak chciała by ją tuliły
z miłością czytelnika ręce.