Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Subscribe to Poetika – Portal Poetycki
Technorati
del.icio.us
Styczeń-30-10

Agnieszka Battelli- Monolog z moją Matką.

posted by Agnieszka

***

Monolog z moją Matką – rozdział dziesiąty – Książka.

Wiedziałam ,że tego dnia sporo czasu spędzę w środkach komunikacji i w urzędzie. Przed wyjściem postanowiłam sięgnąć po książkę. Zawsze coś przeczytam w tramwaju i stojąc w kolejce w urzędzie, pozwoli mi to też nie angażować się w jałowe kolejkowe dyskusje, które poza banalnymi stwierdzeniami, nic nie zmieniają w moim życiu, ani też ogółu. Nie akurat żeby branie książki to było coś nadzwyczajnego, bo do książek jestem przyzwyczajona i najczęściej targają mną wyrzuty sumienia, że czytam zbyt mało. Mam takie skryte marzenie by przeczytać wszystkie książki w domu zaczynając od najwyższej półki na przykład od lewej strony. I nie odkładać książki, która mnie nudzi, ale niczym odkrywca przebrnąć przez flegmatyczną treść opisów przyrody, gdy słońce wstaje po tysiąc razy, a jego promienie kładą się na czymś tam. Ale nie o tym chciałam napisać, jaki jest mój pogląd na literaturę, ale o pewnej kartce znalezionej w książce. Wybranej zresztą przypadkowo, bo mieściła się do torebki, książka oczywiście. Ani tytuł tu nie ma znaczenia, ani też autorka zresztą znana i poczytna. Książka ta należała jeszcze do mojej Mamy. Zawsze, gdy Mama przyjeżdżała do Polski Jej wyjazd kończył się ogromnym pakowaniem książek. Walizki robiły się wtedy pierońsko ciężkie. Dzisiaj część tych książek jest u mnie i tak sięgnęłam po tę, która miała mi pomóc znieść trudy dnia. Kartka, a raczej reklama z księgarni służyła mojej Mamie jako zakładka, wyraźnie widać miejsce na której stronie Mama skończyła czytać. Była to Jej ostatnia książka. Na odwrocie kartki zapisała dwa numery telefonów komórkowych mój i nowy swój na kartę. Tak sobie myślę, że są to takie właściwie irracjonalne sytuacje, gdy jakiś drobiazg powoduje powrót wspomnień. Ta kartka na nowo przywołała w mojej pamięci, ostatnie godziny razem. Ogromnego szacunku do książek nauczyła mnie też moja Babcia. Nie wyobrażałam sobie by usiąść do czytania książki z brudnymi rękoma, by zaginać strony, coś podkreślać, czy kłaść książkę do góry grzbietem. To nie mieściło się w mojej mentalności. Zawsze gdy powracają takie wspomnienia, przypomina mi się taki fragment z „ Kwiatów polskich” Tuwima o szufladzie. Mnie też jest strasznie trudno wyrzucić coś, jakieś zapisane skrawki papieru, szczególnie te, których znam historię. Mam taką karteczkę w kratkę gdzie mój Tata zapisał adres i telefon, a kilka tygodni później zmarł i ta karteczka ma dla mnie ogromne znaczenie. Chociaż czasem czuję się wyalienowana ze współczesności. W internecie codziennie można obejrzeć mieszkania „gwiazd”. A jakie to „gwiazdy” skoro w ich domach najlepiej widać lodówki, kominki , schody , telewizory i kanapy, a nie ma biblioteki. Kącika w którym byłby skromny regał z książkami. Nie śmiem nawet myśleć już tutaj o czymś bardziej wyrafinowanym, czyli pokoju zwanym biblioteką z miejscem do czytania z wygodnym fotelem i lampą. I tak wychodzi, że albo mnie Rodzice źle wychowali, albo coś w tym naszym polskim świecie jest nie tak. Pewnie tego problemu nie rozwiążę, bo moje gadanie przypomina te dyskusje w kolejkach,których sama unikam.Jedno jest pewne, że moi Rodzice wychowując mnie w ten sposób albo uczynili mi krzywdę,albo,  ja jednak mam nadzieję, że uchronili mnie przed byciem jakąś nie daj Boże „gwiazdą”