Poetika – Portal Poetycki

Poezja, Wiersze, Proza, Piosenki

Wrzesień-29-12

DŻEMOWA TRYBUNA POETÓW

posted by Agnieszka

***

Kim nie są poeci?

.

.

Chyba każdy potrzebuje jakichś autorytetów. Każdy – bez względu na wiek, wykształcenie, poglądy i uprawiany zawód. Właściwie we wszystkich profesjach można wskazać na mistrza, będącego dla adeptów wzorem do naśladowania. Mistrz będzie się prawdopodobnie oglądać na arcymistrza, i tak dalej.

Poza autorytetami specjalistycznymi istnieje zapotrzebowanie na autorytety uniwersalne, na ludzi o wszechstronnych kompetencjach i niekwestionowanych zaletach ducha, którzy mieliby wyrobiony pogląd na różne aspekty życia i mogli być drogowskazem w naszych, trudnych przecież, czasach. Takich postaci nie ma jednak zbyt wiele.

Autorytety, jakiekolwiek by były, są dla celów ściśle praktycznych potrzebne politykom (którzy, skądinąd, sami autorytetami bywają rzadko). Chodzi o to, by mogły one pełnić funkcję liderów opinii i wpływać na poparcie dla danego działacza, na przykład przed wyborami. Ponieważ jednak od autorytetów rzeczywistych trudno oczekiwać dyspozycyjności, „powoływane są do życia” autorytety zastępcze. Kreuje się je w mediach, wybierając np. spośród mniej liczących się reprezentantów nauki, sztuki, popkultury tych, którzy chcą „zaistnieć” a rozeznanie polityczne mają niewielkie. Choć brani są też pod uwagę, jak powiadał Lenin, „pożyteczni idioci”, będący w swym fachu postaciami wcale nie drugoplanowymi.

I tu dochodzimy do instytucji celebrytów, ludzi na ogół znanych z tego, że są znani, a wykorzystywanych jako pas transmisyjny służący do narzucania stereotypów myślowych telewidzom i czytelnikom prasy, wcale nie tylko plotkarskiej.

Nad celebrytami, pracują specjaliści od PR, którzy ich instruują, kształtują wizerunek, dbają, by pokazując się na ekranie, funkcjonując w pisemkach, odgrywali „właściwą” rolę, nie przekraczając dozwolonych ram. Nie trzeba dodawać, że wypadnięcie z takiej roli byłoby równoznaczne z zakończeniem kariery celebryty.

Co mają z tym wszystkim wspólnego poeci? W gruncie rzeczy niewiele, albo nic zgoła. Poeci nie są celebrytami. Nie chcą i nie potrzebują nimi być. A „ich” dziedzina – nie ulega to wątpliwości – jest rzeczywistością o wiele lepszą i ciekawszą od pospolitości skrzeczącej głosami celebrytów.

.

Janusz Janyst

Kwiecień-11-11

JANUSZ JANYST

posted by Agnieszka

***

Kochać minione i przyszłe

.

Małgorzata Skwarek-Gałęska, łódzka poetka. W dorobku pięć wydanych tomików wierszy, kolejny ukaże się wkrótce. Sama charakteryzuje się w sposób lapidarny: mam dwie córki, z których jestem dumna. Pracuję jako bibliotekarka i kocham tę pracę. Staram się być wierna swoim przyjaciołom i swoim zasadom.

.

Miłość do córek uzewnętrznia Skwarek-Gałęska w poetyckich strofach: śpijcie małe smuteczki/ w małych serduszkach/ niech się wypełnią radością/ wszystkie kąty dzieciństwa („Małe smuteczki” ze zbiorku „Biała róża to senne marzenie”). Z myślą o dzieciach przygotowała – okraszone wierszykami – opowiadania o mieszkającym w bibliotece, acz ciekawym Łodzi, stworku Bibliociku. Opowiadania zostały wydane w ubiegłym roku w przygotowanej wspólnie przez sześć autorek książce „Łódzkie czary-mary”.

Jej poezje są nabrzmiałe emocjami. Dajesz uczucie/ którego nikt nie chce/ dajesz zbyt wiele/ i nie mogą uwierzyć/ i nie mogą pomieścić/ i nie mogą udźwignąć/ tej ilości uczucia (tytułowy wiersz wspomnianej „Białej róży…”). Optymizm, bynajmniej, nie jest dla autorki nastrojem dominującym. Ma gorzką świadomość, że raczej nie odbędzie już swojej drogi do gwiazd. Zamiar, by upodobnić się do drzewa w upartym dążeniu wzwyż, zastąpiło smakowanie drobnych radości, jakie przynosi codzienność. Z tytułowego wiersza tomu „Zza zakrętu” wyziera nostalgia za latami beztroski: w rozpadającym się nagle życiu/ bywa pomacham/ zza jakiegoś kolejnego wyboru/ dniom kwaśnych jabłek.

Skwarek-Gałęska została boleśnie doświadczona przez los tragedią rodzinną, nagle utraciła męża. Nie waha się wyznać, że kiedyś była podobna ćmie a zgaśnięcie lampy odczuła jako paraliż. W tomiku „Mosty bez poręczy” dzieli się z czytelnikami bólem, ale też i obecną filozofią życia: wszystkiego się boję/ mimo to przyspieszam/ by kochać wszystko/ minione i przyszłe.

Lektura tej poezji to nie tylko wejście w świat intymnych odczuć poetki, ale i dotknięcie mającej szerszy wymiar problematyki egzystencjalnej. To zarazem współuczestnictwo w diagnozie rzeczywistości, w której sroży się pieniądz, w której jesteśmy zastraszani nachalną informacją/ spalani miotaczami ekranów/ bombardowani słowami. W takiej rzeczywistości, a może raczej w ucieczce od niej, wartością samą w sobie staje się dostrzeżenie choćby i kątem oka pierwszych wiosennych kwiatków…

.

JANUSZ JANYST